reklama

Kara wyższa od proponowanej

RedakcjaZaktualizowano 
Zajmujący kierownicze stanowisko w brzeskim SP ZOZ, były wicestarosta Czesław M. został skazany na 1 rok i 8 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata za ukierunkowanie przetargu na zakup komputerów przez szkołę jemu podległą. I chociaż oskarżony nie przyznał się do winy, to sędzia Zbigniew Małysa nie miał wątpliwości wydając wyrok wyższy od proponowanego przez prokuratora. Słuszności swojej decyzji dowodził w obszernym uzasadnieniu. Wyrok nie jest prawomocny, a obrona byłego wicestarosty zapowiedziała apelację.

BRZESKO. Doktor Judym w koronie cierniowej...

   W sierpniu 2002 roku Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych nr 1 w Brzesku podległy Urzędowi Powiatowemu ogłosił przetarg na zakup komputerów. Przetarg wygrała firma, której właścicielką była bratowa Czesława M. pełniącego wówczas funkcję wicestarosty. Okoliczności przetargu od początku budziły wątpliwości, sprawą dość szybko zajęły się policja i prokuratura.
   Wiele dziwnych rzeczy działo się w związku z tym przetargiem. Po pierwsze, konkurencyjne firmy otrzymały zaproszenie na dwa dni przed rozstrzygnięciem przetargu. Po drugie, parametry żądanych komputerów były tak określone, że żadna z firm (oprócz jednej) nie mogła sprostać wymaganiom postawionym w specyfikacji. Po trzecie, wygrała firma, która nie dość, że była zarządzana przez bratową wicestarosty, to jeszcze mieściła się w jego domu. Prokuratura wszczęła postępowanie przeciwko Czesławowi M. stawiając mu zarzut, iż ustawił przetarg w celu osiągnięcia korzyści materialnej. W toku postępowania wyszło na jaw, iż oskarżony fałszował podpisy na dokumentach związanych z przetargiem.
   W uzasadnieniu do wyroku sędzia dowodził, że oskarżony celowo doprowadził w trakcie przetargu do wyboru oferty złożonej przez firmę R., której właścicielką była jego bratowa. Specyfikacja przetargowa była tak sporządzona, że parametry komputerów interesujących organizatora przetargu odpowiadały tylko jednej firmie. Zaskakujące dla pozostałych uczestników przetargu było to, że nowoczesna, dopiero co wybudowana szkoła zainteresowana była zakupem przestarzałego sprzętu, którego nie było na rynku już niemal od 10 lat. W dobie permanentnego rozwoju sprzętu komputerowego jest to działanie co najmniej niezrozumiałe. Oferenci konkurujący z firmą R. nie mieli najmniejszych szans, by sprostać tym wymaganiom. Z jednej strony mieli tylko dwa dni na sporządzenie oferty, z drugiej strony w żadnej hurtowni ani też na giełdach komputerowych nie było tak przestarzałego sprzętu, jaki miałby "zadowolić" organizatora przetargu. W rezultacie złożyli oferty, w których proponowali komputery nowszej generacji, lecz ze zrozumiałych względów droższe.
   Członkowie komisji przetargowej przesłuchiwani w tej sprawie zgodnie stwierdzali, że nie są specjalistami w dziedzinie informatyki. Większość z nich zeznała, że ich udział w przetargu polegał na otwarciu kopert z ofertami i stwierdzeniu, że cena proponowana przez firmę R. jest najniższa. Sędzia uznał, że Czesław M. świadomie naraził Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych nr 1 na szkodę. Jego sytuację pogarszał fakt, że grafolodzy stwierdzili, iż na 9 dokumentach podpisanych rzekomo przez Małgorzatę M. (właścicielkę firmy R.) podpisy zostały sfałszowane przez... Czesława M.
