Kipi kasza. Party w okopach

Dariusz Wieromiejczyk
W grudniu roku 1914 pierwsza wojna światowa trwała już od pięciu miesięcy. Żołnierze, którzy wyruszali na front pocieszani obietnicami dowódców, że na Święta będą już odpoczywać w rodzinnych domach, mieli je jednak spędzić w okopach. Wtedy właśnie wydarzył się jeden z ciekawszych epizodów Wielkiej Wojny.

Na wielu odcinkach frontu doszło podczas Bożego Narodzenia do nieformalnego rozejmu pomiędzy mordującymi się dotychczas przeciwnikami. Według historyków, w tym kilkudniowym zawieszeniu broni wzięło udział ponad 100 000 żołnierzy, głównie niemieckich i brytyjskich. Niedawni wrogowie wyszli na pas ziemi niczyjej, dzieląc się skromnymi prezentami, papierosami i alkoholem. Niemcy częstowali Anglików piwem, ci odwdzięczali się whisky. Po stronie niemieckiej najbardziej skłonne do pokojowych gestów okazały się pułki bawarskie i saksońskie, wśród Brytyjczyków Szkoci i Irlandczycy.

Po kilku dniach wspólnych spotkań, śpiewania kolęd i psalmów, doszło nawet do rozegrania kilku meczów piłkarskich, kończących się niestety wraz z uszkodzeniem piłki o wszechobecny dookoła drut kolczasty. Walki w wielu miejscach ustały, snajperzy miast zabijać wykonywali rzuty wolne. Dowództwo niemieckie zdołało opanować sytuację dopiero po Nowym Roku, zastępując fraternizujące się oddziały Bawarczyków bardziej zindoktrynowanymi pułkami pruskimi. Jednym z żołnierzy, którzy ze zgrozą krytykowali świąteczny rozejm był nieznany nikomu szeregowiec 16 rezerwowego bawarskiego pułku piechoty, Adolf Hitler.

Historia ta przypomniała mi się niespodziewanie, gdy polskie salony polityczne uniosły się oburzeniem na wieść o przebiegu i uczestnikach urodzinowego przyjęcia Roberta Mazurka. Fakt, że uczestnicy naszego sporu politycznego okazali się zdolni do zaprzestania na jeden wieczór wzajemnego bombardowania się fekaliami, okazał się dla partyjnych zupaków niepojętym aktem dezercji. W powietrzu zapachniało surowymi politycznymi konsekwencjami.

Podobnie jak przed stu laty Prusacy, tak i teraz kierownictwa partyjne przemyśliwać zaczęły nad wymienieniem fraternizujących się z wrogiem jednostek. Wśród urodzinowych gości posypały się samokrytyki, przypominające próby symulowania przez rekrutów ociężałości umysłowej. Poseł Tomasz Siemoniak z całą powagą zapewnił, iż na przyjęciu urodzinowym nie pił żadnego alkoholu, a z posłami wrogiej formacji kontaktu nie miał.

Czekam cierpliwie na posłów gotowych zadeklarować, że głośnej muzyki nie słuchali, papierosów nie palili, a deskę klozetową podnosili przy każdej (małej) potrzebie skorzystania z toalety. Porządek być musi, a rozgniewane dowództwo w Berlinie może go jeszcze przywrócić bardziej radykalnymi środkami.

PZPN ukarany za zachowanie kibiców!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie