Już tu nie zjesz, ale dotkniesz sztuki. Drugie życie stołówek kolejowych

Aleksandra Suława
Aleksandra Suława
Zaktualizowano 
Pan Marek do jeden z nielicznych ludzi w Polsce, który potraf ozdobić przedmiot techniką repusowania Andrzej Banaś
Kilka metrów od Dworca Głównego PKP stoi długi, czerwony budynek. Od końca XIX wieku, przez ponad sto lat gotowano i serwowano w nim posiłki dla kolejarzy. Dzisiaj nie ma już stołówki. Są trzy pracownie rzeźbiarskie, przedzielone ścianką z luksferów

Kto by pomyślał, że te stare kolejowe kuchnie okażą się takie funkcjonalne. Wystarczyło postawić dwie ścianki działowe, zamontować nową instalację elektryczną, wymontować okapy, usunąć zlewy, zabudować wydawkę i już można było się wprowadzać. Kuchenne przestrzenie mają potencjał -nie są zbyt duże, ale za to wysokie i jasne - w sam raz na pracownię rzeźbiarską.

Pociągi odjeżdżają, my rzeźbimy

Pierwsi z nich przychodzą na dziewiątą - chwilę przed tym, gdy z krakowskiego Dworca Głównego PKP, z toru pierwszego przy peronie pierwszym, odjeżdża osobowy na lotnisko, zapowiadany w dwóch językach. Potem jest podmiejski do Wieliczki i osobowy do Tarnowa. I tak co kilka minut. Mówią, że już przestali to słyszeć. A jak usłyszą i zaczną się denerwować, to puszczają radio.

Pan Marek słucha głównie Radia Kraków. Mówią mu „Pan”, bo jest tu najstarszy. I jeszcze przez szacunek, bo jako pierwszy w Polsce odtworzył dawną technikę repusowania - odciskania na zimno kształtów w metalu. - W skrócie robota wygląda tak: wyżarzamy blachę; z ogniem trzeba uważać, bo wiadomo, co się przytrafiło Mateuszowi. Potem osadzamy blachę w smole, przenosimy rysunek na metal i małym młoteczkiem zaczynamy wybijać wzór - tłumaczy. - Proste?

Wcale nie proste. Trudno zrozumieć, a jeszcze trudniej zrobić. Może dlatego prócz tej małej, krakowskiej firemki robi to tylko jeden zakład w Polsce? Tu zamawiają głównie kościoły, czasem muzea archeologiczne proszą o skopiowanie jakiegoś detalu. - Repusuje się wtedy, kiedy liczy się waga. Gdyby taki kielich odlać z metalu, to księdzu by ręce odpadły od machania nim przy ołtarzu - mówi Kuba, którego pan Marek wszystkiego nauczył. Z zawodu jest malarzem, ale z malarstwa ciężko wyżyć, nawet tego sakralnego.

Żadnych obcych i żadnych praktykantów

Kuba na ASP studiował z Konradem, który pracuje za ścianą. W Luxferach nie ma zbyt wielu zasad, ale ta, żeby nie przyjmować nikogo obcego, jest święta. Raz ktoś przyszedł w odwiedziny i wyszedł z drobiazgami, leżącymi w korytarzu. Taka nauczka.

-Tutaj może i jest graciarnia, ale jakby pozbierać to wszystko i zawieźć do skupu złomu, to byłaby spora kwota. Mosiądz i brąz nieźle stoją - mówi Konrad. Z mosiądzu i brązu, razem ze swoim współpracownikiem, też Markiem, odlewa niewielkie statuetki (jak mówi: „drogie, ale dobre”). Po odlaniu pozłacają je, pakują do paczek i wysyłają do zleceniodawców, którzy wręczają je laureatom na różnych galach, jakichś telewizji na przykład, albo fundacji czy festi-walu. Żeby rzeźby dotarły na czas (a - jak zapewniają - zawsze kończą pół godziny przed terminem), chłopaki mają jeszcze jedną zasadę: żadnych praktykantów. - Kiedyś przyjęliśmy jednego chłoptasia, to poobcinał ręce wszystkim rzeźbom, bo myślał, że to odlewki, takie zbędne resztki, które powstają przy tworzeniu rzeźb - opowiada Konrad. Jest też ostatnia zasada, również święta, żeby nie spawać, bo po tej historii z Mateuszem...

W pracowni dobre jest to, że mnie na nią stać

W pracowni na samym końcu korytarza pachnie ziemią. To z rzeźb, które tworzy Kaja - glinianych, procesualnych, kobiecych. Chociaż przychodzi tu najrzadziej, to jej pracownia najbardziej przypomina mieszkanie. Ściany, kiedyś czarne po tej historii z Mateuszem, odczyściła i pomalowała na biało. Powiesiła półki (zdobyczne), ustawiła stół (z wystawki) i zabytkowe krzesło (ktoś likwidował strych). - To moja pierwsza pracownia. Najlepsze w tej pracowni jest to, że po prostu jest, że mnie na nią stać - opowiada Kaja. - Wcześniej rzeźbiłam w domu - glina w kuchni, glina w wannie, glina na balkonie...

Po tej całej historii z Mateuszem...

Za pracownią Kai jest jeszcze jedno pomieszczenie. Kiedyś była tam ciemnia, ale wiadomo, po tej historii z Mateuszem... - Słyszała to już pani? Nie? To może niech chłopaki opowiedzą. E... To jednak trochę wstyd...

Wreszcie dają się namówić i opowiadają, że było tak: - Był tu taki Mateusz, który wykonywał rzeźby z metalu i miał wystawę w Berlinie. Do wernisażu zostały mu dwa dni, więc siedział i robił. Głównie spawał, a że był człowiekiem beztroskim, to spawał zaraz obok sterty pianki izolacyjnej - opowiada Konrad. - Siedzę sobie któregoś wieczoru w pracowni i na korytarzu widzę jasną smugę. Myślę: „Mateusz światła nie wyłączył”. Idę wyłączyć, wychodzę na korytarz, a tam dym. Zaglądam do chłoptasia, a on leży na podłodze i walczy z gaśnicą. Podczołgałem się i go wyciągnąłem. Poczułem, że zaczynam się dusić. Wiadomo, przy pożarze nie powinno się otwierać okien. Więc co zrobiliśmy? Oczywiście otworzyliśmy okna. Poszła jedna chmura dymu i ognia. Nic nikomu się nie stało. Ucierpiał tylko Mateusz, a i on, że tak powiem, mentalnie. Okazało się, że sąsiadujemy z panią, która zajmuje się administracją budynków PKP. Na drugi dzień Marek poszedł błagać, żeby nas nie wyrzucała. Zaniósł jej statuetkę, ładną - szkło i metal. Chyba jej się spodobała, powiedziała, że ma nie być Mateusza i ma nie być spawania. My ocaleliśmy.

WIDEO: Magnes. Kultura Gazura - odcinek 8

Autor: Gazeta Krakowska, Dziennik Polski, NaszeMiasto

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3