Johnson na wydaniu

Redakcja
- Najważniejsza jest wola Andrew Johnsona, który musi na piśmie wyrazić chęć występów w reprezentacji Polski - uważa prezes PZPN Michał Listkiewicz. Tej woli może Anglikowi zabraknąć po rozmowie z coachem Crystal Palace Iainem Dowiem. Opiekun klubowy poradził swemu najlepszemu zawodnikowi, by skoncentrował się na grze w Premiership.

Anglik dostał od prezesa PZPN koszulkę naszej reprezentacji, ale nie jest pewien, czy czuje się Polakiem!

   We wtorkowym wydaniu "Daily Mail" poinformował, że Johnson, który w tym sezonie strzelił dla C. Palace 8 goli, rozważa możliwość gry w polskiej kadrze, a podstawę do tego daje mu polskie pochodzenie dziadka za strony matki. Przebywający w Londynie Listkiewicz i selekcjoner Paweł Janas spotkali się z menedżerem piłkarza Anthonym McFarlanem.
   - My ze swej strony zrobiliśmy, co mogliśmy. Na zachętę przekazaliśmy Johnsonowi koszulkę reprezentacji Polski. Teraz czekamy na ich ruch. Nie będziemy ośmieszać się i wszczynać jakiekolwiek procedury w Polsce, nie wiedząc, czy napastnik Crystal Palace chce rzeczywiście występować w polskiej kadrze, czy to tylko gra, mająca na celu np. wypromowanie zawodnika. Jednoznaczna wola Johnsona jest najważniejsza. Ale na razie jej nie ma - stwierdził Listkiewicz. - W ciągu dziesięciu dni Anglicy mają nam przedstawić niezbędne dokumenty: akt urodzenia zawodnika, jego pisemną deklarację, że chce grać w polskiej reprezentacji, także dane dotyczące dziadka. Piłka jest po ich stronie. Jeśli odezwą się, to będzie znak, że traktują sprawę poważnie.
   Na łamach wczorajszego "Evening Standard" skontrował Dowie. Coach Crystal Palace orzekł: - Na miejscu Andy'ego ugasiłbym ten ogień. On potrzebuje czasu, by ustabilizować swoją pozycję w Premiership. Jak zacznie się zajmować innymi sprawami, poziom jego gry spadnie i Andy szybko poczuje się rozczarowany.
   Trudno trenera posądzać o stronniczość, skoro sam grał w reprezentacji Irlandii Północnej, a Johnson jego rodakiem nie jest i nie będzie. Dowie najpewniej działa w interesie swojego pracodawcy, czyli Crystal Palace, dla którego Johnson to bezcenny piłkarz. - Gdyby on zdecydował się na Polskę, nadal byłbym stuprocentowo za nim - zapewnił Dowie. - Jednak nie chcę, żeby to zrobił. Nie mam nic do Polaków, Polska to piękny kraj, lecz teraz miejsce Andy'ego jest tutaj. (PAP/MARO)
\\\*
   Prezes Listkiewicz sugeruje, że jeśli Johnson powie Polakom "tak", nie będzie problemu z przyznaniem mu obywatelstwa.
   Można było zastanawiać się, czy Emmanuel Olisadebe i koszykarz Joe McNaull rzeczywiście powinni zostać Polakami. Mieli jednak silniejsze od Johnsona argumenty - przebywali przez dłuższy okres nad Wisłą i związali się życiowo z Polkami. Chociaż "Oli" do dziś nie nauczył się mówić po polsku. Głównie po angielsku porozumiewa się następny polski koszykarz Eric Elliott, który też miał lepsze referencje od Johnsona. I tu nie chodzi o referencje sportowe! One nie powinny być decydującym czynnikiem w takich przypadkach. Sportowców ubiegających się o paszport z orzełkiem należy traktować tak samo, jak pozostałych petentów. Przede wszystkim zorientować się, co mają w sercu i głowie, a nie w nogach czy rękach.
MAREK GILARSKI

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie