Kaczmarski underground

RedakcjaZaktualizowano 
Namaszczeni przez Jacka Kaczmarskiego - Paweł Konopacki (z lewej) i Witold Łuczyński z Tria Łódzko-Chojnowskiego - po raz czwarty zagrali podczas zlotu "Kaczmarski underground" Fot. Piotr Subik
Namaszczeni przez Jacka Kaczmarskiego - Paweł Konopacki (z lewej) i Witold Łuczyński z Tria Łódzko-Chojnowskiego - po raz czwarty zagrali podczas zlotu "Kaczmarski underground" Fot. Piotr Subik
Kiedy w sobotę przed wieczorem zabrzmiały gitary i śpiew Pawła Konopackiego oraz Witolda Łuczyńskiego, tym razem w okrojonym składzie Tria Łódzko- -Chojnowskiego, zdawało się, że duch Jacka Kaczmarskiego nawiedził starą stodołę w Folwarku Wiązy w Marszowicach.

Namaszczeni przez Jacka Kaczmarskiego - Paweł Konopacki (z lewej) i Witold Łuczyński z Tria Łódzko-Chojnowskiego - po raz czwarty zagrali podczas zlotu "Kaczmarski underground" Fot. Piotr Subik

WYDARZENIE. - To był jego największy strach, że twórczość nie przetrwa - mówi Paweł Konopacki, muzyk Tria Łódzko-Chojnowskiego, uczestnik zlotu w Marszowicach

W okolice Gdowa od czterech lat na kameralne spotkanie ochrzczone mianem "Kaczmarski underground" zjeżdżają ci, którzy Kaczmarskiego znali osobiście; których życie zmieniło się dzięki niemu; którzy mieli okazję tylko słuchać jego piosenek albo którzy usłyszą je tu po raz pierwszy. Mówi się o nich: "wyznawcy Kaczmarskiego". Zjeżdżają grać Jacka, pić piwo i dyskutować o nim, a czasem kłócić się o szczegóły z jego życia - taka to impreza.

- Śpiewanie do upadłego, a potem odsypianie - jak najkrócej, by znów można było śpiewać. A jest co, bo stworzył około tysiąca piosenek. Pisał o historii, literaturze, sztuce; pisał bardzo na czasie i ponadczasowo - mówi organizator zlotu, Marcin "Szaman" Szymański z Krakowa.

- Kaczmarski to człowiek, który podniósł piosenkę do rangi artystycznej. Dlatego jest mistrzem: nikt tego wcześniej ani później nie zrobił. Bo śpiewał nie tylko o polityce, co próbuje mu się przypisać, ale również o samotności, wyobcowaniu, cierpieniu, miłości; to tematy, które zawsze będą interesowały i starszych, i młodszych - mówi Paweł Konopacki, który piosenki Kaczmarskiego poznał jako uczeń podstawówki, a kilka lat potem miał okazję spotkać artystę. Ostatni raz widział go pod koniec 2003 r., kilka miesięcy przed śmiercią.

Osobiście poznał "Kaczmara" też Marcin Szymański: - Na jednym z koncertów nawet podrywał moją żonę; tego wzroku nie da się zapomnieć. Czułem do niego żal, ale mu się nie dziwię, bo to fajna dziewczyna. A na poważnie - Kaczmarski usztywnił mój kręgosłup moralny.

Do Marszowic przyjeżdżają różni ludzie, zwykle co roku ci sami; średnio ok. półtorej setki. Kilkuletni i nawet po siedemdziesiątce; dla towarzystwa i przez wzgląd na pamięć o Jacku Kaczmarskim. Była dwukrotnie jego córka, Patrycja - nie widziała w nim barda, kojarzył się z kłótniami w rodzinie; był Jacek Majewski - menedżer, przyjaciel Kaczmarskiego; był też dr Krzysztof Gajda, biograf artysty.

- Można przegadać o Kaczmarskim całą noc, nie jest jednolitą postacią i wszyscy o tym wiedzą - zwraca uwagę Agnieszka Rubinowska, właścicielka Folwarku Wiązy.

Tego roku spotkanie "Kaczmarski underground" miało nietypowy charakter: poświęcono je trzydziestej rocznicy powstania NSZZ "Solidarność". Przyjechali ludzie z opozycji demokratycznej, którzy słuchali Jacka, kolportując bibułę. I wspominali tamte czasy.

I może dlatego część fanów, którzy bywali w Marszowicach w minionych latach, teraz nie przyjechała. - Słyszeliśmy głosy: "Nie moja impreza, nie mój rower, nie moje tysiąc złotych". A przecież zlot ma mieć także charakter edukacyjny - mówi nie bez żalu Marcin Szymański.

- We własnym rozumieniu Kaczmarski także nigdy nie był bardem "Solidarności". Uciekał przed tym, bardzo go to męczyło - zauważa z kolei Marcin Szymański.

Największe spotkanie fanów Jacka Kaczmarskiego odbywa się podczas Festiwalu Piosenki Poetyckiej "Nadzieja" w Kołobrzegu. Kiedyś kameralne zloty organizowano półprywatnie w Przemyślu; teraz "wyznawcy Kaczmarskiego" spotkają się właściwie tylko w Marszowicach. Ma to głęboki sens: dzięki zlotom o Kaczmarskim dowiadują się młodsze pokolenia.
- To był jego największy strach, że gdy go zabraknie, twórczość nie przetrwa. Ostatnim promykiem nadziei było, że znajdzie ona kontynuatorów - mówi Paweł Konopacki. Z kolei Witold Łuczyński przypomina sobie: - Przed, śmiercią, grając jego piosenki, usłyszeliśmy od Jacka: "Nie sądziłem, że są ludzie, którzy rozumują podobnie jak ja. Nie wiedziałem, że mam tylu przyjaciół".

A stara stodoła w Marszowicach wzięła się stąd, że Marcin Szymański podejmował w niej podczas konferencji klientów swej firmy. I wtedy dowiedział się, że w folwarku też słucha się Jacka Kaczmarskiego. Stodoła ma sto pięćdziesiąt lat, została zbudowana za Austriaków; teraz w jednej trzeciej wypełniona sianem, kiedyś stanowiła spichlerz dla okolicznych rolników. I nikt nie wątpi, że gdyby Kaczmarski żył, z pewnością chciałby tu zagrać.

- Bardzo lubił być wśród ludzi, czy na spotkaniach w kawalerce na 10. piętrze bloku, czy w Sali Kongresowej, czy w takiej właśnie stodole - mówi Paweł Konopacki. Mimo to Marcin Szymański zapowiada, że było to ostatnie "Kaczmarski underground". Ale mówił tak już rok i dwa lata temu...

Piotr Subik

piotr.subik@dziennik.krakow.pl

polecane: Flesz - Co piąta transakcja będzie wymagać użycia PIN-u

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3