Kipi kasza. Powinno być dobrze

Dariusz Wieromiejczyk
Dariusz Wieromiejczyk - dziennikarz, scenarzysta, producent filmowy
Dariusz Wieromiejczyk - dziennikarz, scenarzysta, producent filmowy
Szumnie ogłoszony przez władze projekt odbudowy pałacu Saskiego oraz pałacu Bruhla stał się ostatnio przyczyną gorących sporów i ożywionych dyskusji. Skłaniają do tego koszty planowanej inwestycji - około 2,5 miliarda złotych. Ministerstwo Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu reklamuje ten pomysł całostronicowymi ogłoszeniami prasowymi głoszącymi: „Wspólnie odbudujemy to, co nigdy nie powinno być zniszczone”.

Hasło to wydaje mi się niepokojąco oczywiste. Po ostatniej wojnie zniszczonych zostało setki i tysiące budynków, których nie zdecydowano się odbudować. Nie ma w Warszawie pasażu Simonsa, pałacu Kronenberga, Wielkiej Synagogi na Tłomackiem i wielu innych historycznych budowli. Czy powinny one zostać zniszczone?

Na pewno nie. Jeśli głównym powodem odbudowy podawanym w górnolotnych ogłoszeniach jest fakt, że szacowne zabytki zniszczone być „nie powinny”, to poza połową Warszawy dotyczy to także tuzinów zamków, kościołów i domów zniszczonych przez Szwedów, Rosjan i Niemców w trakcie przewalających się przez Polskę historycznych katastrof.

Powiem więcej. Piękne budowle w ogóle nie powinny być niszczone. Nie powinno się było spalić pałacu w Persepolis ani biblioteki w Aleksandrii. Nie powinniśmy przegrywać wojen, a ludzie nie powinni na nich ginąć, chorować ani cierpieć. Refleksje tego rodzaju są niewątpliwie słuszne, choć nieco infantylne.

Ozdobą Krynicy-Zdroju był przez lata przepiękny, zbudowany w dwudziestoleciu międzywojennym według projektu Bogdana Pniewskiego budynek sanatorium „Patria”. Należał on do Jana Kiepury - postaci fascynującej i niewątpliwie dla Polski zasłużonej. Budynek ten jest jednym z najwdzięczniejszych przykładów polskiej architektury dwudziestowiecznej.

„Patria” należy do spółki skarbu państwa i znajduje się w opłakanym stanie. Zniszczona jest elewacja, odpadają tynki, zdewastowane jest otoczenie budynku. O luksusowych niegdyś wnętrzach w ogóle nie ma co mówić. Sanatorium funkcjonuje w trybie hostelu, w budynku nie działa już restauracja ani kawiarnia, a nieliczni goście w starej kuchni sami przygotowują sobie posiłki.

Ten budynek „nie powinien” zostać zniszczony. Nie powinniśmy też czekać na okazję „narodowego” odbudowania go, gdy rozpadnie się już do szczętu. „Patria” nie wymaga historiozoficznych mądrości, tylko troskliwego i potrafiącego liczyć gospodarza. Dotąd nie udało się go znaleźć.

Polka wśród najbardziej wpływowych ludzi

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie