Kaczmarski underground

Zdjęcie autora materiału

Dziennik Polski 24

Witold Łuczyński, rocznik 1980, gra i śpiewa utwory Jacka Kaczmarskiego od lat Fot. Piotr Subik

Witold Łuczyński, rocznik 1980, gra i śpiewa utwory Jacka Kaczmarskiego od lat Fot. Piotr Subik

Stodoła, siano, gitary, śpiew. A potem do rana nad głowami rozgwieżdżone niebo. "Zbroja", "Mury", "Obława" - znają każdy dźwięk, każde słowo. Ela Urbańska, od lat w Danii: - Tu czuć w powietrzu jego ducha... Mówią o nim Kaczmar. Albo Jacek - zwłaszcza ci, co go znali osobiście.
Witold Łuczyński, rocznik 1980, gra i śpiewa utwory Jacka Kaczmarskiego od lat Fot. Piotr Subik

Witold Łuczyński, rocznik 1980, gra i śpiewa utwory Jacka Kaczmarskiego od lat Fot. Piotr Subik

Witold Łuczyński, rocznik 1980, gra i śpiewa utwory Jacka Kaczmarskiego od lat Fot. Piotr Subik

Pierwsze spotkanie z artystą na zawsze zapadło Michałowi w pamięć. Po koncercie patrzył na Kaczmara, jakby był Bogiem...

Kiedy po przełomie politycznym Marcin jechał do Krakowa na pierwszy w swym życiu koncert Jacka Kaczmarskiego, przez całą drogę - i podczas występu, obiecywał sobie, że za kulisami uklęknie i pocałuje go w dłoń: w podzięce za wychowanie.

Pozostało jeszcze 92% treści

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł:

Masz dostęp? Zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo