Kolczaste pantofle i akty ze złomu

Redakcja
Udostępnij:
W hallu wystawowym Ośrodka Kultury w Brzeszczach prezentowana była wystawa prac Grzegorza Matusika "Ryty". Była to pierwsza indywidualna wystawa tego artysty. Wcześniej jego dzieła pokazywane były na wystawach zbiorowych w kraju i za granicą.

Twórczość Grzegorza Matusika

Grzegorz Matusik do Brzeszcz powrócił niedawno. Jest absolwentem Wydziału Rzeźby Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Dyplom uzyskał w 1996 roku w pracowni prof. Grzegorza Kowalskiego. Ma rozległe zainteresowania artystyczne: zajmuje się rzeźbą, malarstwem, wykonuje meble.
Na wystawie "Ryty" prezentowane były przede wszystkim obrazy. - Obrazki zacząłem robić już dawno - mówi Matusik.
- Wystawiam je po raz pierwszy. Próbuję w nich połączyć rzeźbę z malarstwem, dlatego są one takie grubo ciosane. Chciałem także, żeby nie dopatrywano się w nich innych źródeł, jakiegoś bagażu, żeby były moje.
Artysta nie identyfikuje się z żadnym z nurtów w sztuce. Przyznaje jednak, że był kiedyś pod wpływem Jerzego Beresia, lecz nie jego konkretnych dzieł, a raczej ich inspiracji twórczej.
- Chodzi o to, by kreować własną twórczość - mówi Grzegorz Matusik. - Wiadomo, że nie sposób zrobić coś, czego jeszcze nie było. Wynika to z bagażu kultury, historii, różnych doświadczeń.
Matusik nie tworzy z myślą o widzach, jednak zależy mu na wywołaniu u nich reakcji, emocji czy też tylko samej myśli. Po części takie oczekiwania wobec odbiorcy są wynikiem jego sytuacji życiowej. Sztuka nie jest dla niego źródłem utrzymania. Na życie zarabia jako agent ubezpieczeniowy.
- Do tej pory zajmowałem się różnymi rzeczami - wspomina Grzegorz Matusik. - Zaraz po studiach robiłem scenografię do teledysków, pracowałem przy renowacji mebli antycznych, byłem rzemieślnikiem w odlewni obrabiając rzeźby z brązu, ale zawsze były to prace dorywcze. Nie udało mi się osiągnąć ideału, bym mógł zarabiać na życie, robiąc to, co najbardziej lubię.
Grzegorz Matusik wyszedł z pracowni prof. Grzegorza Kowalskiego, która nie była nazbyt akademicka. Jego pracą dyplomową była "Maszyna do dawania", pojazd składający się z dwóch dłoni poruszanych za pomocą korbki. Artysta, który jeździ z nim ulicami miasta, wręcza przypadkowym osobom różne przedmioty, rozchylając dwie olbrzymie, mechaniczne dłonie.
Podczas wernisażu brzeszczańskiej wystawy artysta zaprezentował parę domowych pantofli wykonanych z drutu kolczastego, które w jego zamyśle mają odzwierciedlać przemoc w rodzinie.
Prace Matusika były prezentowane m.in. podczas Interakcji Multimedialnych w Krakowie oraz na wystawie Parteitag zorganizowanej przez Artura Żmijewskiego.
- Obecnie fascynuje mnie metal - mówi Matusik. - Interesują mnie rzeźby dość duże, w których jest trochę ruchu, czyli np. akty naturalnej wielkości wykonane ze złomu. Fascynują mnie także maszyny rolnicze, które mają niezwykłą budowę - po przetworzeniu, już jako maszyny do akcji ulicznych czy też maszyny-rzeźby, mogą być bardzo ciekawe.
Obok domu artysty powstaje obecnie duża pracownia, która pozwoli mu na realizację jego zamierzeń.
ZBIGNIEW MATEJKO

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie