Język GUSpodarki

Redakcja
Janusz Korwin-Mikke: Na własną odpowiedzialność

   Jak Państwo pamiętają, czerwoni są znakomici w manipulowaniu językiem. Wyspecjalizowali się: wygodniej mleć ozorem niż pracować... Pamiętacie Państwo masę lewicowych pieśni: "Bandiera Rossa", "Giovinezza", "Pierwsza Brygada", "Międzynarodówka", "Czerwony Sztandar", a nawet "Etiudę Rewolucyjną" - a czy ktoś zna "Etiudę Kontrrewolucyjną" lub "Etiudę konserwatywną?". Jakąś piosenkę napisaną przez krakowskich stańczyków? Pieśń zwolenników śp. gen. Franciszka B. Franco? Śp. Filipa Pétaina? P. gen. Augusta Pinocheta? Czy śp. Ronalda Reagana? Oni mieli rację, więc nie musieli zajmować się propagandą; lewica - od dra Józefa Goebbelsa ma tak znakomitą propagandę, że nie musi mieć racji: i tak jest przekonująca.
   To zresztą w przyrodzie zjawisko normalne: lis musi być chytry - słoń nie musi...
   Ulubionym gambitem czerwonych jest przerabianie pojęć: do słowa "sprawiedliwość" dodajemy "społeczna" - i już mamy przeciwieństwo sprawiedliwości. Do słowa "wolność" dodajemy: "prawdziwa" - a "Prawdziwa Wolność" to, jak wiadomo, "Uświadomiona konieczność".
   Uwielbiają też słowo "pozytywna". Np. prawo powinno być "pozytywne", a nie "negatywne" (dopiero po chwili zastanowienia człowiek orientuje się, że prawo negatywne zabrania np. czarnych koszul - a pozytywne nakazuje noszenie np. czerwonych, a więc jest ZNACZNIE bardziej dokuczliwe!). Gdy więc jakiś człowiek nieopatrznie zgodzi się, że dyskryminacja jest zła, to za rok dowiaduje się, że znakomita za to jest "dyskryminacja pozytywna".
   Czy miłośnik d\\\kracji może obruszyć się na d\\\krację l\dową", jeszcze bardziej d\\\kratyczną? Nie może! A skoro słowo "pozytywna" jest pozytywne - to dyskryminacja, sama w sobie negatywna, jest oczywiście pozytywna. Jasne?
   W każdym kraju socjalistycznym, np. w II RP, PRL, III RP czy krajach pod okupacją wspólnoty europejskiej istnieje zakaz dyskryminacji (w Polsce: "z jakichkolwiek przyczyn" - co oznacza, że formalnie nie wolno odmówić zatrudnienia magazyniera tylko dlatego, że był złodziejem!). Można by więc pomyśleć, że np. mężczyźni i kobiety mają u nas takie same prawa. A guzik! Obowiązuje "dyskryminacja pozytywna" - która, oczywiście, nie jest "dyskryminacją" zakazaną w konstytucji! Ależ skąd! Jak coś pozytywnego mogłoby być w postępowym kraju zakazane?!
   (Nb. "wielki złodziej" w naszym kraju też zazwyczaj nie jest "złodziejem" - lecz "wybitnym filantropem", a co najwyżej "malwersantem" lub "aferzystą"!)
   Więc dyskryminują pozytywnie. Nad wyraz ochoczo. Dyskryminacja "negatywna" oznacza bowiem, że polityk lub urzędnik po prostu nie robi nic - a więc nie ma za co brać dutków. Natomiast dyskryminacja pozytywna oznacza tysiące posad dla dyskryminatorów!
   Przed tygodniem pytałem, czy (jeśli posiadacze grupy krwi B+ zarabiają o połowę więcej, niż ci z grupą 0-) państwo powinno zacząć tych ostatnich "dyskryminować pozytywnie" - tj. dbać, by, jak w USA za rządów komuny, sprawdzać, że w każdym zakładzie pracy jest taka sama proporcja tych z 0- jak tych z B+? I pilnować, by zarabiali średnio tyle samo?
   Jest to niesłychanie ważne pytanie - i czerwoni jak ognia unikają na nie odpowiedzi. Bo jeśli "TAK" - to otwiera się droga do zupełnie już jawnych nonsensów - np. trzeba by pilnować, by wśród dżokejów była taka sama proporcja grubych, co chudych; jeśli "NIE" - to niby dlaczego "dyskryminować pozytywnie" np. kobiety czy niepełnosprawnych?
   Prawda jest taka, że czerwoni chcą np. kobiety forować ze względów czysto politycznych - a urzędnicy mieć posady; czy u Hitlera, czy u Lenina, czy u Barroso - im wsio równo. Tow. Rudolf Hess równie gorliwie wysyłałby Żydów do Izraela czy do Eldorado - jak do Oświęcimia; byle była pensja.
   Ostatnio KE pogłębia socjalizm: bierze się za wyrównywanie poziomu życia w regionach wspólnoty. Oczywiście w normalnym kraju jeśli na Podlasiu jest biednie, a na Śląsku bogato, to ludzie przenoszą się na Śląsk - i poziom się wyrównuje sam. Ale co by wtedy robili tow. tow. eurokomisarze? I setki tysięcy Czerwonych Pijawek, tuczący się pensjami z naszych podatków?
   Czy potrzebny byłby np. GUS?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie