Kochaj ją jak Irlandię

Redakcja
Ostatnimi laty wielu Polaków zapałało wielką miłością do Irlandii, a szczególnie do tamtejszych urzędów pracy. Prawdę mówiąc, trudno o lepsze połączenie temperamentów. I Polacy, i Irlandczycy nie dawali sobie nigdy w kaszę dmuchać, wiarę traktowali na równi z wartościami narodowymi, ciemiężeni byli przez potężniejszego sąsiada, zaludnili Amerykę Północną, nie cierpią pracy, kochają zabawę i kobiety. Ale jeszcze bardziej hołubią alkohole. I, o dziwo, w tej sprawie jedynym wspólnym czynnikiem jest upor-czywe zanietrzeźwianie się, chociaż czynimy to za pomocą innych "instrumentów". Polacy pijają owocowe wina, czyste wódki, słodkie nalewki i jasne piwo. Irlandczyk takie produkty ma głęboko w... nosie. Z kolei Polakowi nijak do ciężkich, ciemnych piw, na których pianie utrzyma się moneta, likierowych gęstych kremów i jęczmiennej whiskey. Czas zasypać tę głęboką przepaść. A właściwie zalać. Wyjeżdżający za chlebem rodacy prześladują Irlandczyków żubrówką i bardzo dobrze - jej słomkowozielonkawy kolor idealnie pasuje do zielonych oczu i rudych włosów tamtejszej płci nadobnej. A my tymczasem nauczmy się specyfiki najstarszej whisky.

Notatnik Oberżyświata

Zacznijmy od samej nazwy. Irlandczycy - nie bez racji - twierdzą, że tradycyjny trunek Zielonej Wyspy powinien nazywać się whiskey i wywodzi się z języka celtyckiego. Po drugie, whiskey robić należy z jęczmienia. Po trzecie, słód jęczmienny (1/3 szanującej się whiskey) suszy się bez kontaktu z dymem (jak robią to Szkoci). Po czwarte, zacier destyluje się trzykrotnie. Po piąte, dojrzewać whiskey powinna w beczkach z jasnego dębu, w których wcześniej dojrzewało wino (najlepiej sherry) lub winiaki i rumy. Wreszcie po szóste, whiskey irlandzką pija się rozcieńczaną wodą według indywidualnie dobranych proporcji.
Ponieważ jestem Polakiem, a nie Irlandczykiem, wody do szlachetnych trunków dolewać nie lubię. Dlatego polecam Państwu irlandzkiego arystokratę wśród whiskey - Jameson 1780. A tę akurat pija się w postaci integralnej, bez zbędnych dodatków. Wiedział John Jameson, co robi, gdy w 1780 roku założył własną gorzelnię w Dublinie. Nie będziemy mu wypominać, że był Szkotem, w końcu wżenił się w irlandzką rodzinę Haigów i stał się bardziej Irlandzki niż ta zasłużona dla bimbrownictwa familia.
Potomkowie Johna do dzisiaj pracują w firmie. Choć produkcja przeniesiona jest poza Dublin (w starej gorzelni jest sympatyczne muzeum), to dwunastoletnia wersja Jamesona uchodzi za najlepiej sprzedający się oryginalny trunek wyspy. Nie zniszczyła jej ani amerykańska prohibicja - a tam tradycyjnie wypijano najwięcej whiskey. Nie zniszczyli jej brytyjscy ciemiężycie - rynek Korony był dla Irlandczyków długo zamknięty.
Nie zniszczą ich też zapewne przybysze z Polski. Może nawet docenią delikatny aromat starej dębiny po sherry. Może polubią subtelność jęczmiennego słodu. Może zrozumieją istotę trzykrotnej destylacji - spirytus dochodzi do mocy 86 stopni! Może też odważą się pijać whiskey z wodą, czego nie pochwalam, ale i nie potępiam - każdemu według upodobań. Skoro Irlandia pieści swój przysmak co najmniej 1500 lat, to coś w tym musi być. Uczmy się od najlepszych.
Irlandzkie whiskey co roku sprzedają się lepiej i zapewne Polacy w Irlandii mają już w tym swój udział. Pora, abyśmy to samo robili nad Wisłą. To znaczy... popijali. Bo pędzić takiej wódki nie nauczymy się nawet za kolejnych 1500 lat obecności katolickich mnichów w obu krajach. Bo właśnie oni historię whiskey zaczęli.
PRZEMYSŁAW OSUCHOWSKI
OBERŻYŚWIAT

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie