Kiedyś Cracovia i Sandecja. A teraz? Co słychać u Bartłomieja Dudzica?

Remigiusz Szurek
Remigiusz Szurek
Bartłomiej Dudzic przez kilka ostatnich sezonów był jednym z głównych motorów napędowych Sandecji Nowy Sącz. Ten obecnie 32-letni pomocnik awansował z „Biało-czarnymi” do ekstraklasy, w kampanii 2017/2018 rozgrywając 19 meczów w elicie zwieńczonych dwoma trafieniami i asystą (łącznie 137 występów i jedenaście bramek dla Sandecji i Cracovii). Jeszcze sezon wcześniej, w mistrzowskich dla sądeczan rozgrywkach Nice 1 Ligi, Dudzic w 27 spotkaniach miał pięć goli i sześć decydujących podań.

Ostatnie rozgrywki 2019/2020 były dla Dudzica pożegnalnymi z Nowym Sączem. Pomocnik urodzony w Oświęcimiu rozegrał 12 meczów w lidze i 2 w Pucharze Polski. Wszystkie w roli rezerwowego. Bohater tego tekstu nie grał także wtedy, gdy był zdrowy. Pisząc wprost, Bartłomiej Dudzic nie był chyba ulubieńcem trenera Tomasza Kafarskiego.

Co słychać u sympatycznego „Dudzia”, który nie reprezentuje obecnie żadnych barw klubowych? - Wszystko okej, w porządku – powitał nas, gdy zadzwoniliśmy, by zapytać jak się miewa.

- Wróciłem w swoje rodzinne strony. Po Sandecji, poświęciłem czas na odbudowę nogi. Do ostatniego dnia grudnia br. będę pracował z fizjologiem. Od stycznia mogę szukać nowego klubu, chcę być gotowy do gry w stu procentach – mówi nam piłkarz.

Zawodnik po odejściu z Kilińskiego otrzymał kilka zapytań z klubów drugiej i trzeciej ligi.

- Odmówiłem. Istniało bowiem spore prawdopodobieństwo naderwania mięśnia czworogłowego prostego. Z żoną ustaliliśmy, że lepiej poczekać niż pospieszyć się i później żałować – tłumaczy Bartłomiej.

Gracz wierzy w to, że w roku 2021 uda mu się znaleźć klub. - Zobaczymy czy uda mi się jeszcze gdzieś zagrać, ale jestem dobrej myśli.

Nasz rozmówca pozytywnie wspomina Nowy Sącz i klub, w którym przyszło mu występować przez 5,5 sezonu. - Sentyment pozostał. Mam kontakt z chłopakami. Jeszcze wczoraj (rozmowa odbyła się w piątek 11 grudnia) ze dwadzieścia minut rozmawiałem z Dawidem (Szufrynem). Pogadałem też z Adrianem (Dankiem). Obejrzałem wszystkie mecze Sandecji, może poza jednym – uśmiecha się.

Ciągnięty za język pomocnik upiera się, że nie chce szerzej komentować sytuacji, w której znalazł się w minionej kampanii, gdy nie otrzymywał szans od trenera Kafarskiego.

- To był ciężki okres. Kontuzja dużo mi zabrała. Straciłem sporo czasu. Nie grałem, wchodziłem na same końcówki. Zagrałem kilka meczów. Tego ostatniego sezonu nawet nie ma co brać na poważnie. Trener miał po prostu innych faworytów… Może za bardzo nie pasowałem mu do koncepcji. Być może jego zdaniem byłem słabszy od innych? Ja mam w tej kwestii inne zdanie. Nawet koledzy z zespołu zastanawiali się czemu nie gram. Były sytuacje, że miałem wystąpić od początku danego meczu, po czym za chwilę to się zmieniało. Sporo było z tego powodu śmiechu, można by rzec – kupę śmiechu. Nie było wiadomo o co chodzi. Kibice też pytali mnie o powody mojej absencji. Fani myśleli nawet, że mam zatarg z trenerem, ale my mieliśmy przecież ze sobą normalny kontakt.

- Powiem tak: na boisku i w szatni czułem się ważnym elementem Sandecji. Coś w niej znaczyłem. Potem moje notowania nagle jednak spadły. Nie ma co się jednak zbytnio nad tym rozwodzić. Było minęło. Takich sytuacji, jak moja, w piłce nożnej jest bardzo wiele. To normalna sprawa – podsumowuje Bartłomiej Dudzic. A my trzymamy kciuki, by niebawem wrócił na ligowe boiska.

Sandecja utrzymała passę

Piłkarze Sandecji Nowy Sącz w swoim ostatnim tegorocznym meczu o punkty zremisowali z faworyzowanym Górnikiem Łęczna 1:1. W 76. minucie przy stanie 0:1 dla przyjezdnych bramkę na wagę remisu, swoją premierową w barwach nowosądeckiego klubu, zanotował obrońca Tomasz Boczek. Ogółem podopieczni trenera Dariusza Dudka nie zaznali goryczy porażki przez sześć kolejek z rzędu notując w tym czasie po trzy wygrane i remisy. Co ciekawe, jeśli sądeczanie wygrywali, to nie tracili nawet gola. Z Chrobrym Głogów było 2:0, z GKS 1962 Jastrzębiem 3:0, zaś z Puszczą Niepołomice 1:0. Dzięki dobrym wynikom na zakończenie roku 2020 „Biało-czarni” nie tylko opuścili ostatnie miejsce w tabeli Fortuna 1 Ligi, ale awansowali na szesnastą pozycję i mają w dorobku 13 „oczek”. Ostatnie miejsce przypada w udziale beniaminkowi Resovii, która uzbierała 9 punktów. Warto pamiętać o tym, że w bieżącym pierwszoligowym sezonie do drugiej ligi spadnie tylko jeden klub. Wszystko przez reorganizację ekstraklasy, która zostanie zwiększona. Wiosenna rywalizacja w pierwszej lidze ma powrócić w weekend 27-28 lutego.

- Szanuję ten punkt, jeden punkt czasem może dać bardzo dużo. Z przebiegu meczu myślę, że mieliśmy dużo lepsze, klarowniejsze sytuacje i szkoda, że nie wygraliśmy czwartego spotkania z rzędu, ale jestem bardzo zadowolony z tego, co za moich czasów w Sandecji się ostatnio wydarzyło – przyznał po remisie trener Dudek (cyt. za Sandecja.pl).

- Mamy chwilę czasu, by odpocząć. Z tego miejsca chciałbym życzyć wszystkim naszym kibicom, pracownikom klubu zdrowych, pogodnych świąt – dodał.

Kogo powoła nowy selekcjoner?

Wideo

Materiał oryginalny: Kiedyś Cracovia i Sandecja. A teraz? Co słychać u Bartłomieja Dudzica? - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie