reklama

Kierunek: jakość!

RedakcjaZaktualizowano 
W stosunkowo krótkim okresie, od 1995 do 2008 roku, udział absolwentów szkół wyższych wśród dorosłej części ludności Polski wzrósł z 15 do około 45 procent. Tak imponująca dynamika wzrostu liczby osób z wyższym wykształceniem byłaby radosnym faktem, gdyby nie widok stojącego za sklepową ladą absolwenta wyższej uczelni. Widok taki prowokuje do pytań o sens szybkiej ekspansji kształcenia na poziomie wyższym oraz o indywidualne i społeczne pożytki z kształcenia w szkołach wyższych.

Opublikowany niedawno raport o stanie systemów edukacyjnych w państwach członkowskich Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD, Education at a Glance 2010) pozwala nam lepiej zrozumieć skutki szybko upowszechniającego się wykształcenia na poziomie wyższym i lepiej zdefiniować wyzwania, które stoją przed szkolnictwem wyższym w Polsce.

Korzystna inwestycja

Zgromadzone przez OECD dane pokazują, że Polska nie jest jedynym krajem, w którym w krótkim czasie doszło do upowszechnienia wykształcenia wyższego. W ciągu ostatnich 15 lat średni odsetek osób z wyższym wykształceniem w państwach OECD wzrósł o 21 proc., osiągając średnią wielkość równą 38 procentom. Co więcej, szybciej niż w Polsce odsetek osób kończących studia wyższe rósł w Czechach, czy Szwajcarii. Chociaż Polska należy do grupy krajów (wspólnie z Australią, Danią, Finlandią, Islandią, Irlandią, Nową Zelandią, Portugalią i Słowacją), w której udział absolwentów w grupie wiekowej 25-34 lat przekroczył już 45 proc., to wskaźnik ten jest znacznie niższy niż w Południowej Korei, Kanadzie czy Japonii, gdzie od wielu lat studia kończy znacznie więcej niż połowa każdej grupy wiekowej.

Raport OECD uspakaja nas także nieco, gdyż problem pracy osób z dyplomem wyższej uczelni na stanowiskach nie wymagających takich formalnych kwalifikacji nie jest tylko polskim problemem. Przeprowadzone badania wskazują, że w Polsce problem ten dotyczył około 27 proc. absolwentów szkół wyższych, podczas gdy w Hiszpanii aż 45 proc., w Kanadzie 38 proc., a w Stanach Zjednoczonych 32 proc. osób z dyplomem szkoły wyższej. W Holandii, Szwecji i Niemczech pracę poniżej kwalifikacji podejmowało mniej niż 20 proc. absolwentów wyższych uczelni.

Od masowego, powszechnego szkolnictwa wyższego, głosi Raport OECD, nie ma więc odwrotu, gdyż "wykształcenie jest inwestycją niezbędną dla efektywnej odpowiedzi na zmiany technologiczne i demograficzne, które kształtują współczesne rynki pracy". Autorzy Raportu wskazują, że wyższe wykształcenie nie tylko zwiększa zdolność adaptacyjną jednostki, lecz jest również korzystną inwestycją z punktu widzenia całego społeczeństwa, a nawet samego budżetu państwa. Ze zgromadzonych danych wynika, że osoba z wyższym wykształceniem w ciągu swojego życia zawodowego wpłaca do budżetu państwa w postaci podatku dochodowego i składek na ubezpieczenia społeczne 119 tysięcy dolarów więcej niż osoba ze średnim wykształceniem. Wydatki publiczne na finansowanie szkolnictwa wyższego przynoszą, liczony w dłuższym okresie, trzykrotny wzrost dochodów budżetu państw. Zwracają się więc z nawiązką. Raport OECD zauważa także, że nawet w czasach kryzysu osoby z wyższym wykształceniem radzą sobie lepiej na rynku pracy, gdyż bezrobocie w tej grupie jest średnio o 4 proc. niższe niż stopa bezrobocia w danym kraju.

Studenci z importu

Współcześnie wykształcenie stało się kluczowym czynnikiem wzrostu międzynarodowej konkurencyjności gospodarek. Po szybkim wzroście ilościowym powinna jednak w Polsce nastąpić orientacja na wzrost jakości kształcenia. Sekretarz Generalny OECD Angel Gurria przypomina, że "w globalnej gospodarce poprawa systemu kształcenia powinna następować poprzez orientowanie się na globalne wzorce, które dostarczane są przez najlepsze systemy edukacyjne". Dla polskiego systemu szkolnictwa wyższego ważne jest więc szybkie przybliżenie się do takich standardów. Skorzystałaby na tym i polska gospodarka, i same szkoły wyższe, które zyskałaby szansę przyciągnięcia zagranicznych studentów. Szkoły wyższe działają bowiem na międzynarodowym rynku edukacyjnym, a liczba studentów studiujących w państwach, których nie są obywatelami wzrasta z roku na rok o 10 proc. i w 2008 roku osiągnęła poziom 3,3 miliona. Największym "eksporterem studentów" są Chiny, skąd pochodzi 17 proc. wszystkich studiujących za granicą. Wybierający się na zagraniczne studia Chińczycy w 21,6 proc. kierują się do Stanów Zjednoczonych, a następnie w 15,3 proc. do Japonii. Polska na globalnym rynku oferty edukacyjnej na poziomie wyższym nie istnieje, choć są tam także kraje nieanglojęzyczne, takie jak Japonia, Belgia czy Korea Południowa.
Głód dyplomów został w Polsce zaspokojony. Orientacja na jakość powinna oznaczać zaspokojenie głodu wiedzy, budowanie kompetencji i kwalifikacji studenta i pracownika. Testem zmian w szkołach wyższych będzie poprawa obu wskaźników: zmniejszenie niedopasowania pomiędzy formalnym wykształceniem a kwalifikacyjnym poziomem faktycznie wykonywanej pracy oraz przyciąganie zagranicznych studentów.

Oczywiście lepsze powiązanie kształcenia i wymogów rynku pracy nie jest możliwe bez rozwoju przedsiębiorstw. Trudno jest kształcić "pod potrzeby" mikroprzedsiębiorstw, łatwiej jest wskazywać pożądane kierunki specjalizacji, gdy po drugiej stronie jest Motorola czy Comarch. Pamiętając o tym ograniczeniu, wiedząc także o tym, że ogólny poziom wykształcenia społeczeństwa powinien być nieco "rozrzutny", nieco "ponad stan", należy dołożyć starań, aby niedopasowanie podaży kwalifikacji i popytu na nie - zmniejszyć.

Polska nie musi być także wyłącznie eksporterem studentów. Wiemy, że polskie uczelnie medyczne, wprowadzając programy w języku angielskim, stały się atrakcyjnym miejscem studiowania dla wielu obcokrajowców. Za nimi podążyć mogą uczelnie techniczne i przyrodnicze, a także ekonomiczne i biznesowe. Studia w Polsce i po angielsku wymagają jednak umiędzynarodowienia kadry i sięgnięcia po rozsianych po świecie polskich doktorów i profesorów. Tak wiele, i tak niewiele.

Aleksander Surdej

Autor jest socjologiem i ekonomistą, Kierownikiem Katedry Studiów Europejskich Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3