Kiedy krokodyl lub zebra znikają bez pożegnania, czyli uciekinierzy z prywatnych hodowli, cyrków i mini zoo

Artur Drożdżak
Artur Drożdżak
Tygrys uciekł raz w Warszawie Dorota Maszczyk
Ostatnio media w całym kraju obiegła informacja z Wrocławia o schwytaniu krokodyla, który uciekł z prywatnej hodowli. Takich uciekinierów różnych gatunków było znacznie więcej Kliknij w przycisk "zobacz galerię" i przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE.

FLESZ - Nowe objawy koronawirusa

1. Struś czyli Szczecin
Struś w końcu złapany! Trwają poszukiwania jego właściciela. Struś w 2019 r. został schwytany przez łowczego miejskiego na cmentarzu przy Bronowickiej w Szczecinie. - Tam go zamknęliśmy, by nie uciekł i nie wpadł pod pociąg, bo chodził przy torach – mówił Andrzej Kus z Zakładu Usług Komunalnych. Nie było to łatwe, bo to zwierzęta niezwykle płochliwe. Jednak nadal nie ustalono, kto jest właścicielem strusia. - W czerwcu struś był widziany przez policjanta w Kołbaskowie. Poinformowaliśmy o zdarzeniu miejskiego łowczego i lekarza weterynarii ze Szczecina - mówiła nam Katarzyna Leśnicka z polickiej komendy. - Pytaliśmy właścicieli hodowli w powiecie. Żaden nie zgłosił strat. Na razie nie wiadomo, skąd jest struś. Może pochodził ze strony niemieckiej?
Fot. Wikipedia

2. Krokodyl czyli Wrocław
Aligator we Wrocławiu na Rędzinie. Ta informacja od przypadkowych spacerowiczów w 2020 r. zelektryzowała wrocławian. Wielu z nich ruszyło, by na własne oczy zobaczyć gada. W niedzielę po godz. 13 krokodyl wciąż pływał w stawku na Rędzinie. Policja z powodu dużego zainteresowania mieszkańców i mediów odgrodziła teren taśmą i ustawiła patrole, tak by nikt nadmiernie nie przeszkadzał zwierzęciu i nie zrobił mu krzywdy. Chwilę później gad został odłowiony przez specjalistyczną firmę.
Fot Zarząd Zieleni Miejskiej we Wrocławiu

3. Trwożnica, czyli Kraków.
Jadowitych węży, czyli trwożnic kamburyjskich poszukiwała policja na krakowskich Plantach w 1994 r. Węże znajdowały się w bagażu okradzionego w pociągu hodowcy gadów. Złodziej zabrał torę hodowcy, ale musiał się zorientować, że kradzież nie wyjdzie mu a dobre i pozbył się niebezpiecznych gadów. Jednego węża zauważono, gdy wygrzewał się na słońcu na Plantach. Drugi odnalazł się następnego dnia w reklamówce na korytarzu Sądu Rejonowego dla Krakowa Krowodrzy.
Fot. wikipedia

4. Kangur, czyli Goreń Duży
Leśniczy z woj. kujawsko-pomorskiego podczas podróży samochodem w czerwcu 2020 r. zauważył na drodze kangura. Okazało się, że zwierzę uciekło z Zielonej Szkoły w Goreniu Dużym. Trwają poszukiwania uciekiniera. Leśniczy Maciej Namieśnik zauważył kangura we wtorek wieczorem na terenie leśnictwa Ruda (woj. kujawsko-pomorskie). Mężczyzna zdążył zrobić zdjęcie, jednak zanim wysiadł z samochodu, zwierzę uciekło.
Jak udało się ustalić, kangur, który ma ok. 2-3 lata, uciekł z Zielonej Szkoły w Goreniu Dużym. Znajduje się ona ok. 12-13 km od miejsca, w którym zrobiono mu zdjęcie.
Fot. Lasy państwowe

5. Waran, czyli Częstochowa
Ponadmetrowej długości jaszczurka, waran, w 2003 r. spędziła kilkanaście godzin w schronisku dla bezdomnych zwierząt przy ulicy Gilowejw Częstochowie. Zwierzę trafiło do azylu niedzielę, po południu. - Waran został schwytany przez jednego z naszych pracowników, który zna się na tych zwierzętach - mówi Małgorzata Tomżyńska, kierownik schroniska. - Jaszczurka nie była agresywna i została przewieziona do schroniska. nGad przebywał w metalowej klatce. Wczoraj zgłosił się po niego właściciel. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy ma on kilkanaście tych zwierząt w terrarium. Waran szary (taki był w schronisku) gatunek jaszczurki występujący na pustynnych terenach północnej Afryki, Półwyspu Arabskiego, południowo-zachodniej i Środkowej Azji.
Fot. JANUSZ STRZELCZYK

6. Małpa, czyli Słupsk.
Wyjec uciekł z ogrodu zoologicznego w podsłupskiej Dolinie Charlotty. Ta południowoamerykańska małpa jest łagodna i niegroźna dla ludzi. Pracownicy ogrodu proszą o pomoc w schwytaniu uciekiniera. Zwierzę był widziane m.in. na drodze krajowej nr 21. Przebiegło przed maskami samochodów i ukryło się w krzakach. Poszukiwany wyjec wygląda zupełnie tak samo jak jego dwaj koledzy, którzy nie zdecydowali się na ucieczkę z ogrodu zoologicznego. Ma ciemnobrunatną, prawie czarną sierść.W schwytaniu uciekiniera na pewno nie pomaga zalesiony teren wokół zoo i pora roku. Pracownikom zoo udało się wypatrzeć wyjca na jednym z drzew, małpa była jednak tak wysoko, że nie udało się do niej strzelić środkiem nasennym. Opiekunowie postanowili więc małpę przechytrzyć. Przywieźli pod drzewo, na którym się ukrywała, garnek z gotowanymi ziemniakami, które małpa uwielbia. Dodatkowo pod drzewem pojawił się także kolega z zoo, który miał przekonać wyjca do powrotu do domu. Wszystko na nic. Małpa po dobroci wracać nie zamierza.
Archiwum Dolina Charlotty

7. Ptasznik, czyli Pruszków
Z terrarium w 2019 r. uciekł pająk ptasznik. Właścicielka prosi o kontakt. Ogromny pająk jest niegroźny – tak zapewnia jego właścicielka, która prosi o kontakt osoby, które znajdą jej pupila. -Uwaga uciekłam z domu, jestem nieagresywna, łagodna, proszę, nie zabijaj mnie, gdyby ktoś mnie spotkał, proszę o kontakt- pisze na jednej z grup na Facebooku mieszkanka Pruszkowa, której uciekł ptasznik. W komentarzach pod postem pojawiają się informacje, że pająk najpewniej podważył szklane wieko swojego terrarium. Mógł opuścić mieszkanie przez otwarte okno. Jak zapewnia właścicielka, ptasznik nie zaatakuje, dopóki nie poczuje się zagrożony.
Fot (Pixabay.com)

8. Zebra, czyli Wąwolnica
Mieszkańcy Wąwolnicy ( lubelskie) byli w szoku i nie wierzyli w to, co widzą w poniedziałkowy poranek. Zobaczyli bowiem, jak po ulicach ich miejscowości biega zebra. Zwierzę uciekło z mini zoo w Wojciechowie i kierowało się w stronę Nałęczowa. - Przed godz. 7 rano zaczęli dzwonić do nas kierowcy, informujący, że ulicami Wąwolnicy biega zebra. Generalnie stwarzała zagrożenie w ruchu drogowym, bo nie zna się na przepisach - opisuje żartobliwie rzeczniczka puławskiej policji, Ewa Rejn-Kozak. Na miejsce od razu pojechali funkcjonariusze z Kurowa. W międzyczasie jeden z mieszkańców Wąwolnicy złapał zebrę i zabrał ją do siebie na posesję, by nie potrącił jej żaden samochód. Jak to się stało, że zebra uciekła z mini zoo i pokonała 10 kilometrów? - Musiała się czegoś wystraszyć, może ktoś czymś strzelił, po prostu ją spłoszył. Jest u nas 10 lat i nigdy wcześniej nie było takiej sytuacji. Dobrze, że się nie pokaleczyła i wszystko jest w porządku – wyjaśniał właściciel mini zoo w Wojciechowie.
Dorota Maszczyk

9. Puma, czyli Ogrodzieniec
Puma w Ogrodzieńcu biega na wolności. Uwaga mieszkańcy powiatu zawierciańskiego. W piątek 10 lipca jedną z posesji w Ogrodzieńcu opuścił mężczyzna z pumą. Policja prowadzi zakrojone na szeroką skalę poszukiwania właściciela i dzikiego zwierzęcia. Jak poinformował Dziennik Zachodni asp. Tomasz Graboś, zastępca oficera prasowego Komendy Powiatowej Policji w Zawierciu, dzisiaj około godz. 11.00 u jednego jednego z mieszkańców Ogrodzieńca zjawili się pracownicy ogrodu zoologicznego w Poznaniu. Działając na podstawie wyroku sądu, mieli odebrać mężczyźnie pumę. Jednak nie udało im się to.
- W trakcie próby odbioru zwierzęcia mężczyzna oddalił się z pumą z miejsca zamieszkanie w rejon masywu leśnego - dodał asp. Tomasz Graboś.W poszukiwania mężczyzny zaangażowani są praktycznie wszyscy funkcjonariusze Komendy Powiatowej Policji w Zawierciu. Na miejsce jadą udzielić im wsparcia policjanci z komendy wojewódzkiej w Katowicach.
Pixabay

10 Tygrys, czyli Warszawa
w 2000 r. trzy tygrysy uciekły z cyrku, który przyjechał w okolice Warszawy. Pierwsze informacje o tygrysach zbiegłych z cyrku pojawiły się w porannych serwisach radiowych. Wtedy cała sytuacja wyglądała niewinnie, a nawet zabawnie: trzy duże koty biegają po Tarchominie, a do cyrku Korona zaganiają je połączone siły straży miejskiej i policji. - Dwa już złapano, a ostatni pozostający na wolności tygrys minął właśnie komisariat na Wita Stwosza i zmierza w kierunku Legionowa. Wkrótce powinniśmy go ująć - zapewniał Waldemar Szczepański z zespołu prasowego Komendy Stołecznej. W tym czasie doszło do tragedii. Na miejscu obławy ciężko raniono weterynarza Ryszarda Karczewskiego, którego ugodziła przeznaczona dla tygrysa kula.
Fot. Dorota Maszczyk

Czytaj także

Wideo

Materiał oryginalny: Kiedy krokodyl lub zebra znikają bez pożegnania, czyli uciekinierzy z prywatnych hodowli, cyrków i mini zoo - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.