"Kita" nie żyje

Redakcja
Ta wiadomość jest dla piłkarskich kibiców prawdziwym szokiem. We wtorek, po długotrwałej chorobie, o której niewiele osób wiedziało, zmarł w wieku 47 lat znakomity niegdyś piłkarz Sandecji, jeden z najbardziej dla niej zasłużonych, Zdzisław Świerad, przez przyjaciół i sympatyków kolejarskiego klubu "Kitą" zwany.

Żałoba w obozie Sandecji

 Był wychowankiem zespołu grającego jeszcze na stadionie przy alejach Wolności. Bóg obdarzył Go wyjątkowym futbolowym talentem, nie dziwota więc, że w pierwszej drużynie seniorów Sandecji zadebiutował w wieku zaledwie szesnastu lat. Z miejsca zdobył sobie sympatię miejscowych fanów "kopanej". Bywały mecze, kiedy wołali: "najmłodszy, a gra lepiej niż rutyniarze".
 Podczas pełnienia służby wojskowej występował w rezerwach stołecznej Legii, później w podwarszawskim, drugoligowym Ursusie. W końcu jednak powrócił do ukochanego Nowego Sącza i do macierzystego klubu, który tymczasem przeniósł się na ul. Kilińskiego. Jako lewoskrzydłowy imponował szybkością, niekonwencjonalnym dryblingiem, mocnym uderzeniem z dystansu. Podczas towarzyskiego meczu Sandecji z wielkim wówczas Górnikiem Zabrze, ośmieszył wręcz samego Jerzego Gorgonia. Był jednym z lepszych piłkarzy na swojej pozycji w dawnym województwie krakowskim.
 Po zakończeniu kariery wyczynowej nie odsunął się od sportu. Poświęcił się wprawdzie głównie rodzinie i pracy zawodowej w ZNTK, ale każdą wolną chwilę spędzał na piłkarskim boisku. Był czołowym zawodnikiem zespołu Lach Sandecja występującego w lidze sądeckich oldbojów. Dopiero śmiertelna choroba zmusiła go do zawieszenia "korków" na kołku. W swoim cierpieniu był bardzo dzielny i choć wiedział o tym, co nieuchronne, do końca zachował pogodę ducha.
 Oto dwie wypowiedzi boiskowych kolegów "Kity":
 Andrzej Kuźma: - To był niezwykle koleżeński człowiek. Cechy tej nauczyła Go młodość, którą spędził w tzw. pekinie, a więc dzielnicy, która w Sączu do najspokojniejszych nie należy. Stonowany, zachowujący we wszystkim umiar. Odwiedziliśmy Go na kilka tygodni przed śmiercią. Widać było, że męczy się okrutnie. Aż wierzyć się nie chce, że nie ma Go już między nami.
 Józef Tadeusz Bodziony: - Bardzo wiele Mu zawdzięczam. To był ekstra facet. Każdemu chciał pomóc. Pamiętam, że kiedy nie miałem pewnego miejsca w drużynie, a starsi koledzy bronili swych pozycji, na którymś z obozów podał mi rękę, niejako wymusił na trenerze, by ten dał mi szansę. Czy ją wykorzystałem, to już zupełnie inna sprawa. Zdzichu, nie zapomnę Cię nigdy.
 Pogrzeb Zdzisława Świerada odbędzie się dzisiaj o godz. 11 na cmentarzu komunalnym w Nowym Sączu.

(DW)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie