Jubel "teatrała"

CYB

Dziennik Polski 24

Dziennik Polski 24

Pojawił się jako chudzina, blady, w tonacji blond. Nieśmiały, dobrze ułożony. Grzecznie oznajmił, że nazywa się Dariusz Domański i cicho zapytał, czy mógłby…? Mógł.
   Tak wystartował 20-letni Domański, debiutując piórem na łamach "Dziennika Polskiego" jesienią w roku 1986. Szczupła sylwetka nie uległa zmianie, poza tym jednak młody autor szybko rozwinął się i zmężniał. Nawet nabrał rozmachu, bo pole swego działania rozszerzył na "Życie Literackie", "Stolicę", "Czas Krakowski" itp.
   Początkowa nieśmiałość - jeśli w ogóle nie była pozorna - ustąpiła, przezwyciężona przez upór i pasję, z jakimi realizował swoje fascynacje teatralne.
Organizował imprezy kulturalne, redagował wydawnictwa, a przede wszystkim dziurę w brzuchu wiercił artystom, nakłaniając do wywiadów nawet tak opornych rozmówców jak Irena Eichlerówna czy Jan Świderski. Robił to niewątpliwie i skutecznie, skoro z tych jego spotkań z ludźmi sceny i ekranu powstało już siedem książek. W tym ciężki (na wagę) album o Starym Teatrze "Taki nam się snuje dramat".
   Darek-"teatrał", mówi się o nim poufale. Zdaje się, że w środowisku aktorskim pozyskał sobie sympatię i popularność, jest po prostu lubiany. Dowiodło tego jeszcze raz przyjęcie, jakiego doznał parę wieczorów temu w podziemiach "Moliere’a" podczas promocji swej nowej książki - "Gwiazdy kina, teatru i nie tylko" (nie tylko odnosi się do plastyki, muzyki i gór). Bezpośredni wyraz temu, zaprawiony akcentami wdzięczności, dali na spotkaniu dziekan PWST Edward Dobrzański i dyr. Jerzy Fedorowicz, który nadawał porządek imprezie w sposób - jak to u niego w zwyczaju - niewymuszony, na uśmiechu.
   Bo na szczęście niczego nie celebrowano, choć okazją mogłyby być wypadające właśnie teraz 40. urodziny Domańskiego (a cóż mi to za wiek!). Nostalgiczne chwile przeżyliśmy tylko słuchając ech przeszłości w nagraniach głosów Marii Malickiej, Aleksandry Śląskiej i prof. Bardiniego. Po aktorach sceny pozostaje przecież niewiele - choć dziś już pamięć publiczności oraz zapis historyka, krytyka, dziennikarza. Książka Domańskiego zawiera wiele not biograficznych o tych, co odeszli już dawno (Kamiński, Tarasiewicz, Karbowski), jak i nie całkiem dawno (Jaroszewska, Łomnicki, Mrożewski), ale nie w tych notach - z konieczności pobieżnych i powierzchownych - Domański czuje się najlepiej, lecz w wywiadach, w których jakby przywrócone zostaje życie, słowa, myśli zmarłych mistrzów teatru i kina.
   Długa jest też galeria postaci współczesnych krakowskich, których autor przeprasza, że "zabrał im dużo czasu" i zapewnia, że "zawsze robił to po to, by ocalić od zapomnienia to, co w dzisiejszych czasach dehumanizacji jest cenne". I dziękuje.
   Nawzajem. Dariuszowi Domańskiemu mocno biła brawo publiczność na jego jubileuszowej imprezie, którą dopełniły jeszcze piosenki, recytacje i minirewia mody. A potem była tzw. lampka wina, czyli bankiet, że proszę siadać!
    (CYB)

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo