Kamil już po raz trzeci toczy bój z rakiem. By go pokonać,...

Kamil już po raz trzeci toczy bój z rakiem. By go pokonać, pilnie potrzebuje pomocy

Zdjęcie autora materiału
Robert Gąsiorek

Aktualizacja:

Gazeta Krakowska

Kamil już po raz trzeci toczy bój z rakiem. By go pokonać, pilnie potrzebuje pomocy

©Archiwum prywatne

Kamil Kasprzyk z Faściszowej (gm. Zakliczyn) już od 10 lat zmaga się z ciężką chorobą nowotworową. Dwa razy wydawało się, że będzie już górą, ale choroba powróciła. Życie 17-latka może uratować przeszczep. Ma już nawet dawcę - rodzonego brata. Wcześniej musi jednak przejść terapię z wykorzystaniem leku Blinatumomab. Problem w tym, że kuracja kosztuje ponad pół miliona zł.
Kamil już po raz trzeci toczy bój z rakiem. By go pokonać, pilnie potrzebuje pomocy

©Archiwum prywatne

Na ten rok Kamil miał ambitny plan. 24 października skończy osiemnaście lat, więc chciał zdawać egzamin na upragnione prawo jazdy. - Miał sobie nawet w wakacje zarobić, żeby opłacić kurs - mówi Urszula Kasprzyk, mama Kamila.

Zamiast tego jej syna czeka teraz zdecydowanie ważniejsza bitwa, w której stawką jest jego życie.

Dzieciństwo w szpitalu



Wszystko zaczęło się latem 2010 roku. Dopadło go zapalenie gardła. Brał antybiotyki - najpierw jeden potem drugi, ale poprawy nie było. Lekarze skierowali chłopca na szczegółowe badania. Podczas USG wykonanego w szpitalu w Brzesku lekarze podali wstępną diagnozę. - Powiedzieli, że Kami ma białaczkę, albo chłoniaka. Natychmiast zostaliśmy skierowani do szpitala w Krakowie - Prokocimiu - podkreśla mama Kamila. Tam orzeczono, że pacjent z Faściszowej cierpi na białaczka limfoblastyczną. Kamil musiał przejść ciężką chemioterapię. W jej trakcie doznał zapalenia trzustki, pojawiło się uczulenie na jeden z podawanych mu leków.

Kuracja trwała aż 78 tygodni, z których większość chłopak spędził w salach szpitalnych. - Jego dzieciństwo było zupełnie inne niż rówieśników. Płakał za straconymi miesiącami. Gdy jego koledzy szaleli na podwórku, on oglądał słońce tylko przez szpitalne okno - mówi ściszonym głosem pani Urszula.

Po długim okresie leczenie, lekarze w końcu stwierdzili, że choroba została pokonana. Kamil mógł wrócić do domu i znów cieszyć się życiem. Co jakiś czas musiał się jedynie stawiać na kontrolne wizyty.

106 tygodni nadziei



Jedna z nich miała miejsce w marcu 2013 roku. Kamil został szczegółowo przebadany przez endokrynologa. Gdy specjalista zobaczył wyniki, chłopiec i jego mam usłyszeli wiadomość, której najbardziej się obawiali. - Stwierdzono wznowę choroby. Musiał zostać od razu w szpitalu - zaznacza mama chłopca.

Kamil przeszedł operację i ponownie wyniszczającą chemioterapię. Tym razem zastosowano także radioterapię. Leczenie trwało 106 tygodni. - Ten czas również udało się nam przetrwać i Kamil znów mógł wracać do zdrowia - podkreśla Urszula Kasprzyk.

Chłopak skończył szkołę gimnazjalną. Zaczął uczyć się w Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych w Zakliczynie. Marzył mu się zawód budowlańca.

- Niestety przy tej chorobie nie było to możliwe, dlatego też poszedł do klasy zawodowej, szkolącej w zawodzie kucharza - opowiada mama nastolatka - Szybko zaczęło mu się to podobać i i już nawet mnie zaczął pouczać jak mam gotować - dodaje z uśmiechem.

Sielanka trwała do maja. Początek problemów znów był niewinny. Kamil przewrócił się na ziemię. Po upadku bardzo bolała go ręka, więc pojechał do szpitala. Prześwietlenie nie wykazało żadnego złamania, ani zwichnięcia. Niestety, na kościach widoczne były dziwne plamy. 17-latek dostał skierowanie do szpitala w Krakowie. 18 maja dowiedział się, że choroba znów powróciła.

- Siedemdziesiąt procent szpiku zajętego było przez komórki nowotworowe. Lekarze już byli pewni, że bez przeszczepu się nie obejdzie - wzdycha pani Urszula.

Sami nie dadzą sobie rady



Dawcą może być 24-letni Marcin, brat Kamila, ale jest inny problem. Przed przeszczepem Kamil musi przejść kolejną chemioterapię oraz przez dwa miesiące przyjmować lek o nazwie Blinatumomab. Nie jest on jednak refundowany, a leczenie nim wynosi ponad 526 tys. zł. Rodziny Kasprzyków nie stać na tak wielki wydatek, a przyjęcie pierwszej dawki powinno nastąpić już w sierpniu.

Każdy może jednak pomóc Kamilowi, wpłacając pieniądze na portalu Siepomaga.pl. Chłopak jest także podopiecznym Fundacji Wyspy Szczęśliwe. Datki na jego leczenie można przekazywać na konto bankowe: 83 1020 2892 0000 5302 0150 8522, w tytule „Dla Kamila Kasprzyk”.

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Polecamy

NAUCZYCIEL ROKU | Wielki finał wojewódzki

NAUCZYCIEL ROKU | Wielki finał wojewódzki

Krakowskie restauracje wyróżnione w czerwonym Przewodniku Michelin

Krakowskie restauracje wyróżnione w czerwonym Przewodniku Michelin

SPORTOWIEC MAŁOPOLSKI 2018 | Wybieramy najlepszych i najpopularniejszych sportowców

SPORTOWIEC MAŁOPOLSKI 2018 | Wybieramy najlepszych i najpopularniejszych sportowców

Bezdymna rewolucja - czy Polska wykorzysta tę szansę?

Bezdymna rewolucja - czy Polska wykorzysta tę szansę?