   - Wyobraźmy sobie przetarg na zakup 10 samochodów marki polonez. Teoretycznie wygrać może każdy. Jeśli jednak organizator przetargu w specyfikacji poda, że samochody muszą mieć bordową tapicerkę, to grono ewentualnych zwycięzców znacznie się zawęża. W taki sposób można ustawić przetarg - _wyjaśniał obrazowo jeden ze świadków reprezentujący firmę konkurującą z R.
   Czesław M. konsekwentnie nie przyznawał się do winy. Czynił tak mimo udowodnionego faktu, że firma, która wygrała przetarg, powstała zaledwie na dwa tygodnie przed jego ogłoszeniem, a pierwszy sfałszowany podpis pojawił się na potwierdzeniu o przyjęciu zaproszenia do udziału w przetargu. Permanentne fałszowanie podpisów tłumaczył tym, iż nie zdawał sobie sprawy, że jest to czyn naganny (sic!). Utrzymywał też, że z tego powodu nie zaistniała żadna szkoda. Tezę, że nie powstała żadna szkoda, formułował także obrońca. Wychodził z założenia, że skoro przetarg ostatecznie został unieważniony, to nikt nie uzyskał korzyści materialnej.
   - _Nie jest konieczny wymóg szkody materialnej. Kodeks karny mówi też o szkodzie niematerialnej. Oskarżony przez cały czas podejmował działania, od których z racji zajmowanego stanowiska powinien się wstrzymać. Poza tym oskarżony nie musiał działać dla osiągnięcia osobistej korzyści. W chwili kiedy działał na korzyść konkretnej firmy, naruszył prawo. Poza tym człowiek zajmujący tak eksponowane stanowisko, jak wicestarosta, nie może powoływać się na to, iż nie zdawał sobie sprawy, że jego czyn polegający na fałszowaniu dokumentów był naganny - _dowodził Zbigniew Małysa.
   Nie pomogły oskarżonemu zeznania jednego z nauczycieli ZSP 1, który zdaniem Czesława M. miał sporządzać specyfikację. Świadek odciął się od sprawy, stwierdził też, że w całym przetargu pełnił rolę figuranta.
   - _Wypowiedź świadka jest bardziej logiczna, tkwi w niej jądro zdrowego rozsądku, natomiast wersja przedstawiona przez oskarżonego bliższa jest fantastyce - _komentował sędzia.
   Także inni członkowie komisji przetargowej dowodzili, że ich rola w całej sprawie była poślednia. Dyrektorka ZSP 1 dowodziła, że jej udział w pracach komisji ograniczył się jedynie do złożenia podpisu na zaproszeniu do przetargu. Ciekawostką w tym wszystkim jest udział w komisji przetargowej Janiny M., obecnie naczelnik Wydziału Oświaty, niegdyś członka komisji przetargowej. Dziwnym zbiegiem okoliczności ona również miała pełnomocnictwa umożliwiające jej reprezentowanie firmy R., która przetarg wygrała. Większość członków komisji zeznała, że w przetargu interesowała ich tylko cena, parametrów podanych w specyfikacji nie analizowali, bo się na tym... nie znają.
   Czesław M. próbował w trakcie przewodu sądowego uwypuklić swoje zasługi, zwrócić uwagę na swój talent organizatorski. Stwierdził nawet, że jego wzorami są bohaterowie literaccy - doktor Judym i "Siłaczka" - toteż nie mógłby działać na szkodę szkoły. Sugerował ponadto, że padł ofiarą spisku politycznego, zmowy konkurentów i nagonki ze strony prasy (szczególnie "Dziennika Polskiego").
   
- Sąd nie kwestionuje zasług oskarżonego. Nie odmawia mu też talentu organizatorskiego. Jednak od kogoś takiego należy więcej wymagać. Funkcjonariusz publiczny musi być osobą nieskazitelną. Tymczasem oskarżony mając świadomość, że postępuje niezgodnie z prawem, nie wycofał się z podejmowanych działań - _uzasadniał Zbigniew Małysa. W ten sposób tłumaczył swoją decyzję, na mocy której, wydał wyrok jest surowszy od wnioskowanego przez prokuratora. Wyrok nieprawomocny.
Zofia Sitarz
   PS Tekst powstał na podstawie tez przedstawionych przez sędziego Małysę w uzasadnieniu do wyroku.

Zima 30-lecia w Polsce, zasypie nas śnieg

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3