Kierowcy autobusów z czujnikami na głowie?

Redakcja
Po ostatnich, tragicznych wypadkach polskich autobusów, policja w Tarnowie otrzymuje od kilku do kilkunastu próśb dziennie o zbadanie stanu technicznego, udających się na trasę, autokarów. W sprawie tej dzwonią rodzice dzieci, które autokarami wyjeżdżają na wycieczkę lub na kolonię.

Policja ma pełne ręce roboty

   - Rodzice są pod wrażeniem ostatnich wypadków autobusów za granicą, w których ginęli polscy turyści, w tym także dzieci - _mówi asp. sztab. Andrzej Sus, rzecznik prasowy tarnowskiej policji. - Niestety, chętnych jest zbyt dużo naraz i mamy problemy ze skontrolowaniem wszystkich, wyjeżdżających autokarów. Nie możemy podołać temu przede wszystkim kadrowo.
   Rodzice naciskają, żeby sprawdzić, w jakim stanie znajduje się autokar, którym pojadą dzieci; zdarza się, iż w sprawie tego samego autobusu dzwoni kilka osób. Każda z osobna.
   - _Może dobrym obyczajem byłoby, gdyby organizatorzy wypoczynku sami kontaktowali się z nami, by robili to z pewnym wyprzedzeniem, powiadamiając nas pisemnie o planowanych wyjazdach - _mówi rzecznik. - To w znacznym stopniu ułatwiłoby nam zadanie.
   Policja w Tarnowie namawia rodziców i organizatorów, by za składkowe pieniądze (chodzi o kwotę rzędu 50 zł) finansować wizyty przewoźników w stacjach diagnostycznych, w których można byłoby dokładnie ocenić stan techniczny autobusów.
   - _Warto pamiętać, że kontrola policyjna siłą rzeczy zawsze będzie powierzchowna i mogą podczas niej zostać ujawnione tylko niektóre usterki. W stacji diagnostycznej, za pomocą specjalistycznych urządzeń można wykryć o wiele więcej niedomagań - _podkreśla Andrzej Sus.
   Tarnowianin Bogdan Gałaszkiewicz wpadł na pomysł, w jaki sposób można zapobiec wypadkom samochodowym, do których doprowadzają kierowcy zasypiający za kółkiem. Za naszym pośrednictwem postanowił nawet zwrócić się bezpośrednio do premiera Leszka Millera, aby ten zlecił wykonanie prostego czujnika z alarmem. Czujnik miałby zapobiegać zasypianiu kierowców na dłuższych trasach.
   - _Chodzi o szczątkowe EEG wyposażone w alarm - _tłumaczy Gałaszkiewicz. Jego zdaniem wykonanie takiego urządzenia byłoby niezwykle proste, a mogłoby zapobiec wielu tragediom drogowym. Kierowcy, wybierający się w dłuższe trasy, zakładaliby obowiązkowo na głowy czujniki, zasilane po prostu baterią. - _Spadek aktywności mózgu kierowcy od razu skutkowałby sygnałem dźwiękowym, wydawanym przez urządzenie
- twierdzi tarnowski pomysłodawca.
(ziob, Smol)

Najnowsze oferty na Black Friday

Materiały promocyjne partnera

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.