Kacze gody

Grzegorz Tabasz
Przebłyski słońca skusiły mnie do wyprawy na kacze gody. Krzyżówka to wdzięczny cel. Wszędzie ich pełno. Nie zwracają uwagi na ludzi i łatwo odróżnić kolorowego samca od samicy. Zaś kacze gody to niezłe widowisko.

Pan w szacie godowej usiłuje zwrócić uwagę pływających dookoła pań. Często unosi i cofa głowę. Szybko wymachuje ogonem. Gwiżdże. Przecież kaczki powinny kwakać! Jest też ceremoniał postawy uniesionej, gdy samiec naciąga szyję i ogon, stając się optycznie wyższy. I wciąż pogwizduje.

Są też specjalne gesty podżegania, kiedy samica zręcznym ruchem głowy prowokuje wybranego samczyka do przepędzenia konkurenta. Zabawne rytuały trwają tak długo, aż samica ostatecznie zaakceptuje wybranka serca. Konsumpcja związku zakończy się budową gniazda, składaniem jaj i wychowywaniem małych kacząt.

Moja wyprawa na kaczki miała przykry finał. Wiatr szybko przygnał chmurę ciężką od deszczu, śniegu i - jak się chwilę później okazało - gradu. Nie zdołałem uciec przed nawałnicą na czas. Co z krzyżówkami? Nic, przecież wszystko po nich spływa. Jak to po kaczce.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie