Kluczowe obszary miasta chronią plany miejscowe

Małgorzata Mrowiec
Elżbieta Koterba
Elżbieta Koterba fot. archiwum prywatne
Rozmowa. - Standard wydawania decyzji o warunkach zabudowy uległ radykalnej zmianie. Efekty tego będziemy mogli oglądać już wkrótce - mówi ELŻBIETA KOTERBA, wiceprezydent Krakowa ds. rozwoju miasta.

- Od dwóch lat trwa w Krakowie boom budowlany. Jakie widzi Pani, jako wiceprezydent, jego zalety?

- Mechanizmy rynkowe i społeczne uruchomione przez boom budowlany przekładają się wprost na wzrost poziomu życia w Krakowie. Przede wszystkim mam tu na myśli nowe miejsca pracy, jakie powstają w mieście, zwłaszcza w branży usług wspólnych dla biznesu. Tu przyrost roczny to ponad 8 tysięcy nowych miejsc pracy, skala potwierdzająca relację pomiędzy powstawaniem nowych obiektów budowlanych a wzrostem gospodarczym. Przekłada się to też na wysokie oceny Krakowa pod względem atrakcyjności inwestycyjnej.

- Architekci i urbaniści wytykają, że niestety miasto nadal rozwija się w wielu miejscach na podstawie decyzji o warunkach zabudowy, a nie ogólnej wizji.

- W pierwszych latach XXI w. odnoszenie się do ładu przestrzennego w wydawanych decyzjach o warunkach zabudowy było - można tak to określić - bardziej swobodne. Wystarczyło bowiem, że w sąsiedztwie znajdował się np. jeden wysoki budynek, aby możliwe było wydanie decyzji WZ w nawiązaniu do jego gabarytów. Rezultatem stały się decyzje, które - realizowane teraz - zaburzają ład przestrzenny miasta. Innymi słowy, dzisiaj widzimy negatywne efekty rozstrzygnięć podjętych wiele lat temu. Obecnie możemy spojrzeć na to z innej perspektywy - blisko 50 proc. powierzchni Krakowa pokryte jest miejscowymi planami zagospodarowania przestrzennego, obejmującymi najbardziej newralgiczne obszary miasta. To one realizują ogólną wizję zawartą w Studium uwarunkowań i kierunków rozwoju przestrzennego Krakowa i warunkują spójny rozwój miasta.

- Które inwestycje są efektem tamtych starych wuzetek, o których Pani wspomina?

- Mam tu na myśli np. nowy zespół mieszkaniowy w Czyżynach przy pasie startowym, budynki wielorodzinne stojące wśród zabudowy jednorodzinnej na Woli Justowskiej czy siedmiopiętrowe „Pianissimo” przy Bulwarze Kurlandzkim i wiele innych. Budzą one słuszne kontrowersje, ale należy podkreślić, że dziś takie działania zostały radykalnie ograniczone. Po pierwsze, kluczowe obszary miasta są objęte planami miejscowymi, których zadaniem jest ochrona przed niepożądaną ingerencją inwestorów. A po drugie, standard wydawania decyzji WZ uległ radykalnej zmianie. Efekty tego będziemy mogli oglądać już wkrótce.

- Od zeszłego roku w urzędzie istnieje specjalny zespół, który zajmuje się wydawanie decyzji WZ. Czy to rzeczywiście rewolucyjnie wpłynęło na wuzetki?

- Powstanie zespołu zdecydowanie usprawniło mechanizm wydawania decyzji o warunkach zabudowy, a przede wszystkim wpłynęło na ich jakość. Kolegialnie omawiamy przypadki wymagające większej uwagi, opierając się na szczegółowych analizach - zarówno bezpośredniego otoczenia, jak i szerszego kontekstu przestrzennego. Wprowadzamy też, na ile pozwalają na to ramy prawne, dodatkowe szczegółowe standardy. Na przykład kiedyś w decyzji o warunkach zabudowy nie było wskaźników dla miejsc postojowych - teraz ustalamy je dla wszystkich rodzajów zabudowy. W przypadku decyzji WZ dla obiektów wielorodzinnych, które miałyby powstać w sąsiedztwie zabudowy jednorodzinnej, dopasowujemy ich gabaryty do otoczenia, aby harmonijnie wpisywały się w przestrzeń oraz określamy procentowo udział terenu przeznaczonego pod zieleń.

- Ale te rygorystyczne „wuzetki” inwestorzy często zaskarżają i udaje im się wygrywać. Nowe plany miejscowe nie powstają szybko (przygotowanie planu to ok. rok, półtora). Co może uratować przestrzeń w Krakowie?

- W chwili obecnej w Biurze Planowania Przestrzennego opracowujemy projekty 60 planów miejscowych. Powiększamy także zespół, który się tym zajmuje. Natomiast ten problem nie dotyczy tylko Krakowa, ale całej Polski i wymaga zasadniczych zmian w regulacjach prawnych dotyczących ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. Temat powraca od kilkudziesięciu lat, jak dotąd bezowocnie. Nie dość, że kilkanaście lat temu wcześniejsze plany zagospodarowania utraciły moc, to do dziś nie zaproponowano skutecznych i efektywnych narzędzi planowania.

Decyzja o warunkach zabudowy okazała się być jedynie protezą - jak widać trwałą. Bez odpowiedniego instrumentarium miasto nie będzie w stanie właściwie koordynować wykorzystania przestrzeni. Na początek sytuację niezwykle by poprawiło, gdyby przy wydawaniu decyzji o warunkach zabudowy dokumentem wiążącym było Studium. Dzisiaj nie zawiera ono przepisów prawa miejscowego i „wuzetki” nie muszą być z nim zgodne. Wiem, że takie zmiany są rozważane przez ministerstwo.

- Słychać krytyczne opinie, że za intensywną budową mieszkań i biurowców w Krakowie nie idą potrzebne inwestycje miasta: nie powstają rozwiązania komunikacyjne, przestrzenie publiczne, nie buduje się szkół. Co Pani na to?

- Trudno takie opinie podzielać. Na drugim biegunie mamy z kolei krytykę władz miasta za nadmiernie rozbudowane inwestycje komunikacyjne. Istotą rozwoju miasta jest harmonia pomiędzy poszczególnymi jego funkcjami, zgodnie z wizją zapisaną w Studium, co w wielu przypadkach wcale nie musi oznaczać i nie oznacza równomierności.

Rozwiązania komunikacyjne w Krakowie są realizowane w sposób systemowy. Każda z inwestycji spełnia określoną rolę w obrazie układu komunikacyjnego miasta. Co do obiektów infrastruktury społecznej, takich jak szkoły czy przedszkola, to również one są systematyczne realizowane.

Na pewno nie można się zgodzić z tezą, że przestrzeń publiczna w Krakowie pozostaje poza zainteresowaniem władz miasta. Co więcej, Kraków wprowadza nowe standardy kreowania przestrzeni publicznej, przykładem jest choćby Park Reduta na Prądniku Czerwonym - pierwszy w mieście park edukacyjny powstający przy zaangażowaniu mieszkańców. Przed nami też nowe, wielkie przedsięwzięcia: park na Zakrzówku, parki na Zabłociu i Grzegórzkach oraz wiele innych.

Rozmawiała Małgorzata Mrowiec

***

Trwa nasz Plebiscyt „Kraków - mój dom”, poprzez który chcemy promować dobrą najnowszą architekturę i przyjazną przestrzeń. Zachęcamy Czytelników do zgłaszania kandydatur w plebiscycie. Kandydować mogą obiekty zlokalizowane na terenie Krakowa, które zostały oddane do użytku w okresie od 1 marca 2015 r. do 31 marca br. Można je zgłaszać w kategoriach: architektura mieszkaniowa architektura użyteczności publicznej architektura przestrzeni publicznej rewaloryzacja oraz budynki komercyjne. Zgłoszeń należy dokonywać do 2 maja do godz. 17 mailem na adres: mojdom@dziennik.krakow.pl. 19 maja opublikujemy listę nominowanych i rozpocznie się głosowanie.
(MM)

">

Będzie wakacyjny boom? Polacy stęsknieni za podróżami

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

T
Tomek

podziękuj Majchrowskiemu i jego urzędasom!
Zabudują niedługo wszystkie parki nieobjęte planami ZP, wszelkie wolne skwery i działki, na których nie zdąży położyć łapy Kościół.
To, jak działa deweloperka w Krakowie woła o pomstę do nieba

k
kris

Cichy Kacik tez byl chroniony tak?a wyrosnie nam tam piekny..apartamentowiec !

G
Gość

Zabudowie miasta trzeba wreszcie powiedzieć STOP, i to zarówno mieszkalnej, jak i biurowej. Biurowce to miejsca pracy społecznie niepożytecznej, dumnie nazywane usługami. Są to raczej "usługi" niż usługi. Niestety prawdziwych usług jest coraz mniej - np. na moim osiedlu od 2 lat nie ma magla, od pewnego czasu nie ma szewca (liczba zakładów szewskich maleje), coraz mniej jest np. krawców itp. Natomiast w tych biurowcach się tylko przekłada papiery, p... w stołki (przepraszam za słownictwo) i za to bierze wysokie wynagrodzenia. Są to pseudousługi - nie służy to społeczeństwu, a napewno nie naszemu (jesli w ogóle, to jakimś obcym biznesom oraz biurokracji, a tę ostatnią trzeba tępić) a liczba biurowców to -niestety - większy ruch prywatnych aut, gdyż do pracy robotnik nie wstydzi się jakoś jechać autobusem czy tramwajem a do biurowca - od razu musi jechać samochodem. Biurowce trzeba burzyć!!! Im więcej ludzi pracuje za biurkiem, tym gorzej dla gospodarki. Za biurkiem powinno pracować jak najmniej osób! Poza tym, trzeba zmniejszyć nieco obszar Krakowa (wschodnią granicę przywrócić do stanu sprzed 1973 roku) oraz zakazać osiedlania się ludności napływowej, gdyż miasto jest przeludnione (zmniejszenie liczby ludności o 100 tysięcy podniosłoby komfort życia). Przybywać powinno miejsc pracy, ale w przemyśle, prawdziwych usługach (oświata, służba zdrowia, rzemieślnicy, handel, transport, telekomunikacja) a pracownicy biurowi powinni iść na bezrobocie lub zatrudnić ich do przepychania ubikacji. O wiele za dużo jest studentów - oni są przyczyną tłoku w pojazdach, pijackich burd, hałasu (najwięcej hałasują właśnie studenci, gdyż to często jest wiocha, która ściągnęła do miasta i potem nie chce wrócić do swych rodzinnych stron). Zamiejscowy student powinien mieć formalny obowiązek powrotu do rodzinnych stron po ukończeniu studiów (równoznaczny z zakazem osiedlenia się w Krakowie) i potem w terenie nieść "oświaty kaganek" czy być lekarzem gminnym, powiatowym, agronomem, doradcą rolnym... . Nie mogą wszyscy osiedlać się w Krakowie, gdyż z miasta może niedługo zrobić się moloch, którym nie będzie w ogóle można żyć. Niech zasiedlą wyludniające się Katowice i Łódź.

Dodaj ogłoszenie