Klimatyczna kampania wyborcza

Redakcja
Jak w kabarecie

JAN PIETRZAK

JAN PIETRZAK

Jak w kabarecie

Burzliwe mamy lato zero pierwszego roku. Nie bez powodu. Wybory za dwa miesiące. Ekstremalne zjawiska klimatyczne idą w parze z ekstremami w polityce. Napięcia społeczne powodują wyładowania atmosferyczne.
 Leszek Miller rzuca gromy na rząd. Nawałnice szaleją po kraju, jak kontrolerzy NIK-u w resorcie łączności. Dachy odfruwają jak ministrowie z posad. Szyszki lecą z drzew, zwłaszcza Tomasze. Wichura szarpie energetyczne łącza prawicy. Drzewa się łamią niczym charaktery urzędników pod naporem łapówkarzy. Ulewy zalewają piwnice jak nagła krew premiera, który widzi, że gabinet mu się sypie. Tornado przeleciało po wiceministrach sprawiedliwości i prokuratorach, wywlekając ich zza biurek i odrzucając w nieoczekiwane miejsca. Huragan przetrzebił szeregi ministerstwa wojskowości. Doszło do tego, że trąba powietrzna wyrzuciła pewnego osobnika na Bałtyk. Inna trąba musiała go helikopterem ratować przed lądowaniem w Szwecji. Finansista Grzegorz Wieczerzak po zatrzymaniu przez Centralne Biuro Śledcze wyglądał, jakby w niego piorun trafił. Ciekawe, czy jest ubezpieczony w PZU-Życie od życia w areszcie? Strumienie wody wypłukały taką dziurę w budżecie, że żadne worki z obligacjami jej nie załatają. Zaskakujące powodzie usuwają politykom grunt spod nóg...
 To nie są żadne anomalie, to normalna kampania wyborcza. Trąby powodują lokalne zawirowania, z których wyskakują nieoczekiwani osobnicy. Tak się zdarzyło w Stawigudzie. Na liście wyborczej SLD pojawił się Sebastian Florek, nominowany przez Wielkiego Brata. Kandydatura tego wybitnego działacza państwowego i samorządowego spowodowała nerwowe reakcje konkurentów z tej samej listy. Tadeusz Iwiński, od kilku kadencji gwiazda nr 1 olsztyńskiej organizacji partyjnej, twierdzi, że "Sebastian Florek jest naszym eksperymentem" i dla dobra partii nie wypowiada złej opinii. Zwłaszcza że wypowiadanie jakiejkolwiek opinii zostało w tej partii zakazane. Do tego stopnia, że każdy kandydat musiał podpisać stosowną deklarację, w której z góry rezygnuje z miejsca na liście w przypadku "działania na niekorzyść" całokształtu towarzyszy.
 Jedyne, co Iwiński może obecnie zrobić, by przeskoczyć popularność Florka, to dostać się do nowego reality show, mianowicie do "Amazonek". Powygłupiać się trochę, poskakać, pobredzić - to nie jest zbyt wysoka cena za upragniony mandat poselski. Kiedy Florek wyciskał wągry Manueli, pół Polski wstrzymywało oddech. To się pamięta. I dlatego Florek ma gwarantowane miejsce w parlamencie, a Iwiński niekoniecznie. Tak działa demokracja. Tako rzecze Zaratustra.
 A propos ponętnej Manueli, widziano ją podobno w otoczeniu prof. Geremka. Partia ludzi rozumnych zaczyna coś kumać. Pulchna blondyna o wyrazistej mimice może dodać plebejskiego wdzięku wystudiowanym inteligentom. Zauważmy przy okazji, że gdyby swego czasu partia owa nie oddała telewizji postkomunistom, mogłaby obecnie obsadzić Big Brothera własnymi ludźmi i wybory miałaby w kieszeni. Teraz musi zbierać sondażowe procenty, gnając po polskich drogach wesołym autobusem.
 A klimat paskudny... Anomalie, nawałnice, ulewy i wiatr w oczy. Ech, życie!
kabaret@pietrzakjan.com.pl

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie