MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Kajakarz górski z Nowego Sącza Grzegorz Hedwig jedzie na trzecie igrzyska olimpijskie. "Głowa musi dać radę"

Artur Bogacki
Grzegorz Hedwig rywalizuje w slalomowej konkurencji C-1
Grzegorz Hedwig rywalizuje w slalomowej konkurencji C-1 Fot. Anna Kaczmarz / Polska Press
Rozmowa z Grzegorzem Hedwigiem, kajakarzem górskim Startu Nowy Sącz, startującym w slalomowej konkurencji C-1, który przygotowuje się do kolejnego występu na igrzyskach olimpijskich, tym razem w Paryżu (2024).

Przed panem trzecie igrzyska. Patrząc na przebieg wewnętrznych kwalifikacji w kadrze, to na te chyba najtrudniej było się dostać.
To będą dla mnie szczególne igrzyska, tym bardziej, że po poprzednich przeszły myśli, czy może nie skończyć już z tymi kajakami, a tu życie pokazało, jakie może być przewrotne. Nie dość, że udało mi się wywalczyć kwalifikację dla kraju z miejsca finałowego w mistrzostwach świata w Londynie, to jeszcze w tym roku potwierdziłem w kwalifikacjach kadry, że jestem najlepszy. Chociaż niektórzy mają jakieś zastrzeżenia, to jednak na trzy starty, które się liczyły, dwa wygrałem, przegrałem tylko jeden. Suma sumarum to ja pojadę na igrzyska.

To trochę nieładnie patrzeć w metrykę, ale ma pan 36 lat i może to być ostatni start olimpijski...
Po Tokio mówiłem, że były to moje ostatnie igrzyska, a teraz jadę na kolejne. Nie wiadomo, co się wydarzy. Są jeszcze starsi ode mnie zawodnicy...

...na przykład były mistrz świata Peter Kauzer ma 41 lat i nadal startuje.
Tak, a Michal Martikan nawet 45, nadal pływa. Kolejny Słowak, Slavkovsky, też ma ponad 40, a ja "tylko" 36 - to nie jest tak dużo (śmiech). Zresztą u nas w reprezentacji jest Darek Popiela, też już dobija do "40" (39 lat w tym roku - przyp.), a kończyć nie zamierza, więc ja też nie mówię "hop". Mam nadzieję, że póki zdrowie będzie dopisywało, będą chęci i znajdą się na to fundusze, to będę pływał.

Jak pan wspomina dwa poprzednie starty olimpijskie, w Rio de Janeiro i Tokio? Patrząc na suche wyniki, zabrakło awansu do finału, więc pewnie niedosyt jest.
W Rio to były moje pierwsze igrzyska. Miałem pecha, dostałem punkty karne na bramce, której akurat nie obejmowały kamery, co mnie wyautowało z finału (zapis wideo pozwala na złożenie protestu na karę - przyp.). Po Tokio faktycznie czułem bardzo duży niedosyt. Pojechaliśmy tam już z dużymi ambicjami. Jednak tor się mocno zmienił, COVID też na wszystko wpłynął (igrzyska przełożono z 2020 na 2021 rok - przyp.). Chcieliśmy wycisnąć z tego jak najwięcej, troszkę przesadziliśmy z obciążeniami i wyszło, jak wyszło. Mam nadzieję, że teraz podejdziemy do tego z chłodną głową i zrobimy wszystko tak, jak powinno być.

Kajakarz górski z Nowego Sącza Grzegorz Hedwig jedzie na trzecie igrzyska olimpijskie.
Fot. Artur Bogacki

Ten ubiegłoroczny finał mistrzostwa świata w Londynie, dzięki któremu wywalczył pan kwalifikację dla kraju, chyba dał motywację i nadzieję, że na igrzyskach może być podobnie.
Oczywiście, była to druga przepustka, którą walczyłem z finałem. Wtedy pierwsze 13 krajów robiło kwalifikację, można było ją uzyskać już w półfinale. Ja w nim zająłem drugie miejsce, a nie ostatnie premiowane. Więc tym bardziej napawa to optymizmem.

W tym sezonie nie udało się panu stanąć na podium mistrzostw Europy czy Pucharów Świata. A to raczej z tego grona później typuje się faworytów.
Igrzyska to jest całkiem inna historia, tam jedzie po jednym zawodniku z danego kraju, a na Pucharach Świata startuje po trzech. Są reprezentacje, w których jest trzech albo więcej bardzo mocnych zawodników, ciężko jest z nimi się ścigać. My nie szykowaliśmy się do Pucharu Świata czy na mistrzostwa Europy, na których zresztą odnotowałem finał. Przygotowujemy się na igrzyska olimpijskie, tam ma być najwyższa forma i tam mam oddać dobre przejazdy.

Wiadomo, że większość zawodników jedzie na igrzyska walczyć o medal. Jak pan realnie ocenia swoje szanse?
Dużo rzeczy musi się złożyć na to, żeby się udało odnieść sukces. Jeśli człowiek jest dobrze przygotowany, ma to wszystko poukładane, to powinno być dobrze. Kajakarstwo górskie jest takim sportem, poziom w kanadyjkach jest tak wyrównany, że każdy, kto pojedzie na igrzyska, może zdobyć medal.

Jak pan mówił wcześniej, tą dyscypliną zajmuje się pan od 27 lat. Chyba nie żałuje pan tego wyboru.
Patrząc na całokształt mojej kariery, to absolutnie nie. 27 lat to bardzo długo, podejrzewam, że 90 procent reprezentacji w Polsce nie ma tylu lat, co ja trenuję, to trochę śmieszne. Zaczynaliśmy w 1997 roku z Mateuszem Polaczykiem (także jest kadrze na IO w Paryżu - przyp.). Ostatnio tak sobie liczyliśmy, że w sumie wyszło tak, jakbyśmy 15 lat mieszkali razem, bo średnio 200 dni w roku jesteśmy na zgrupowaniach i zawsze mieszkamy razem. Z Klaudią (Zwolińską - trzecia z naszych olimpijczyków - przyp.) jestem związany prywatnie, jesteśmy partnerami, można więc powiedzieć, że rodzinnie jedziemy na igrzyska.

Kto w pana konkurencji C-1 będzie największym rywalem w walce na igrzyskach? Niedawno Puchar Świata w C-1 wygrał Jiri Prskavec, który wcześniej wielkie sukcesy odnosił w K-1.
To fenomen w świecie kajakowym, ale na szczęście dla mnie on nie dostał na igrzyska. W C-1 Czechy będzie reprezentował ktoś inny, ale niekoniecznie słabszy. Są też mocni Słoweniec Savsek, Słowak Benus, Francuz Gestin, który będzie startował u siebie, w domu, bardzo dobrze zna tor. Będzie naprawdę sporo zawodników, którzy będą chcieli walczyć o medal.

Jeśli znów nie uda się awansować do olimpijskiego finału, to będzie pan mocno zawiedziony?
Na razie o tym nie myślę. Po prostu chcę oddać dwa dobre przejazdy, które dadzą mi awans do półfinału, a później zobaczymy.

"Głowa" da radę w tym trudnym momencie?
To już trzecie moje igrzyska, więc musi (śmiech).

Opinie o torze pod Paryżem są różne. Nie wszyscy go lubią. Panu odpowiada?
Będziemy mieć jeszcze sesje treningowe, poznamy go lepiej. To są już nowoczesne obiekty, i w Rio, i w Tokio były podobne. Zobaczymy, co będzie w Paryżu po zmianach, które ostatnio tam wprowadzono. Generalnie są to fajne tory, trzeba umieć na nich pływać i być spokojnym.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Ślubowanie olimpijczyków - wywiad Przemysław Zamojski

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Kajakarz górski z Nowego Sącza Grzegorz Hedwig jedzie na trzecie igrzyska olimpijskie. "Głowa musi dać radę" - Gazeta Krakowska

Wróć na dziennikpolski24.pl Dziennik Polski