Kawa na ławie: Sufit Cracovii

Krzysztof KawaZaktualizowano 
Michał Probierz sam się prosi na łamy. Jak lubię, cenię i szanuję szkoleniowca Cracovii, tak jego lament po wtorkowym meczu z Jagiellonią dotyczący terminarza rozgrywek kompletnie mnie rozbroił.

Kilka dni wcześniej oberwało się od internautów Zbigniewowi Bońkowi za wychwalanie Probierza ponad miarę przy każdej nadarzającej się okazji. Prezes PZPN gotów był obsadzić go nawet w roli trenera jednego z największych europejskich klubów, zapewniając, że z nim na pokładzie drużynę czekałoby niczym niezmącone prosperity („Dla mnie z Michałem Probierzem na ławce Manchester City jest w półfinale Champions League”). Doszło do tego, że co bardziej przenikliwi w odczytywaniu prezesowskich metafor zobaczyli oczyma wyobraźni Probierza w roli następcy Jerzego Brzęczka, na wypadek gdyby selekcjonerowi, nie daj Boże, za rok powinęła się noga w trakcie Euro.

Tymczasem wystarczyły dwa mecze w fazie finałowej ekstraklasy, by z rewelacji wiosny „Pasy” zamieniły się w dostarczyciela punktów dla drużyn walczących o europejskie puchary. Przy czym Probierz absolutnie nie powinien mieć o to do siebie pretensji. Uważam, że z graczy bardzo przeciętnych, by nie powiedzieć o niektórych wręcz słabych (jak Michal Siplak) wycisnął ostatnie soki i teraz wielu z nich robi bokami. To oczywiste, że za ekstremalne granie co trzy dni, gdy okres regeneracji organizmu skraca się do minimum, najbardziej płacą najmniej odporni. Swoje robi też stres, bo łatwiej znosi się stawianie czoła silniejszymi od siebie raz na dwa-trzy tygodnie niż co kilkadziesiąt godzin. Wszak w sezonie zasadniczym wielkie mecze przeplata się potyczkami z outsiderami, a tu nie ma zmiłuj - jak nie Legia, to Jagiellonia.

No, ale przecież sami tego chcieli i wiceprezes Probierz, i prezes Janusz Filipiak. I czyż nie zapowiadali walki o podium już wiedząc, jak wygląda terminarz? Czyż nie rozsądniej było ogłosić po awansie do ósemki, że zadanie zostało wykonane, a teraz z uwagi na absurdalny kalendarz pogramy z konieczności (albo, by nie narazić się na hejt, dla przyjemności)? Walka w Europie oznacza jeszcze bardziej ekstremalne doznania, więc może i lepiej, że już sama droga do celu weryfikuje nazbyt optymistyczne zapędy. Dobrze wiedzą do czego piję kibice Cracovii, którzy jeszcze nie otrząsnęli się po traumatycznych wydarzeniach sprzed trzech lat z udziałem macedońskiej Skhendiji.

WIDEO: Trzy Szybkie. Jerzy Lackowski: Należy zmienić Kartę Nauczyciela

Czytaj także

Wideo

Materiał oryginalny: Kawa na ławie: Sufit Cracovii - Dziennik Polski

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3