Kobieta musi więcej

MAS
I jak tu nie wierzyć, że kobiety łagodzą obyczaje. B-klasowe spotkanie pomiędzy Krowodrzą a Galicją Raciborowice prowadziła w roli sędzi Katarzyna Duczyńska. Na gorącym terenie, w meczu o szczególną stawkę dla walczących o utrzymanie gości, pokazała tylko dwie żółte kartki.

Katarzyna Duczyńska biega po B-klasowych boiskach z sędziowskim gwizdkiem

   - W takich meczach mała rzecz stanowić może czynnik zapalny i niepotrzebnie rozbudzać emocje. Szastanie kartkami wcale nie pomaga, sędzia musi wyczuć sytuację, ma przecież inne środki do dyspozycji, na przykład ustną reprymendę, która może się okazać równie skuteczna - mówi Katarzyna Duczyńska. Mecze piłkarskie prowadzi od 7 lat, zaczynała jako 19-latka. W lidze mężczyzn sędziuje na poziomie B klasy, w rozgrywkach kobiet występuje jako asystent w I lidze. Piłkarskie zainteresowania przejęła od taty, który grał amatorsko. Też próbowała sił jako piłkarka, najpierw z kolegami na podwórku. Kiedy trafiła do krakowskiego Podgórza w wieku juniorki, akurat zlikwidowano tam drużynę dziewcząt. - Nie da się grać, to sędziuję. To moje hobby. Zawodowo zajmuję się czymś zupełnie innym, pracuję w dziale obsługi klienta w firmie Falck Medycyna - mówi.
   Sędzia piłkarski płci żeńskiej to wciąż obrazek budzący w Polsce zdziwienie. - Jesteśmy czymś w rodzaju egzotyki, wywołujemy może lekki uśmiech na twarzach piłkarzy i działaczy, ale to się zmienia. Na razie jednak wolno - uważa.
   Przeciwnicy pań w czerni mają kilka poważnych argumentów. Że są słabsze fizycznie i przez to źle znoszą wysiłek związany z 90-minutowym sędziowaniem, że nie czytają gry, że łatwo tracą głowę. - Nie mam żadnego kłopotu z kondycją, czytania gry uczę się jak wszyscy sędziowie. Płeć nic do tego nie ma, beczkę soli trzeba zjeść, aby zdobyć doświadczenie sędziowskie. A wobec zawodników staram się być stanowcza, nie ustępować, od razu zaznaczyć, że są zasady - odpiera zarzuty, choć patrząc na jej kruchą dziewczęcą postać trudno uwierzyć, że to stanowczością wymusza na piłkarzach kulturalne zachowanie.
   Faktem jest jednak, że nie zdarzył się jej jeszcze mecz, który musiałaby przerwać przez chuligańskie ekscesy. W dwóch, trzech doszło jednak do gorących sytuacji. Przez krótką chwilę zastanawiała się wtedy nad dalszym sędziowaniem. - Od kobiety na boisku oczekuje się więcej. Kibice, piłkarze, działacze wymagają, żeby była dwa razy lepsza od mężczyzny, bo według społecznych stereotypów boisko nie jest miejscem dla kobiety - _mówi Katarzyna Duczyńska.
   Jest pewna, że sędziowanie kobiecości jej nie ujmuje. - _To zajęcie jak każde inne. Przecież kobiecie dyrektorowi czy prawnikowi w sądzie ich funkcje też nie odbierają kobiecości.

   Tyle, że one nie zakładają butów z korkami, getrów, nylonowej czarnej koszuli. Ten strój na tyle dobrze maskuje płeć, że: - Owszem, zdarza się, że kibice dopiero po kilkunastu minutach orientują się, że sędziuje kobieta. W upalne dni nie jest w tym stroju zbyt wygodnie, po prostu się do tego trzeba przyzwyczaić - _mówi. Dżentelmeni nigdy takich gaf nie popełniają: - _Zdarza się, że całują w dłoń, zwłaszcza panowie ze starszego pokolenia - śmieje się pani sędzia.
   Kobiecość chroni chyba także przed złem polskiego sędziowskiego piekiełka. - Nigdy nie zdarzyły mi się propozycje wpłynięcia na wynik - zapewnia Katarzyna Duczyńska. (MAS)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie