Jestem Mamą! – czyli jak nie dać się zwariować…

Redakcja
Fot. THETA
Fot. THETA
Przeżyłaś swój pierwszy w życiu poród. Gratulacje! I co? Opłacały się te niekończące się miesiące wyrzeczeń, narzekań, przygotowań, no i godziny wrzasków na sali porodowej. Po mniej lub bardziej ciężkim porodzie usłyszałaś wreszcie pierwszy krzyk swojego maluszka. I nawet już nie pamiętasz, ile razy wyzwałaś lekarza i położną od najgorszych. No bo skąd oni niby mają wiedzieć, jak cię to bardzo bolało…

Fot. THETA

Po porodzie pokazano ci maluszka, kazano ci się udać do sali poporodowej,  umyć, ogarnąć, po czym pielęgniarka przyniosła ci dziecko. Jaki on piękny! Cudowny! Najśliczniejszy na świecie! Oczka ma po tatusiu! A usta po mamusi! A jak pięknie krzyczy, kiedy domaga się jedzenia! No i zaczynają się pierwsze schody. Jeśli nie rodzisz w okresie świątecznym czy większego ruchu porodowego, istnieje szansa, że ktoś przyjdzie i pokaże ci, jak masz karmić malucha. W innym wypadku musisz postawić na intuicję… wierz mi – maluch sam znajdzie, gdzie jest mleczko. Z bogiem sprawa, jak chodziłaś do szkoły rodzenia. Co prawda plastikowa lalka nijak ma się do tej drobniutkiej istotki, no ale zawsze coś. Przed karmieniem dobrze jest zmienić jednak pieluszkę – po nie proponuję, bo dziecko ma jeszcze słabo ukształtowany układ trawienny i…zresztą, jakbyś się czuła, gdyby po jedzeniu ktoś zaczął szarpać cię za nóżki i gnieść brzuszek? Po przewijaniu i karmieniu dziecko pójdzie spać. Takie maleństwo przesypia większą część doby, więc nie masz co liczyć na „pogaduchy”.

W szpitalach rano jesteś proszona z dzieckiem na ważenie, czyszczenie pępuszka i kąpiel. Oj krążą opowieści o tym, jak panie pielęgniarki wkładają malucha pod kran i „myją”. Chociaż z pozoru może to wyglądać strasznie i niejednej matce serce się kraje, jak na to patrzy, to zapewne panie wiedzą, co robią. Idę o zakład, że ze swoimi dziećmi postępowałyby bardziej delikatnie, ale jeszcze nie słyszałam, żeby od takiej kąpieli jakiemuś maluszkowi stała się krzywda. Także kąpieli nauczysz się sama…Natomiast panie pielęgniarki pokażą ci, jak przemywać pępuszek, pupkę po kupce (a to wcale nie jest takie proste wytrzeć dziecko…), uszka, czyścić nosek…

Bez względu na to, czego nauczysz się w szpitalu i szkole rodzenia, życie i tak wszystko zweryfikuje.
Nadszedł upragniony dzień – możecie wrócić do domu. Od samego rana twój partner dwoił się i troił, żeby dom był wysterylizowany. Przy odrobinie szczęścia (bądź nieszczęścia – ale o tym za chwilkę) pomogły mu mama i teściowa. Nad drzwiami wiszą baloniki. Wszyscy czekają w napięciu. Przyjeżdżacie. I się zaczyna…

Jeśli macie taką możliwość – ZABROŃCIE przychodzenia KOMUKOLWIEK do was w dzień powrotu ze szpitala! To wasz dzień! Dla dziecka to też przeżycie – pozna swój dom/ pokój, nowe otoczenie, nowe łóżeczko i wszystko dookoła. I pomimo tego, że niewiele może jeszcze widzi i rozumie, to bardzo dużo odczuwa. I dlatego potrzebny mu jest przede wszystkim spokój, a nie wszędobylskie babcie i ciocie. Wizyty odłóżcie na później. Sytuacja troszkę się zmienia, kiedy jesteś po cesarskim cięciu. Wtedy nie jesteś w stanie przynajmniej przez tydzień normalnie funkcjonować i tu pomoc mamy (nie teściowej, tylko mamy…bo z mamą to jednak inaczej….) może okazać się zbawieniem. Tylko nie pozwólcie, żeby mama od początku mówiła wam, jak postępować z dzieckiem. Bo chociaż wychowała swoje, to takim maluchem ostatni raz zajmowała się dwie dekady temu. Wiadomo, kąpie się dziecko tak samo, ale nie możecie dopuścić, że mama was w tym wyręczy. Od początku budujcie więź z maluchem. A pomoc mamy niech ograniczy się do pomocy w kuchni i przytulenia wnuczka bądź wnuczki

Możecie też skorzystać z 14 – dniowej opieki nad dorosłym członkiem rodziny. Wybieracie się wtedy z partnerem do lekarza ginekologa i tam mąż dostaje L4 na opiekę nad tobą. Jest to o tyle istotne, że czuje się też potrzebny i pomocny. Warto z tego skorzystać.

Kiedy już przetrwacie tydzień, zorientujecie się, że stajecie się powoli ekspertami w dziedzinie „Opieka nad dzieckiem”. Zmiana pieluszki zajmuje wam niewspółmiernie mniej czasu niż na początku, opracowaliście super metodę karmienia nocnego (mama leży w łóżku, tata podaje dziecko, zasypiamy przy cycu), do „zapachu” kupek idzie przywyknąć, obiad gotujecie na trzy dni (warto ugotować jednego dnia jakiś wywar – i macie zupę na trzy dni: rosół, potem dodajecie do części koncentrat pomidorowy i macie pomidorówkę, a resztę zalewacie barszczem ze słoika i tak trzy dni mijają. Mąż jak będzie jadł mielone przez kilka dni, też mu korona z głowy nie spadnie. Także gotujcie i mroźcieJ ), sprzątacie raz na jakiś czas (warto kupić odkurzacz na wodę – nie produkuje tyle kurzu i lepiej sprząta, ale wszyscy z nas wychowali się na zwykłym workowym i żyjemy. Jednak szkoda nie wykorzystać nowinek technicznych). Najwięcej czasu zabiera ci prasowanie ubranek. Na początku warto to robić, bo wysoka temperatura zabija zarazki. Po trzech miesiącach dojdziecie do wniosku, że pajace mogą być trochę pogniecione, na pieluchy tetrowe szkoda marnować czasu przy żelazku, bluzeczki prasujecie z jednej strony bez rękawów. I dobrze – lepiej spędzić czas z maluszkiem lub napić się dobrej herbatki. Jeśli dokarmiacie sztucznym pokarmem – musicie wyparzać butelki. Są do tego specjalne wyparzacze – nawet do mikrofali, ale nie jest to zakup konieczny. Przeznaczcie do tego celu jeden garnek i do wrzącej wody wrzućcie butelki i smoki (także laktator jeśli odciągacie pokarm!) i gotujcie kilka minut.
Jak już się troszkę ogarniecie, to musicie zgłosić dziecko do urzędu – macie na to 14 ni. Tradycja nakazuje, by zrobił to tatuś, ale warto wybrać się tam razem. Bo jeszcze przejęty mężczyzna wpisze zamiast Kamila Karola i będzie w domu afera. Chociaż i to można zmienić – urząd dopuszcza zmianę imienia w ciągu kilku dni od rejestracji. Bądźcie przygotowani i weźcie ze sobą książeczkę zdrowia, która dostaniecie w szpitalu, oraz akt małżeństwa. Później czeka was wyprawa po becikowe – warto. Jeszcze nie wiecie, ile kosztuje utrzymanie dziecka….

Kiedy już dosięgnie was rzeczywistość i zaczniecie cenić sobie czas wolny, pomyślcie o odwiedzinach. Jeśli jesteś w dobrej kondycji psychicznej i fizycznej oraz dziecko czuje się dobrze, możecie zaprosić dziadków i swoich najbliższych. Nie ma nic cudowniejszego, niż dumni rodzice przyjmujący słowa zachwytu, jakie mają wspaniałe dziecko. Przypilnujcie jednak, żeby nie były to pielgrzymki, tylko pojedyncze wizyty…

Często jest tak, że zapominają wszyscy, że ty włożyłaś dużo wysiłku w to, żeby mieli kogo podziwiać. Dlatego apel przede wszystkim do mężów – chwalcie swoje żony i przypominajcie im, że są wspaniałe i piękne! To jest im naprawdę potrzebne!!

I pamiętajcie – z każdym kolejnym dzieckiem jest już łatwiej. Podobno… jak się o tym przekonam, to nie omieszkam się z wami podzielić spostrzeżeniami.

Martyna Ciepiela

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie