reklama

Kochanowski była kobietą

RedakcjaZaktualizowano 
Kobiece rysy, skośne oczy - dr Andrzej Czubak pokazał wczoraj podczas specjalnego seminarium w IES, jak wyglądałby Jan Kochanowski, gdyby czaszka rzeczywiście należała do niego. Badacz zestawił rzeźbę przedstawiającą poetę z jego nagrobka w Zwoleniu (po lewej) i wykonaną na podstawie czaszki rekonstrukcję twarzy (po prawej) - rezultat pośrodku. Fot. Małgorzata Mrowiec
Kobiece rysy, skośne oczy - dr Andrzej Czubak pokazał wczoraj podczas specjalnego seminarium w IES, jak wyglądałby Jan Kochanowski, gdyby czaszka rzeczywiście należała do niego. Badacz zestawił rzeźbę przedstawiającą poetę z jego nagrobka w Zwoleniu (po lewej) i wykonaną na podstawie czaszki rekonstrukcję twarzy (po prawej) - rezultat pośrodku. Fot. Małgorzata Mrowiec
Badania zostały przeprowadzone w związku z inicjatywą godnego pochowania kości poety w katedrze wawelskiej. Ponieważ już wcześniejsi badacze podważali autentyczność "głowy Kochanowskiego", sprawa miała zostać ostatecznie sprawdzona i wyjaśniona.

Kobiece rysy, skośne oczy - dr Andrzej Czubak pokazał wczoraj podczas specjalnego seminarium w IES, jak wyglądałby Jan Kochanowski, gdyby czaszka rzeczywiście należała do niego. Badacz zestawił rzeźbę przedstawiającą poetę z jego nagrobka w Zwoleniu (po lewej) i wykonaną na podstawie czaszki rekonstrukcję twarzy (po prawej) - rezultat pośrodku. Fot. Małgorzata Mrowiec

NAUKA. Sensacyjne odkrycie krakowskich specjalistów z Instytutu Ekspertyz Sądowych - czaszka uważana przez ponad 200 lat za szczątki Jana Kochanowskiego należała do kobiety, prawdopodobnie żony poety, Doroty

Czaszka miała swoją bogatą historię. W 1791 r. wyjął ją z trumny w krypcie pod kaplicą Kochanowskich w kościele w Zwoleniu - Tadeusz Czacki. Uczony, działacz społeczny i podróżnik planował stworzyć w rodzinnym Porycku muzeum narodowe, gromadził do niego pamiątki. Czaszkę zabrał z trumny, w której znalazł tabliczkę cynową mówiącą o Janie Kochanowskim. Ostatecznie muzeum nie stworzył, a szczątki po pięciu latach przekazał Izabeli Czartoryskiej.

Księżna Czartoryska w 1801 r. umieściła kość w nowo zbudowanej w Puławach Świątyni Sybilli, wraz z setkami innych eksponatów i narodowych pamiątek. Po upadku powstania listopadowego czaszka trafiła do Paryża, była przechowywana w Hotelu Lambert. Od 1876 r. znajduje się w Krakowie, w zbiorach Muzeum XX Czartoryskich. Była uznawana nie tylko za cenny eksponat, lecz wręcz relikwię narodową.

W ostatnich latach czaszką bliżej zainteresował się prof. Franciszek Ziejka, historyk literatury polskiej, były rektor UJ, przewodniczący Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa. - Nie wypada, żeby czaszkę największego poety eksponowano w muzeum. Jestem katolikiem i według mnie powinna być złożona albo w grobie, albo w świątyni - mówi prof. Ziejka, który widziałby tę czaszkę np. w Krypcie Wieszczów katedry na Wawelu.

Profesor uzyskał poparcie metropolity krakowskiego, kardynała Stanisława Dziwisza. Jednak Zarząd Fundacji Muzeum XX Czartoryskich odmówił wydania czaszki ze względu na wątpliwości z nią związane.

- Postanowiłem to ostatecznie wyjaśnić - opowiada prof. Ziejka. Czaszka trafiła do krakowskiego Instytutu Ekspertyz Sądowych.

Szczątkom dokładnie przyjrzał się antropolog. Pomierzył, dokonał obliczeń. Zostały wykonane zdjęcia rentgenowskie. - Czaszka jest drobna, okrągła, typowo żeńska. Ma charakterystyczne dla kobiet regularne oczodoły - mówi po skończonych badaniach antropolog dr Andrzej Czubak.

Uczeni wcześniej wielokrotnie sprawdzali autentyczność narodowej relikwii, za jaką uważano czaszkę Jana Kochanowskiego.

Pierwsze badania antropologiczne rozpoczęto w 1926 r., i już one przyniosły rewelację, że "to czaszka niewiasty". Kolejne lata i badania na przemian wykluczały pomyłkę Czackiego, ewentualną podmianę czaszki albo - potwierdzały, że należała do kobiety. Porównywano również czaszkę ze znanymi wizerunkami Kochanowskiego (z nagrobka poety w Zwoleniu i z drzeworytu z XVI w.). Po oględzinach z lat 80. XX wieku krakowski uczony prof. Jan Widacki pisał natomiast, że "stwierdzenie kobiecego typu czaszki uchodzącej za czaszkę Kochanowskiego (...) nie dyskwalifikuje jej jako autentyku".

Teraz badający czaszkę dr Andrzej Czubak z IES wykonał rysunkową i komputerową rekonstrukcję twarzy. - Kobieta ta była swoiście piękna - mówi z przekąsem. - Pucułowata, okrągława na buzi, z dużym, szerokim nosem. Oczy miała lekko skośne.

Wiek zmarłej kobiety antropolog ocenił na 38 lat plus-minus 9, i raczej skłaniałby się ku temu, że była starsza, bliżej 47 lat. - Prawdopodobnie wyglądała na mniej lat niż miała - dodaje. Według antropologa kobieta umierając - na tamte czasy w podeszłym wieku - mogła mieć jedynie trzy zęby. Zachował się jeden. - Sądząc po tym zębie, jej dieta opierała się na mące mielonej żarnami, z dużą ilością materiału ściernego. Jadła chleb, placki z takiej mąki. I zęby się całkowicie starły - przekonuje dr Czubak.
Kobieta była raczej dobrze odżywiona. Jeśli chodzi o choroby, z czaszki można wyczytać, że być może cierpiała na osteoporozę.

Jedyny ząb, który tkwił w czaszce, w IES wykorzystano (zmielono, po uzyskaniu stosownej zgody) do badań genetycznych - w zamian wstawiono odlew. Badaniami zajęli się biegli z zakresu genetyki - dr Tomasz Kupiec i dr Wojciech Branicki. Uzyskali profil genetyczny. Także oni mają pewność, że to czaszka kobiety. Ustalili też, że na ponad 70 proc. badana kobieta miała oczy piwne lub brązowe.

Prof. Franciszek Ziejka podejrzewa, że kobieta to żona Kochanowskiego, Dorota z domu Podlodowska, zmarła w wieku 40 - 45 lat. Wskazuje, że wśród szesnastu Kochanowskich pochowanych w krypcie w Zwoleniu była także Dorota, a zapewne jej trumna znajdowała się obok trumny męża. Może cynowa tabliczka świadcząca o szczątkach Kochanowskiego odpadła po długim czasie z jego trumny, może wrzucono ją do najbliższej...

- Będę szukał dowodów, że to Dorota - zapowiada prof. Ziejka. Jeśli znajdą się potomkowie, z rodowodem, a więc kiedy będzie można uzyskać materiał porównawczy DNA, genetycy będą mogli przeprowadzić stosowne badania.

A co z prawdziwym Kochanowskim? Prof. Ziejka przypomina, że w 1830 r., gdy wielka powódź spustoszyła Zwoleń i okolice, miejscowy proboszcz, chcąc uniknąć cholery, przeniósł wszystkie trumny rodziny poety do zbiorowej mogiły. Po 150 latach kości, podczas podjętych na tym terenie prac znaleziono, a w 1984 r. odbył się ponowny pogrzeb Kochanowskich. Spoczęli w sarkofagu ze wszystkimi, których znaleziono na cmentarzu - w sumie znajdują się tam szczątki 167 zmarłych.

Na razie wiemy jedno: domniemany Kochanowski była kobietą, parafrazując znany cytat z "Seksmisji".

Małgorzata Mrowiec

malgorzata.mrowiec@dziennik.krakow.pl

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3