Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Klaudia Zwolińska, medalistka MŚ w kajakarstwie górskim: Dojrzałam do wygrywania z najlepszymi [ROZMOWA]

Artur Bogacki
Artur Bogacki
Klaudia Zwolińska
Klaudia Zwolińska Andrzej Banas
Klaudia Zwolińska, reprezentantka Polski w kajakarstwie górskim, opowiada o sukcesach w slalomie i przełomowym dla niej sezonie przedolimpijskim.

W mistrzostwach świata w Londynie wywalczyła pani brązowy medal w slalomie K-1. Jak wrażenia po kilku dniach od tej imprezy?
Jestem bardzo zadowolona, dla mnie to takie uwiecznienie moich starań, żeby ten sezon przedolimpijski był jak najlepszy. Startowałam z nadzieją, żeby zdobyć jak najwięcej punktów na igrzyska, zapewnić kwalifikacje dla kraju i to się udało. Bardzo się z tego cieszę, tym bardziej, że jest to historyczny wynik - po 24 latach Polka znów stanęła na podium mistrzostw świata. To kawał czasu. Cieszę się, że jakiś schemat jest przełamany i coś idzie do przodu.

Jak ocenić przejazdy podczas mistrzostw świata?
Ogólnie były fajne, na wysokim poziomie. Byłam bardzo dobrze przygotowana do tych zawodów. Co prawda trochę walczyłam z infekcją, na pewno odczuwałam to na trasie. Jednak chciałam walczyć o jak najlepszą lokatę. Wiedziałam, że przejazd finałowy był bardzo dobry, po mnie startowało jeszcze kilka mocnych zawodniczek, które są medalistkami mistrzostw świata, igrzysk olimpijskich. Pozostało mi czekać, czy będzie z tego medal czy nie. Okazało się, że wystarczyło, na brąz. Dla mnie super.

Do złotego medalu zabrakło 1,4 sekundy. Analizując swój przejazd, pewnie pani znalazła fragmenty, w których dało się coś "urwać".
Slalom to taka gra błędów, ja też je popełniam. Przejazd nie był idealny, wiem, gdzie straciłam do złota. Analizuję to jednak w ten sposób, że przed tym sezonem nie miałam medalu seniorskiej imprezy (indywidualnego - przyp.), bo cały czas mi do niego trochę brakowało. W tym roku w końcu wchodzę z pełną parą na to podium, i to nie tylko teraz, na mistrzostwach świata, ale też dwukrotnie na Igrzyskach Europejskich (w czerwcu w Krakowie, w randze ME, Zwolińska miała srebro w K-1 i C-1 - przyp.). Potwierdzam tę światową formę, oby tak było dalej w następnym roku.

Pani wyniki na mistrzostwach świata w slalomie w dwóch poprzednich latach to kolejno siódme i szóste miejsce. Teraz jest trzecie, więc jest postęp.
Zgadza się. Cały czas zbliżałam się do tego podium, w końcu na nim się znalazłam. Cieszy to, że jest ta tendencja wzrostowa. Można powiedzieć, że cała moja kariera przebiega bardzo podręcznikowo. Ja ciągle się rozwijam, nie mam jakichś przestojów. Długo mi to zajęło, bo idę małymi krokami, ale jestem coraz wyżej. Cały czas widzę, że jest potencjał w wielu aspektach, więc ze spokojem patrzę w przyszłość.

Ta tendencja wzrostowa jest widoczna w całym sezonie. Była pani w czołówce Pucharów Świata, na podium Igrzysk Europejskich, a teraz w mistrzostwach świata. To kolejna duża impreza i znowu medal, stabilizacja na wysokim poziomie najwyraźniej jest.
Tak, o to mi chodziło. Chciałam ustabilizować swoje przejazdy, bo od dłuższego czasu generalnie prezentowałam formę światową, ale nie mogłam tego utrzymać w finałach, czegoś zawsze brakło do podium. Cieszę się, że to, co sobie założyłam, zostało wypracowane.

Gdy rozmawialiśmy dwa lata temu przed igrzyskami olimpijskimi w Tokio, mówiła pani, że aby na stałe być w ścisłej światowej czołówce, to musi pani poprawić się fizycznie. To się udało?
Myślę, że tak. Z tym, że jak mówiłam, na mistrzostwach świata nie byłam w jakiejś super dyspozycji, właśnie przez infekcję, a mimo gorszego dnia "wyciągnęłam" ten przejazd. Fizycznie już wskoczyłam na ten fajny poziom. Myślę, że w tym sezonie ważniejsza była walka mentalna, żeby utrzymywać te płynne, czyste przejazdy, cały czas być na wysokim poziomie. W slalomie musimy je regularnie powtarzać, żeby awansować.

No właśnie, jak u pani jest z "głową" na tych najważniejszych zawodach? Presja na mistrzostwach świata była większa, bo to była też kwalifikacja olimpijska.
Na razie chyba jest dobrze (śmiech). Na imprezach mistrzowskich zawsze odczuwa się presję, ale ja bardzo lubię startować pod wpływem adrenaliny, zawsze staram się przekuć to w coś dobrego, w motywację, w dodatkową siłę. Wydaje mi się, że to mi nie przeszkadza, a wręcz pomaga.

Najlepsze wyniki w karierze przyszły chyba we właściwym momencie, na rok przed igrzyskami olimpijskimi. Też patrzy pani na to w takim kontekście?
Tak. Jednak nie chcę się jakoś mocno emocjonować i nie wiadomo jakie plany zakładać. Po prostu chciałabym bardzo mądrze i pokornie do tego podejść, by wykorzystać mój rozwój i przekuć to tak, żeby w przyszłym sezonie też było dobrze, żebym mogła cieszyć się fajnymi wynikami. Muszę spokojnie to wszystko przeanalizować.

Kwalifikacja olimpijska do Paryża jest dla kraju, nie imienna. To pani chyba jednak jest najbliżej uzyskania tego miejsca.
Mam bardzo dużą przewagę punktową, która niemalże mi wszystko zapewnia, ale to nie jest jeszcze oficjalnie wyjazd. Muszę wystartować w przyszłym roku w Pucharach Świata, zapunktować, więc teraz nie będę mówiła, że już jadę na igrzyska, choć oczywiście dobrym występem w mistrzostwach świata ułatwiłam sobie tę drogę. Życie mnie nauczyło, że trzeba bardziej pokornie do tego podchodzić i zadbać o zdrowie, żeby wszystko się zgadzało.

Ten brązowy medal mistrzostw świata coś w pani karierze znacząco zmienia?
Na pewno bardzo mnie wzmocni, a slalomie potrzebna jest pewność siebie. Mam rywalki, które są po prostu fenomenalnymi zawodniczkami, na przykład Jessica Fox, która dziesięciokrotnie zdobyła złoty medal mistrzostw świata, jest wielokrotną medalistką olimpijską. Żeby walczyć z nimi, trzeba mieć tę pewność siebie. Ten medal mi ją daje.

Jest pani w stanie wygrać, powiedzmy z Fox, za rok na igrzyskach olimpijskich?
Trudne pytanie. Myślę, że po to pracuję, aby z nią wygrywać, to jest mój cel, moje umiejętności techniczne czy predyspozycje dają mi do tego możliwości. Dążę do tego, by tak się stało.

Miała pani sygnał, że te najpoważniejsze rywalki są zaskoczone tym, że pani tym roku wystrzeliła z formą?
Myślę, że to nie było zaskoczeniem, bo przecież ja cały czas byłam wysoko, tuż za podium. We wcześniejszych startach mistrzowskich nie było tak, że nie wiadomo ile mi do nich brakowało. Popełniałam jednak drobne błędy, jakieś mankamenty eliminowały mnie z walki o medale, ale rywalki cały czas były w moim zasięgu. Tak je straszyłam, straszyłam, dopiero w tym sezonie dojrzałam już do takiego wyniku, do wygrywania z najlepszymi. Musiałam to wypracować nie tylko fizycznie i technicznie, ale też mentalnie.

Czy w pani przygotowaniach do następnego sezonu - pod kątem igrzysk - coś się zmieni?
Na pewno, bo zmiany też motywują rozwój. Wprowadzę jakieś drobne zmiany, ale zostanę też przy rzeczach sprawdzonych, będę korzystała z doświadczenia z poprzednich lat. Muszę się nad tym zastanowić, ja jeszcze nie skończyłam sezonu, mam przed sobą ostatni Puchar Świata. Mam szansę powalczyć w "generalce", a o ile się nie mylę, to jeszcze żadna Polka w historii nie była na podium klasyfikacji. Dopiero po tym będę analizowała, co potrzebuje i co musi być zrobione przed następnym rokiem.

Jakieś wstępne wnioski pewnie już pani ma...
W slalomie jest tak, że muszę podtrzymywać każdy aspekt, przede wszystkim techniczny, bo ja nie trenuję jednej konkurencji, ale trzy (K-1, C-1 i cross - przyp.). Więc będę musiała poświęcić trochę czasu na wodzie. Ważna jest też fizjologia, moje przygotowanie fizyczne czy sprawy zdrowotne. W każdym tym elemencie trzeba wyciągnąć wnioski po sezonie. Gdybym miała teraz wymienić wszystkie spostrzeżenia, to jeszcze długo byśmy rozmawiali (śmiech).

W sezonie olimpijskim zamiast trzech konkurencji nie lepiej było się skupić na jednej i jej podporządkować przygotowania?
Zaczęłam od K-1, a pozostałe zaczęłam trenować właśnie po to, żeby robić postęp w mojej koronnej konkurencji. I tak się stało. Widzę, że one mają wpływ na mój rozwój, więc czemu mam przestawać? W Igrzyska Europejskich udowodniłam, że w tych pobocznych konkurencjach też mogę walczyć o medale. Jedno nie wyklucza drugiego. W przygotowaniach skupię się na K-1, ale też będę trenowała w C-1 i crossie.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

XIX Międzynarodowy Turniej Piłki Ręcznej "Caban Cup" w Chrzanowie

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na dziennikpolski24.pl Dziennik Polski