Jeszcze raz pojechać na Rynek

Redakcja
Od Pawła Brożka wszyscy oczekują znów zdobywania bramek Fot. Wacław Klag
Od Pawła Brożka wszyscy oczekują znów zdobywania bramek Fot. Wacław Klag
Poważny uraz lewego kolana, którego nabawił się pod koniec pierwszej połowy, rozegranego 14 marca, wyjazdowego spotkania z GKS Bełchatów, wyłączył napastnika krakowskiej Wisły Pawła Brożka na kilka tygodni. Ostatecznie, nie poddał się operacji, poprzez ćwiczenia i rehabilitację odzyskał sprawność, w ostatnią niedzielę, 19 kwietnia, wystąpić od 65 minuty przeciwko Arce w Gdyni.

Od Pawła Brożka wszyscy oczekują znów zdobywania bramek Fot. Wacław Klag

ROZMOWA Z PAWŁEM BROŻKIEM. Najskuteczniejszy piłkarz Wisły już w Gdyni zagrał przez pół godziny, ale to dziś o godz. 20.00 w spotkaniu z Górnikiem Zabrze ma zaprezentować dyspozycję strzelecką, jakiej od niego wszyscy oczekują

Obiecywał Pan, że w meczu z Górnikiem Zabrze zaprezentuje Pan pełnię swoich umiejętności i możliwości, a po kontuzji nie będzie już śladu. Nadszedł właśnie ten dzień.
- Obiecywałem, ale wiele zależeć będzie od wizji trenera Macieja Skorży. Mogę natomiast potwierdzić, że z treningu na trening jest coraz lepiej, mam więcej sił, dobrze czuję się pod względem fizycznym. Myślę, że będę gotowy do gry i podjęcia ostrej walki.
Jesteście już w okresie, gdy ważą się losy mistrzowskiego tytułu, do końca sezonu tylko sześć kolejek, a tłok w czołówce nadal duży. Wisła odrobiła częściowo straty do Lecha, ma o dwa punkty mniej od prowadzącej w tabeli Legii. Jaki przewiduje Pan scenariusz?
- Trzeba wygrać sześć meczów, zdobyć osiemnaście punktów i nie oglądać się na innych, ale doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że w tym sezonie liga jest bardzo wyrównana. Przekonaliśmy się, także na własnej skórze, że teoretycznie słabsze drużyny zabierają punkty. Mamy się więc na baczności, wiemy o co gramy. Nasz najbliższy przeciwnik Górnik Zabrze znajduje się w niezwykle trudnej sytuacji, broni się przed spadkiem, spodziewamy się z jego strony ogromnej determinacji, ale jesteśmy do tego przyzwyczajeni, tym bardziej, że stawiamy sobie wysokie cele.
Piłkarze Górnika wiosną zremisowali z Legią i Lechem, to wiele mówi...
- Widać, że potrafią się zorganizować w defensywie. Gorzej wyglądają w ofensywie, gdy muszą atakować i grać z zespołami - jeśli można tak powiedzieć - ze swojej półki. Oglądałem ich mecz z Legią w Warszawie, gdzie prezentowali się bardzo dobrze w defensywie, dlatego spodziewam się ciężkiej przeprawy w piątek.
Wisła na wysokim poziomie ustabilizowała także grę w obronie, co więcej to zawodnicy tej formacji zdobywają ostatnio jedyne, do tego zwycięskie - jak z Jagiellonią i Arką - bramki. Chyba najwyższa pora, żeby przejąć od nich szczególnie te strzeleckie obowiązki. To z Pana powrotem związane są największe nadzieje na strzelanie goli przez napastników, choć w Gdyni nie stanowił Pan dla przeciwników dużego zagrożenia.
- To wejście po kontuzji miało bardziej znaczenie psychiczne, z Górnikiem - jak powiedziałem - będę gotowy na sto procent, chcę zdobywać bramki i gonić w klasyfikacji strzelców Takesure Chinyamę. W Gdyni ostrożnie chciałem wejść w mecz, poczuć na nowo po pięciotygodniowej przerwie boisko. Szczerze mówiąc nie wyglądało to za dobrze, ale rozbrat z piłką zrobił swoje.
Czy to, że Górnika Zabrze prowadzi obecnie Wasz były trener Henryk Kasperczak ma jakiekolwiek znaczenie?
- Osoba trenera Kasperczaka wciąż budzi tutaj wiele emocji, bo sporo zrobił dla Wisły. Ale obojętnie co by zapowiadał, Górnik zagra raczej na własnej połowie, jak z Legią będzie się bronił, nie spodziewam się frontalnych ataków ze strony tego przeciwnika. Czeka nas kruszenie muru.
Z Waszych wypowiedzi wynika, że robicie wszystko, żeby obronić mistrzowski tytuł, czy naprawdę udało się Wam odzyskać wiarę w sukces i sygnały płynące z szatni znajdą potwierdzenie także w następnych meczach?
- Zapewniam, że nie rzucamy słów na wiatr. Zresztą wynika to z postawy na boisku, nie pozwalamy rywalom rozwinąć skrzydeł, bez względu na to czy gramy u siebie czy na wyjeździe. Wewnętrzny spokój idzie w parze z ogromną bojowością.
Niedawno zapytaliśmy Rafała Boguskiego, czy starając się zdobyć znów mistrzostwo, wiążecie to z przyszłością klubu, myślicie, co będzie za parę tygodni. Podobne pytanie kierujemy do Pana.
- Nie wiem, co powiedział Rafał, ja koncentruję się na obronie tytułu, a co będzie w czerwcu to chyba już nie od nas zależy. Spekulacje są różne, my natomiast oczekujemy konkretów, zresztą chyba każdy zawodnik Wisły wypowie się w podobnym tonie.
Co jednak po mistrzostwie?
- Najpierw musimy je zdobyć, a potem porozmawiamy. Chciałbym jeszcze raz pojechać na Rynek, by cieszyć się z tytułu razem z kibicami.
Wiosną udało się zatrzymać jeszcze Marcina Baszczyńskiego i Marka Zieńczuka, ale wkrótce rozstaną się z Wisłą, ktoś zapewne jeszcze do nich dołączy.
- Dopóki nie powiedzą ostatniego słowa, pozostaje nadzieja, że zostaną.
Zimą zapowiadał Pan, że Marcin Baszczyński będzie grał z Wami w tej rundzie i to się sprawdziło, teraz także podtrzymuje Pan to zdanie.
- Na pewno bardzo chciałbym, żeby Marcin i Marek nadal byli piłkarzami Wisły, bo wiele dla naszego zespołu znaczą.
Które z sześciu spotkań będzie dla Wisły najtrudniejsze?
- Wydaje mi się, że to w Łodzi, z ŁKS-em, który w tej rundzie stał się postrachem faworytów.
W czerwcu reprezentacja Polski wybiera się do RPA, chciałby Pan się w niej znaleźć?
- Zobaczymy, czy będę w odpowiedniej formie, żeby tam jechać. Termin na pewno nie jest szczęśliwy, bo akurat rozpoczną się urlopy, piłkarze na to czekają, chcą odpocząć i regenerować siły. Jeśli jednak dostanę powołanie to oczywiście pojadę.
Rozmawiał Jerzy Sasorski

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie