Kickboxing, Gala SouthBattle. Rafał Dudek z porażką. Szczery wpis fightera: sam jestem w szoku

Remigiusz Szurek
Remigiusz Szurek
Fot. screen Gorlice.tv
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Na piątkowej Gali Kickboxingu SouthBattle Fight Night, która odbyła się w Dworku Konckim w Kątach w walce wieczoru zaprezentował się sądeczanin Rafał Dudek. Reprezentant Fight House mierzył się z Francuzem Jeremym Antonio.

Polak wrócił do ringu po czerwcowej wygranej nad Mohammadem El-Mirem (przez jednogłośną decyzję sędziów) i w pierwszej rundzie posłał swojego przeciwnika na deski. Niestety już w drugiej rundzie pojedynku zaplanowanego na trzy, Dudek zaczął słabnąć. Jak zauważył jeden z komentatorów sądeczanin prezentował się „nieco ospale”, w skrócie nie wyglądało to najlepiej. Nie minęło wiele czasu jak zawodnik osunął się na liny i nie był w stanie kontynuować walki. Francuz wygrał przez TKO, ale wielu kibiców najbardziej interesował stan zdrowia naszego reprezentanta.

W sobotę przed południem Rafał Dudek opublikował na Facebooku szczery wpis. Poniżej jego treść:

„Witam wszystkich! Sam jestem w szoku! U mnie ok. Nie martwcie się! Chyba nigdy wcześniej nie miałem tylu zapytań po walce, dziękuję - bardzo mi miło. Już w pierwszej rundzie zaczęło mi się kręcić w głowie i dziać się coś dziwnego. Ale mimo to, zdołałem usadzić rywala na deski ciosem na wątrobę . "Miałem" go i w normalnej dyspozycji nie wypuściłbym z rąk takiej okazji. Ale było coraz gorzej, z sekundy na sekundę traciłem energię. Chciałem całymi siłami dotrwać do końca walki, zwłaszcza że nie czułem ciosów rywala. Nie mogłem stać na na nogach, a co dopiero wyprowadzić ciosów.

W drugiej rundzie czułem, że odpływam. Słyszałem tylko jak ktoś z boku pyta co się stało i sędziego, który mówił żebym włożył szczękę, ale nie byłem w stanie jej utrzymać. Sanitariusze i corner musieli zwlec mnie z ringu za co im dziękuję! Dlatego dziś dostałem tyle wiadomości z pytaniem czy to jakaś kontuzja nogi, bo widzieli że nie mogłem stanąć na ziemi. Nie, to nie kontuzja - przed walką też mi nic nie dolegało, chory nie jestem, nie zbijałem ekstremalnie wagi. Zresztą ani wczoraj ani dziś nie mam żadnego śladu po walce! Nawet najmniejszego siniaka czy zadrapania.

Po prostu zacząłem tracić przytomność. Po kroplówkach doszedłem do siebie, ale dalej nie wiem co się stało. Walczę już prawie 20 lat i nigdy wcześniej nie miałem takiej sytuacji. Także jak widać, sport niejedną rzeczą jest w stanie mnie zaskoczyć! Naprawdę chciałem poprawić rywalowi cios po posłaniu go na deski, ale nie byłem w stanie wyciągnąć ręki przed siebie. Cieszę się jednak, że widowisko było tak dopracowane od strony technicznej, wizualnej i dobrej karty walk. Przygotowałem swoich zawodników najlepiej jak umiałem. Może za dużo wziąłem sobie na głowę. Ale w tym momencie już o tym nie myślę. Gratuluję wszystkim fighterom. Jak zwykle Fight House pokazał klasę i o to chodziło. Wielkie podziękowania dla sponsorów, którzy wzięli udział w tym projekcie. To był też Wasz dzień! Dziękuję! Do następnego!” - napisał.

Znamy przyszłość Roberta Kubicy. WYWIAD

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie