Kolumb był Polakiem. Inni też

Rozmawiał Paweł Stachnik
Kuba Rozpruwacz był Polakiem? Podobno Fot. archiwum rozmówcy
Polskie wątki. Ojcem Krzysztofa Kolumba był Król Władysław Warneńczyk. Kuba Rozpruwacz pochodził z Polski. Stalin był bardzo podobny do Przewalskiego. Rozmowa z prof. Adamem Węgłowskim, dziennikarzem.

– Co skłoniło Pana do szukania polskich wątków w życiorysach znanych postaci?

– Wątki te pojawiały się przy rozmaitych okazjach, gdy mówiło się lub pisało o Kolumbie, Kubie Rozpruwaczu czy Stalinie. Zawsze jednak wspominano o tym tylko jako o ciekawostce. Nikt nie zadał sobie trudu, by zająć się tym poważniej. Napisałem więc kilka artykułów na ten temat, a potem całą książkę – „Bardzo polską historię wszystkiego”.

– Opisuje Pan w niej występującą w haitańskim kulcie voodoo boginię Erzulie Dantor, której wizerunki wykazują zadziwiające podobieństwo do Matki Boskiej Częstochowskiej. Skąd to się mogło wziąć?

– Prawdopodobnie Haitańczycy zetknęli się dawno temu z Jej wizerunkami. A jak to się stało? W 1791 r. na Haiti wybuchło powstanie czarnych niewolników wykorzystywanych na plantacjach trzciny cukrowej i bawełny. Władający wyspą Francuzi wysłali do stłumienia buntu wojsko, w tym ponad 5 tys. polskich legionistów. W ciężkich warunkach walczyli oni z powstańcami, ponosząc duże straty, zarówno w walkach, jak i od tropikalnych chorób. Część z nich dostała się do niewoli, część zdezerterowała i przyłączyła się do powstańców. Przypuszczam, że polscy żołnierze musieli mieć przy sobie obrazki z Matką Boską Częstochowską, które trafiły do rąk Haitańczyków.

Jedno z najważniejszych bóstw tamtejszego kultu voodoo – bogini Erzulie Dantor – wygląda niczym nasza Matka Boska Częstochowska. Ma ciemne oblicze, na głowie koronę, a na lewej ręce trzyma dziecko. Układ szaty, dłoni, umiejscowienie aureoli itd. są takie same, jak na ikonie jasnogórskiej. Co ciekawe, Erzulie ma też na prawym policzku podłużną bliznę. Kult voodoo ma to do siebie, że łączy wierzenia, które czarni niewolnicy przywieźli z Afryki, z wątkami i postaciami chrześcijańskich świętych. Połączenie wyglądu Erzulie Dantor z Matką Boską Częstochowską przywiezioną na Haiti przez polskich legionistów układa się w ciekawą teorię i jest rozpatrywane przez antropologów.

– Kilka lat temu głośna stała się hipoteza Manuela Rosy, głosząca, że ojcem Krzysztofa Kolumba mógł być król Władysław Warneńczyk, który wcale nie poległ pod Warną. Czy to w ogóle prawdopodobne?

– Historycy śmieją się z tego, ja natomiast powiem, że w dziejach zdarzały się najrozmaitsze nieprawdopodobne rzeczy. Ci, którzy zajrzeli do książki Rosy, widzieli, jak wielką pracę wykonał. Rzecz polega na tym, że wbrew pozorom o życiu Kolumba wiemy bardzo mało. Jego pochodzenie niby jest znane, ale tkwi w nim jakaś tajemnica i wielu historyków – nie tylko Rosa – próbuje ją rozwikłać.

Rzecz druga to losy Warneńczyka. Jego ciała po bitwie pod Warną nigdy nie znaleziono. Dało to asumpt do snucia opowieści, że król nie zginął, tylko żyje gdzieś w Europie jako mnich pustelnik i pokutuje za błędy młodości. Faktem jest, że w różnych miejscach pojawiali się ludzie podający się za niego. Jest np. relacja, że pewien czeski możnowładca podróżujący po Hiszpanii w 1466 r. miał spotkać koło Santiago de Compostela pustelnika, który był kiedyś polskim królem.

Badacze podejrzewają, że za takimi uzurpatorami i plotkami mogli stać wrogowie Królestwa Polskiego, np. Krzyżacy, w interesie których było utrzymywanie w Polsce stanu niepewności co do losów władcy. Jedna z teorii, którą wykorzystał Rosa, mówi, że polski król dotarł na Maderę i tam mieszkał incognito, a jego synem był właśnie Krzysztof Kolumb. Odkrywca Ameryki miał bowiem jasną, „słowiańską” karnację, mógł pochodzić z wysokiego rodu, a kotwice w jego herbie nawiązują do krzyża Jagiellonów. Może się też okazać, że Kolumb był synem kogoś, kto tylko udawał Warneńczyka. Twardych dowodów jest mało.

– Inna opisana przez Pana postać z rzekomo polskimi korzeniami to słynny morderca Kuba Rozpruwacz. Możliwość, że zabójca londyńskich prostytutek pochodzi z ziem polskich poważnie brano pod uwagę podczas śledztwa. Dlaczego?

– Londyńska policja poważnie rozważała wtedy taki wariant. Na podstawie różnych przesłanek uważano, że mordercą może być imigrant z Polski, zapewne żydowskiego pochodzenia. Takie zestawienie bardzo Scotland Yardowi odpowiadało. Imigrant i Żyd to wszak uosobienie obcego, kogoś spoza kręgu kulturowego i cywilizacyjnego. Policji ciężko było kontrolować ludzi, których nazwisk funkcjonariusze nie potrafili wymówić, zapisać i spamiętać.

Żyd z Europy Wschodniej mógł spokojnie podawać się za Polaka, Rosjanina, Austriaka czy Węgra. Dla Anglików było to nie do zweryfikowania. Pojawiał się też argument, że „Anglik nie byłby zdolny do takiej zbrodni”. Stąd właśnie podejrzenia kierowane wobec polskiego Żyda z dzielnicy Whitechapel (tam dochodziło do morderstw) Aarona Kośmińskiego, innego polskiego Żyda Josepha Isaacsa, czyli imigranta z Kongresówki Józefa Lisa, Seweryna Kłosowskiego ze wsi Nagórna (ten akurat był katolikiem) czy wreszcie fałszywego hrabiego Michaela Ostroga z Warszawy, który posługiwał się nazwiskiem Sobieski i twierdził, że wywodzi się z rodu polskiego króla. Zwróćmy też uwagę, że mordowano w Whitechapel, dzielnicy pełnej imigrantów. Wydaje się, że wątek imigrancki był wygodny dla Scotland Yardu, ale chyba nie odpowiadał rzeczywistości.

– Wysuwa Pan przypuszczenie, że pierwowzorem łowcy wampirów Van Helsinga z powieści Brama Stokera o Drakuli był pochodzący z Węgorzewa pastor Helwing. Co za tym przemawia?

– Tworząc główną postać swojej powieści – Drakulę – autor odwołał się do prawdziwej postaci. Mam na myśli XV-wiecznego władcę Wołoszczyzny Włada III Palownika. W czasach, gdy pisał książkę, Palownik był na Zachodzie nieznany, ale autor jakoś się o nim dowiedział. A skoro głównego bohatera oparł na prawdziwej postaci, to dlaczego nie mógł tego uczynić z inną figurą książki – prof. Van Helsingiem? W sukurs przyszły mi opisy praktyk antywampirycznych, do jakich dochodziło w XVIII wieku na Mazurach, a autorem tych tekstów był pastor Helwing.

Jerzy Andrzej Helwing był pastorem, przyrodnikiem, lekarzem oraz kolekcjonerem kuriozów z mazurskiego Węgorzewa. Interesował się ludowymi wierzeniami na temat wampirów i wilkołaków, co opisał w artykułach zamieszczanych we wrocławskim czasopiśmie naukowym. Skąd Bram Stoker mógł się dowiedzieć o pastorze z jakiegoś małego miasteczka? Otóż Helwing bywał na Zachodzie, podróżował po Niemczech, Włoszech i Holandii, publikował w prasie. Skoro więc Stoker dotarł do Włada Palownika, to przecież mógł się również zetknąć z postacią lub pismami o wiele bliższego mu czasowo Helwinga.

– Pomysł z Helwingiem jest nowy, ale o tym, że Stalin mógł mieć polskie pochodzenie szeptano na szczytach władzy w ZSRR i Polsce już dawno.

– Stał za tym sam Stalin, który słabo widział się w roli syna gruzińskiego szewca i posługaczki. Myślę, że odpowiadało to oczekiwaniu społecznemu, że nowy, czerwony car powinien mieć jakieś szlachetniejsze pochodzenie. Stalin – być może pod wpływem odrzucenia ojca jako okrutnika i pijaka – uroił sobie, że spłodził go ktoś inny. Pogłoska wymieniała tu pewnego bogatego kupca, duchownego, a nawet samego cara Aleksandra III. W tym gronie pojawił się też rosyjski uczony polskiego pochodzenia Mikołaj Przewalski. Podobno przejeżdżał przez Gruzję. Źródłem plotek o ojcostwie było nadzwyczajne podobieństwo Stalina i Przewalskiego.

Wyjaśnienie jest o wiele prostsze. Stalin nie życzył sobie, by na portretach pokazywano jego kaukaskie cechy, dlatego nieco go upiększano. Podnoszono czoło, zmniejszano ostry nos, obniżano brew, rozjaśniano karnację itd. Gdy w 1946 r. malarz Borys Karpow malował nowy portret Wodza Narodów, oparł się na wizerunku Przewalskiego: poważnego mężczyzny w mundurze, z gęstą fryzurą i wąsami. Stąd zapewne plotka o Przewalskim jako ojcu Stalina, na co miało wskazywać niezwykłe podobieństwo. W 2006 r. w Rosji przeprowadzono badanie kodu genetycznego żyjących członków rodzin Stalina i Przewalskiego. Nie ma między nimi pokrewieństwa.

– Mówiliśmy o Drakuli. Źródeł innej postaci – Frankensteina – możemy szukać w Ząbkowicach Śląskich.

– Ząbkowice nosiły wcześniej niemiecką nazwę Frankenstein. W 1606 r. wybuchła tam epidemia dżumy. Miejscowi grabarze doszli do wniosku, że zarobią więcej, gdy choroba się rozprzestrzeni. Wykopywali więc zwłoki i podrzucali ich kawałki do domów niezarażonych. Gdy sprawa wyszła na jaw, ukarano ich okrutną śmiercią. Później ich działalność przeszła do ponurej legendy, w której potwór w ludzkim ciele zwany Frankensteinem, zgładził około 2 tys. ludzi. Być może autorka powieści o nim – Mary Shelley – wykorzystała to w książce. Tam monstrum stworzone przez dr. Frankensteina powstało z fragmentów ciał wykopanych z grobów. Idea stworzenia sztucznego człowieka, który potem się buntuje, nawiązuje też do obecnej na ziemiach polskich legendy o glinianym golemie, wypowiadającym posłuszeństwo swemu twórcy. Legenda taka powstała w Chełmie. Historie o golemach krążyły początkowo głównie po Polsce. Dopiero publikacja w Pradze tamtejszej wersji, spopularyzowała je, ale jednocześnie odebrała prymat Polsce.

– Świat zna polskie wątki w życiorysach tych wszystkich postaci czy tylko Polacy się nimi ekscytują?

– Obawiam się, że tylko my. Choć akurat informacja z mojej książki o pastorze Helwingu została podana przez jedną z amerykańskich gazet. Natomiast u nas na pewno mogą budzić zaciekawienie i emocje, nie mówiąc już o szansach na wykorzystanie ich w działaniach promocyjnych naszego kraju czy Węgorzewa, Chełma i Ząbkowic Śląskich.

Adam Węgłowski,

dziennikarz miesięcznika „Focus Historia”, zajmuje się historycznymi śledztwami. Jego książkę „Bardzo polska historia wszystkiego” wydał Znak.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

j
jakto

to nie Polak?

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3