Kłótnie zamiast szermierki

Redakcja
Otwarcie sali szermierczej w ZSE nr 3 w listopadzie 2009 roku. To najlepszy tego typu obiekt w kraju. Fot. Artur Bogacki
Otwarcie sali szermierczej w ZSE nr 3 w listopadzie 2009 roku. To najlepszy tego typu obiekt w kraju. Fot. Artur Bogacki
Perypetii lokalowych Krakowskiego Klubu Szermierzy ciąg dalszy. Tym razem szpadziści czołowego w Polsce klubu wyprowadzili się z Zespołu Szkół Ekonomicznych nr 3 przy ul. Miechowity, po tym jak nie doszli do porozumienia z dyrekcją szkoły w kwestii opłat za wynajem sali treningowej.

Otwarcie sali szermierczej w ZSE nr 3 w listopadzie 2009 roku. To najlepszy tego typu obiekt w kraju. Fot. Artur Bogacki

KONTROWERSJE. Szermierze nie mogą ćwiczyć w przygotowanej dla nich profesjonalnej sali treningowej. To efekt konfliktu pomiędzy Krakowskim Klubem Szermierzy i dyrektorem Zespołu Szkół Ekonomicznych nr 3 w Krakowie.

KKS jest jednym z najlepszych klubów w kategoriach młodzieżowych, seryjnie zdobywa medale na najważniejszych krajowych imprezach. W seniorskiej rywalizacji w Pucharze Świata startuje Renata Knapik. W klubie trenuje około stu zawodników, jest sekcja starożytnej japońskiej szermierki - kendo. Pod koniec lat 90. klub z 100-letnią tradycją był bliski upadku. Udało się go jednak uratować, ale od tego czasu w rozwoju ciągle przeszkadzają problemy lokalowe.

Wieloletnia siedziba KKS przy ul. Kościuszki kilka lat temu przejęta została w procesie uwłaszczeniowym w kontrowersyjnych okolicznościach przez Chemobudowę. W grudniu 2007 r. szermierze przenieśli się do ZSE nr 3 przy ul. Miechowity. Wydawało się, że zostaną tam na stałe, czego potwierdzeniem miała być oddana do użytku na początku listopada profesjonalna sala treningowa, przeznaczona specjalnie dla szermierzy. Jak podkreślano, to najlepszy obiekt tego typu w kraju. Uroczyste otwarcie, z udziałem przedstawicieli władz miasta, nie zwiastowało kłopotów.

KKS, zaczynając ponad dwa lata temu treningi w ZSE nr 3, podpisał ze szkołą umowę na korzystanie z sali gimnastycznej w godzinach popołudniowych. Współpraca długo przebiegała wzorowo. Jak twierdzą w klubie, to głównie dzięki ich staraniom szkoła otrzymała dotacje na modernizację. Pierwsza, w wysokości 100 tys. zł, przeznaczona była na remont dużej sali gimnastycznej. Druga, 700 tys., na poprawę innych obiektów w szkole, w tym 300 tys. zł na zaadaptowanie jednego z pomieszczeń na salę szermierczą, w której na stałe położone są szermiercze plansze. Jako że klub jest tylko najemcą, nie mógł dostać środków od miasta, dlatego, jak twierdzą w KKS, poprosił o przeniesienie dotacji na rzecz szkoły. Remont szermierczej sali trwał rok, a następnie KKS stracił możliwość korzystania z niej. Zdaniem działaczy klubu, dyrektor ZSE 3 Tadeusz Zarawski nie wywiązał się z wcześniejszych ustaleń.

- Nie spodziewaliśmy się takiego finału - mówi Monika Szybowska z KKS. - Płaciliśmy za wynajem dużej sali gimnastycznej 2150 zł miesięcznie i wiedzieliśmy, że po oddaniu do użytku sali szermierczej opłata wzrośnie, ale obiecywano nam, że nieznacznie i tylko o koszty użytkowania. Mimo naszych wielokrotnych próśb, dyrektor szkoły odwlekał podpisanie nowej umowy, nawet już po zakończeniu remontu. Współpracowaliśmy ze szkołą przez dwa lata, wierzyliśmy, że nie będzie problemów z podpisaniem umowy, a dodatkowo dyrektor podkreślał, że nie ma co jej zawierać, gdy trwa remont. Z tym trudno było się nie zgodzić, skoro sala nie była gotowa. Później jednak dyrektor nie wywiązał się z ustnych porozumień. Zamiast nowej umowy na obie sale, dostaliśmy do podpisania na początku listopada aneks dotyczący nowej sali szermierczej. Łączna kwota za wynajem wynosiłaby 2750 zł, ale pojawiły się punkty, których nie mogliśmy zaakceptować. Z sali mogliśmy korzystać tylko w określonych godzinach, a sama umowa miała być podpisana tylko na rok, choć rozmawialiśmy o dłuższym okresie. Pozbawiono nas również obiecanej świetlicy klubowej, w której już rozpoczęliśmy prace adaptacyjne. Gdy poprosiliśmy dyrektora o rozmowę na ten temat, zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Aneks z kwotą 2750 zniknął, tłumaczono, że był pomyłką. Zaproponowano umowę na ponad 7500 zł! Do tego doliczyć trzeba 2150 zł za wcześniej wynajmowaną dużą salę. Mimo próśb, nie dostaliśmy żadnych wyliczeń, skąd tak ogromna kwota najmu.
Ponad dwumiesięczne negocjacje, w końcowej fazie z udziałem władz miasta, skończyły się fiaskiem. Klub ostatecznie wycofał się z rozmów o zawarciu dłuższej współpracy. Obie strony sporu obwiniają się o złą wolę.

- Dyrektor w ogóle nie chciał słuchać naszych argumentów, chyba nie zależało mu na porozumieniu. Nagle okazało się, że pomieszczenie, które dostaliśmy na sekretariat klubu, użytkujemy bezprawnie. Pewnego dnia zastaliśmy zmienione zamki i napis na drzwiach "pomieszczenie gospodarcze". Nie mogliśmy się dostać do komputera, dokumentów czy kasy. Mamy raport policyjny w tej sprawie. Rzeczy odzyskaliśmy po kilku dniach. Faktem jest, że w zawartej przed dwoma laty bardzo ogólnie ujętej umowie nie ma wyszczególnionego tego pomieszczenia, ale skoro tak długo mogliśmy z niego korzystać, za wiedzą i zgodą dyrektora, to dlaczego nagle, w spornej sytuacji, się do tego wraca? Ponadto łączna opłata za wynajem, czyli prawie 10 tys. zł, jest zupełnie nie do zaakceptowania. Utrzymujemy się z dotacji miejskich oraz składek członkowskich i te pieniądze powinny być wykorzystane na sprzęt i szkolenie zawodników, a nie na wynajem sali. Taka stawka jest wysoka nawet na rynku komercyjnym. Przez dwa miesiące, od połowy listopada do połowy stycznia, musieliśmy tyle płacić, mając dwie osobne umowy na każdą z sal. Ta zawarta na krótko na salę szermierczą wygasła, a drugą w tej sytuacji wypowiedzieliśmy. Później zaczęły się ferie i w szkole nie trenowaliśmy. Mimo braku ważnej umowy ciągle wierzyliśmy, że uda nam się porozumieć z dyrekcją szkoły. Stać nas było na płacenie 3600 zł, o czym informowaliśmy. Jeszcze w listopadzie, po rezygnacji z przedstawionego aneksu, zaproponowaliśmy własny projekt umowy, ale dyrektor w ogóle go od nas nie przyjął - dodaje Szybowska.

Dyrektor ZSE nr 3 zarzut "zawłaszczenia mienia" w sekretariacie klubu uznał za niedorzeczność i nie chciał sprawy komentować. Stwierdził jedynie, iż KKS nie miał wynajętego pomieszczenia na sekretariat. W kwestii negocjacji stawki przedstawia swoją wersję. - Chciałem powołać zespół do wypracowania porozumienia, ale otrzymałem od klubu pismo, że negocjacje zostały zerwane - mówi dyrektor. - Moim zdaniem, to z powodu uporu zarządu klubu, który chciał wywalczyć jak największe ustępstwa, ograniczając tym samym młodzieży ZSE nr 3 dostęp do sal sportowych, nasza współpraca się zakończyła. W trakcie remontu namawiałem do podpisania nowej umowy, ale KKS tego nie chciał. Późniejszy aneks, na który klub się powołuje, nie był przeze mnie parafowany. Faktycznie, został przygotowany przez służby ekonomiczne szkoły. Nie wiem jednak, jak trafił do klubu, ale na pewno nie był przeze mnie zaakceptowanym dokumentem. Równie dobrze mógł to być jakiś roboczy brudnopis. Nie było nigdy oficjalnej propozycji na 7,5 tys. zł za salę do szermierki, cały czas trwały rozmowy. Przez dwa miesiące faktycznie klub tyle płacił, bo na takie tymczasowe warunki się zgodził i podpisał umowę. KKS nie przedstawił swoich warunków na piśmie, a w rozmowach chciał za każdym razem coś innego. W ostatnim piśmie, informującym o rezygnacji z negocjacji, powołano się na rzekomo niespełnione "powszechnie znane warunki". Jak ja mam to ocenić? Działacze twierdzili, że stać ich na płacenie 3600 zł. A ja przecież umowę na taką kwotę mam przygotowaną. Wystarczy podpisać i na drugi dzień szermierze mogą u nas trenować. Umowy dłuższej niż na rok nie mogę zawrzeć, gdyż dyrektor ma obowiązek działać zgodnie z umocowaniem prawnym oraz planami rozwoju szkoły. Poza tym szkoła jest przede wszystkim od uczenia młodzieży, a nie wynajmowania i zapewniania miejsca do treningów klubom sportowym. A przecież chodzi łącznie o ponad 600 metrów kwadratowych i nie mogę ich wynajmować KKS-owi na wyłączność, ze szkodą dla młodzieży szkolnej, i dodatkowo, jak żąda prezes, za półdarmo.
Na powrót szermierzy do ZSE nr 3 się nie zanosi. KKS przeprowadził się na początku lutego do Gimnazjum nr 9 przy ul. Kazimierza Odnowiciela. Nie ma tak komfortowych warunków jak w specjalistycznej sali na Miechowity, ale czynsz płaci w ramach swojego budżetu. Ma też obiekt do pełnej dyspozycji w godzinach wieczornych.

- Nigdy nie dostaliśmy oferty na 3600 zł, a nasza wcześniejsza propozycja na taką kwotę w ogóle nie została przyjęta - mówi Szybowska. - Gdy się już wyprowadzaliśmy kilkanaście dni temu, była mowa o ponad 4 tysiącach zł. Dla nas to ciągle było za dużo, poza tym zdecydowało coś innego. Nie mamy już zaufania do dyrektora i musimy myśleć o zabezpieczeniu się na dłuższy okres, dlatego nie zamierzamy wrócić na Miechowity. Teraz mamy salę w Gimnazjum nr 9, gdzie zostaliśmy bardzo miło przyjęci. Dlatego na zebraniu członków klubu, w większości rodziców naszych zawodników, postanowiliśmy, że nasze stanowisko będzie niezmienne. Miasto chciało pomóc, ale chyba nie rozumie tego absurdu i nie ma wpływu na decyzje dyrektora. My ciągle słyszymy, że musimy się jakoś dogadać.

To z miejskiej kasy przekazane zostały pieniądze na remont obiektów, z których korzystali, i mieli korzystać w przyszłości, szermierze. Miasto jednak nie jest stroną w sporze i mogło się jedynie podjąć mediacji. - Dla nas to niezrozumiała sytuacja, że nie doszło do porozumienia - mówi wicedyrektor Wydziału Edukacji Urzędu Miasta Krakowa Beata Tracka-Samborska. - Nikt z Urzędu Miasta nie uczestniczył w rozmowach prowadzonych przez obie strony w trakcie remontu sali szermierczej, dlatego nie mogę się wypowiadać na temat przedstawianych wówczas ofert. Włączyliśmy się dopiero po rozwiązaniu obowiązujących od listopada umów najmu. Udało się w tym czasie zmniejszyć opłatę za wynajem z 9,5 tys. zł do 4,5 tys. zł. Szkoda, że przed rozpoczęciem prac nie zostały ustalone wstępne warunki najmu. Chcielibyśmy, aby koszt wynajmu sal nie był zbyt wysoki, ale równocześnie musi on pokrywać co najmniej koszty eksploatacyjne. Dokładne kwoty powinna ustalić szkoła. Środki na remont sal sportowych przyznane zostały przez Radę Miasta Krakowa, a jednostką realizującą zadanie była szkoła. Ciągle wierzymy, że oba podmioty dojdą do porozumienia, kiedy opadną emocje. Trudno przyjąć, by sala przeznaczona dla szermierzy nie była przez nich użytkowana. O wyborze najemcy decyduje jednak szkoła.

W ten sposób na razie sala przystosowana specjalnie dla szermierzy - na co wydano z miejskiej kasy 300 tys. zł - nie będzie przez nich wykorzystywana. Na taki obiekt raczej trudno będzie znaleźć innych chętnych - sala jest bowiem w podziemiu, do tego niska, przedzielona ścianą.

ZSE nr 3 planuje natomiast od września stworzyć klasę technikum z zajęciami z szermierki. Informacja o tym znalazła się już na stronie internetowej szkoły.

- W Krakowie nikt nie ma takiej oferty - zaznacza dyrektor. - Nie będzie to stricte sportowa klasa, ale z sekcją zajmującą się szermierką. Są ministerialne zmiany podstawy programowej nauczania, aby urozmaicać zajęcia z wychowania fizycznego. W tej klasie uczyć się będą mogły na przykład dzieci, które myślą o ekonomicznym wykształceniu, a już trenują szermierkę. Będą miały dodatkowe treningi podczas lekcji wf. Oczywiście mile widziani są także ci, którzy chcą zacząć od podstaw. Orientowaliśmy się już w kosztach i wbrew pozorom nie będzie to wcale takie drogie. Dlatego w szkole podjęto modernizację sali i przystosowanie jej dla potrzeb szermierzy. Wiem, że ten pomysł się uda. Teraz sala wcale nie stoi pusta. Nie musi przecież służyć tylko do szermierki, ćwiczą w niej nasi uczniowie, choćby aerobik - mówi dyrektor.
- Wątpię, czy uda się znaleźć chętnych do takiej klasy, zwłaszcza z jednego rocznika - mówi Szybowska. - Wyposażenie sali i potrzebny sprzęt, to koszt około 40-50 tys. złotych. Potrzebny jest też trener, o którego wcale nie będzie łatwo. Sądzę, że środowisko szermiercze, po tym co się stało, ma już na temat warunków współpracy z tą szkołą wyrobione zdanie.

Artur Bogacki

artur.bogacki@dziennik.krakow.pl

Nasz komentarz

W tym sporze obie strony przedstawiają różne wersje wydarzeń, wzajemnie obwiniając się o brak chęci porozumienia. Nic dziwnego, że klub, w którym głównie szkoli się młodzież, nie zaakceptował bardzo wysokiej stawki za wynajem. Trudno też uwierzyć, że mając ponad 2 miesiące na negocjacje, tak łatwo zrezygnował z idealnych warunków do treningu dla swoich stu zawodników. A przypomnijmy, że władze KKS, o czym już pisaliśmy, myślały o rozwoju i stworzeniu na bazie szkoły i okolicy ośrodka sportowo-rekreacyjnego nie tylko dla uczniów i sportowców, ale także okolicznych mieszkańców. W pobliżu miałyby powstać m.in. ścieżki do biegania.

Nie można też odmówić dyrektorowi prawa do dbania o finansowy interes szkoły i dobro uczniów, czy chęci zainteresowania ich nowym sportem. Tylko czy dla garstki miłośników szermierki, myślących o nauce ekonomii, potrzebna jest tak profesjonalnie wyposażona sala? Bo przeznaczenie specjalistycznej sali, na którą spore pieniądze wyłożyło miasto z myślą o konkretnym celu, na miejsce do aerobiku, to marnotrawstwo. Nie mówiąc o tym, że szkoła straciła zysk z wynajmu sali.

Artur Bogacki

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie