Każdy chce zostać bohaterem

BK
Po strzale Marcina Sibika (z prawej) Iskra Unia objęła prowadzenie w meczu przeciwko Janinie Libiąż. Fot. Marek MordanTrener Janiny Libiąż Andrzej Lenartowicz był wstrzemięźliwy w prognozach przed rozpoczęciem rundy wiosennej, ale chyba nie przypuszczał, że jego zespołowi będzie aż tak ciężko. W trzech pierwszych spotkaniach Janina zdobyła tylko dwa punkty i przewaga nad grupą pościgową znacząco stopniała.

Po meczu Iskry Unii Oświęcim Brzezinka z Janiną Libiąż

   Szkoleniowiec libiąskiego zespołu najbardziej obawiał się pierwszych pięciu spotkań, z których aż cztery wypadają Janinie na wyjeździe. I rzeczywiście miał rację, chociaż z trudnego terenu w Marcówce Janina przywiozła remis, podobnie jak z Oświęcimia Brzezinki (1-1).
   Iskra Unia nie ma najwyższych notowań w tym sezonie, ale jest to groźny zespół. Poza tym w takich spotkaniach zawsze obowiązuje zasada "Bij mistrza!". Ostateczny wynik wydaje się sprawiedliwy.
   - Remis z liderem nie jest złym wynikiem. Jest jednak druga strona medalu, w trzech meczach, w tym dwóch u siebie zdobyliśmy tylko dwa punkty. To trochę mało, powoli zaczynamy odczuwać presję braku zwycięstwa - mówi trener Iskry Unii Grzegorz Pławny.
   W nadchodzącej kolejce czeka jego podopiecznych również trudne zadanie, czyli derbowy mecz z Sołą Oświęcim.
   Szkoleniowiec Iskry Unii nie jest zadowolony z dotychczasowych osiągnięć swojego zespołu, ale co ma powiedzieć trener libiążan. W przypadku drużyny walczącej o awans, remisy nawet na wyjazdach to za mało.
   - Nie wiem co dzieje się z zespołem przy stałych fragmentach gry. Z Unią straciliśmy na wiosnę czwartego gola właśnie w takich okolicznościach. Mimo że zwraca się im uwagę, przychodzi w meczu taki moment, że brakuje koncentracji i kończy się to stratą - twierdzi Andrzej Lenartowicz, który jest jednak dobrej myśli.
   Według niego, Janina jest zespołem, który lubi grać w piłkę, a nie walczyć na boisku czasami wręcz. - W drugiej połowie meczu z Iskrą Unią gra toczyła się na połowie rywali, ale było za dużo chaosu i walki. W takich sytuacjach młodym piłkarzom trudno zachować zimną krew, każdy chce zostać bohaterem, zamiast poszukać lepiej ustawionego partnera - dodaje libiąski szkoleniowiec.
   Po ostatnim meczu z Iskrą Unią Szlęzak ma złamany nos i będzie pauzował przez trzy tygodnie. Trener Lenartowicz czeka, kiedy jego zespół złapie właściwy rytm, który prezentował jesienią.
   Tymczasem w najbliższą sobotę Janinę czeka kolejny wyjazd do Andrychowa. Beskidy na wiosnę z nowym trenerem to zupełnie inna drużyna i nawet o punkt będzie tam niezwykle ciężko.
(BK)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie