Karate po polsku

Redakcja
Młody człowiek był zupełnie zaskoczony sytuacją. Nie potrafił wyjaśnić motywów działania mężczyzn, którzy go zaatakowali. O zajściu poinformował policję.

Limanowa. Policjant i trener wymierzali "sprawiedliwość"

W jednej z limanowskich restauracji prawdopodobnie doszło do samosądu i próby wymuszenia. Policjant z trenerem karate pobili dwudziestolatka, którego oskarżyli o uszkodzenie samochodu i zażądali od niego 10 tys. zł za naprawę. Chłopak trafił do szpitala.

O zdarzeniu opowiedział także "Dziennikowi Polskiemu". Oto jego relacja:
- Około godziny 19 w sobotę z dwoma kolegami przyszedłem do restauracji. Nie zdążyliśmy jeszcze nic zamówić, gdy ktoś zaczął mnie szarpać od tyłu. Odwróciłem głowę, zobaczyłem swojego byłego trenera karate, a z nim mężczyznę, którego kojarzę jako policjanta. Od karateki usłyszałem: "Dobrze wiesz, kto mi pociął opony w aucie i porysował je. Teraz sobie porozmawiamy". Przeklinali, chcieli mnie odciągnąć od stolika. Postanowiłem zadzwonić na policję. Na co jeden z nich powiedział, że jest policjantem i sam zadzwoni. Powiedziałem, że ja chcę to zrobić, ale kazali mi wyjść. Wzięli mnie za ubranie, stawiałem opór i mówiłem, że nigdzie wychodzę. Kolegom, z którymi siedziałem, zabronili wychodzić za nami. Przy wyjściu mój były trener uderzył mnie w twarz, a policjant kopnął w nogi. Przewróciłem i uderzyłem głową o ścianę. Napastnicy powiedzieli mi, że mam zdobyć 10 tys. zł do godziny 22. Byłem zdezorientowany, a oni ciągle powtarzali, żebym załatwiał pieniądze. Trener powiedział, że ma pięciu świadków, którzy podobno mnie widzieli, jak niszczyłem mu samochód rano pod blokiem. A ja wtedy byłem w domu, spałem. Tak więc kazali mi szukać sprawcy, a jak nie znajdę to mam załatwić kasę od moich znajomych. Podjechało białe auto. Trener wsiadł i gdzieś dzwonił. Policjant natomiast zaczął mi grozić więzieniem. Mówił, że już mam jakąś sprawę na policji. A jedyne przewinienie, jakiego mogłem dopuścić się w życiu, to przejście w niedozwolonym miejscu przez jezdnię. Policjant zdziwił się. Stwierdził, że wielu jest takich, co byli czyści, a teraz siedzą. Policjant zadzwonił chyba na komisariat, podał nazwisko pewnego funkcjonariusza, z którym chciał rozmawiać. Wtedy trener kazał mu odejść. "Widzisz, która jest godzina, do 22. masz do mnie zadzwonić i powiedzieć, kto to zrobił, a jak nie, to masz zdobyć te 10 tysięcy. Jeśli tego nie załatwisz, to od dzisiaj będą cię kolesie lać i ściągną tę kasę" - zagroził mi. "Chodź, teraz zatańczysz ze senseiem (sensei - w karate znaczy mistrz, nauczyciel - przyp. red.)". Odpowiedziałem, że nie będę się bił i nie wiem, o co chodzi. Zgodziłem się w końcu poszukać sprawców, żeby mi dali spokój. Odeszli.
Po zdarzeniu zapytałem znajomych, z którymi byłem w restauracji, czy będą świadkami jak mnie szarpali ci mężczyźni. Zgodzili się. Po powrocie do domu zadzwoniłem na policję. Dyżurny, któremu opisałem policjanta, odłożył na chwilę słuchawkę. Po chwili powiedział, że nie ma teraz radiowozu i nie ma możliwości, żeby ktoś do mnie przyjechał. Kazał przyjść złożyć zeznania. Bałem się wychodzić z domu. Funkcjonariusz oświadczył mi także, że trener 15 minut wcześniej zgłosił uszkodzenie samochodu. Kazał mi dzwonić, gdyby o 22 rzeczywiście coś mi groziło.
W niedziele poszedłem na komendę, ale nie udało mi się złożyć zeznań. Policjanci powiedzieli, że muszę poczekać, bo mają zdarzenie. Nie czekałem, bo bardzo źle się czułem. Poszedłem na pogotowie. W poniedziałek znów zjawiłem się na komendzie i złożyłem zeznania.
Tyle relacji poszkodowanego. O incydencie opowiedział nam we wtorek. Jak się dowiedzieliśmy, dwudziestolatek trafił w środę do szpitala. Lekarze zatrzymali go na obserwacji.
Policjant, przeciwko któremu chłopak złożył zeznania przebywa na zwolnieniu L4. W sobotę, czyli w dniu zdarzenia, już był na chorobowym.

Co mówi policja:

- W dniu 18 grudnia przyjęliśmy zeznania o popełnieniu przestępstwa - mówi Tadeusz Stachak, rzecznik limanowskiej policji. - Dotyczyły funkcjonariusza policji, a gdy sprawa dotyczy policjanta, automatycznie zostaje przekazana do prokuratury. Tak też zrobiono, więcej na ten temat powiedzieć nie mogę.
- O 19.40 zostało przyjęte zgłoszenie o uszkodzeniu samochodu. Zgłoszono przebicie czterech opon i porysowanie karoserii. Sprawcy nie podano.

Co mówi prokuratura:

- Wpłynęły do nas z policji dokumenty w tej sprawie. Osoby te będą przesłuchane, ale na razie jest za wcześnie, żeby coś więcej można było powiedzieć - mówi Janina Tomasik prokurator rejonowy.
Kuba Toporkiewicz

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3