Kolumbia, czyli zjednoczeni przez kraj bez Escobara, ale z...

Kolumbia, czyli zjednoczeni przez kraj bez Escobara, ale z Jamesem, Falcao i piękną piłką

Zdjęcie autora materiału
Tomasz Biliński

, Kazań

Aktualizacja:

Polska

Mnóstwo kolumbijskich kibiców przyjechało do Rosji wspierać swoją drużynę narodową w mistrzostwach świata.
1/50
przejdź do galerii

Mnóstwo kolumbijskich kibiców przyjechało do Rosji wspierać swoją drużynę narodową w mistrzostwach świata. ©Bartek Syta/Polska Press

MUNDIAL 2018. Nie ma w Rosji miasta, w którym byłoby więcej Kolumbijczyków niż w Kazaniu. Rozśpiewani, roztańczeni, w narodowych barwach i przyjaźnie nastawieni do każdego. - Tacy właśnie jesteśmy, taki jest nasz kraj - przekonuje fanka Ana Maria Perez, która skrzywiła się, gdy padło pytanie o Pablo Escobara i serial „Narcos”. MECZ 1/8 FINAŁU MISTRZOSTW ŚWIATA KOLUMBIA - ANGLIA WE WTOREK O GODZ. 20.
Produkcja dla platformy Netflix opowiada fabularyzowaną historię Pablo Escobara, najsłynniejszego barona narkotykowego na świecie. Szef kartelu z Medellin zasłynął nie tylko z gigantycznego przemytu kokainy, lecz także z niewyobrażalnej przemocy i brutalności. Szczyt swojej nielegalnej działalności osiągnął na początku lat 90. XX wieku. Ponoć dziennie zarabiał nawet 60 mln dolarów. Na liście najbogatszych ludzi na świecie magazynu „Forbes” zajmował siódme miejsce.
Jego macki sięgały głęboko w życie polityczne. Dla wybielenia siebie i swoich interesów wspierał lokalną społeczność w Medellin oraz kluby piłkarskie, jak Atletico Nacional Medellin czy u schyłku życia Independiente Medellin.

- Escobar to nie jest postać, z której jesteśmy dumni - podkreśliła Ana Maria, która do Rosji przyleciała właśnie z Medellin, oczka w głowie barona narkotykowego. - Przez niego zginęło wielu ludzi nie tylko w Kolumbii. Przez narkotyki, porachunki czy walkę o wpływy. Mnóstwo rodzin cierpiało i wciąż cierpi.

Obok Any stoi jej kolega, Aaron. W rękach trzymają kilkadziesiąt papierowych masek na gumce z twarzami Jamesa Rodrigueza i Radamela Falcao. Kolumbijczycy chcą, by to tych dwóch piłkarzy przychodziło na myśl, jeśli ktoś usłyszy nazwę ich kraju. Pierwszy to złote dziecko tamtejszego futbolu. Wychowany w akademii w Envigado. W Europie status gwiazdy osiągnął po mundialu cztery lata temu w Brazylii. Kolumbia dotarła do ćwierćfinału, a on potem z AS Monaco przeszedł do Realu Madryt. Ostatnio grał w Bayernie Monachium.

Z kolei Falcao szybko wyfrunął z kraju, trafiając do argentyńskiego River Plate. On przecierał drogę dla młodszego o pięć lat od niego Jamesa. Także grał w FC Porto, poza tym w Atletico Madryt i również AS Monaco. Swoich sił na wypożyczeniach próbował w Chelsea i Manchesterze United, ale wrócił do księstwa.

Fanom piłki nie trzeba przypominać, że to Kolumbijczycy. Tylko co z tego, skoro Ana, gdy rozdaje maski z ich twarzami przechodniom, oprócz „dzięki”, słyszy: „macie takie z Escobarem?”. Ciężko wtedy wzdycha, krzywi się i tupie nogą. Ma już dość, bo podobnych pytań słyszy mnóstwo, i to dzień w dzień. Wszystko przez serial „Narcos”.

- Psuje wszystko, na co pracujemy od wielu, wielu lat - przekonywała fanka z Medellin. Tłumaczy, że w jej mieście można żyć normalnie. Matki i żony nie muszą już drżeć o życie swoich dzieci i mężów. Oczywiście jeśli ktoś szuka guza, to go znajdzie bez problemu. Kolumbia to wciąż lider w produkcji kokainy.

- Jest popyt, jest podaż. To głupie, ale prawdziwe - stwierdził Aaron. - Jesteś z Polski, tam nie ma narkotyków? Wszędzie są, mimo ogromnych pieniędzy, jakie władze krajów i służby wydają na walkę z narkobiznesem. Tylko że jakoś inne kraje nie są kojarzone z narkotykami.

Kolumbijczyków w Kazaniu pełno, bo ich drużyna narodowa miała swoją bazę około 50 km od centrum miasta (po 1/8 finału drużyna przenosi się tam, gdzie będzie grać w kolejnej fazie). Jednym z symboli stolicy Tatarstanu, który zresztą widać w herbie miasta, jest Zilant. To stworzenie z legend o powstaniu Kazania. Tutejszy smok wawelski. Na zdjęciach budzi wyobraźnię. Na tle meczetu Kul Szarif wygląda jak smok z innego serialu, „Gry o tron”. Jednak to tylko złudzenie, niewinne oszustwo robiących zdjęcie. W rzeczywistości Zilant jest wielkości dorosłego owczarka niemieckiego.

Codziennie podczas mistrzostw świata przystrajany jest w narodowe barwy drużyn, które na Kazań Arenie grały lub za chwilę zagrają. Najczęściej jednak ma na sobie szalik, flagę i czapkę Kolumbii. Dziewczyna z chłopakiem, którzy przyszli sobie zrobić z Zilantem zdjęcie, mieli też małą trąbkę. Dla lepszego efektu wsadzili ją stworkowi w paszczę. Czekający w kolejce złośliwy kibic, owinięty w pasie niemiecką flagą, trąbkę przełożył w dziurkę do nosa. Głośno rechocząc, zapytał: „Macie kokainę?”. Widząc niesmak, dodał, naśladując serialowego Escobara: „Plata o plomo?”, srebro czy ołów?

Trudno się dziwić. „Narcos” zrobił furorę nie tylko w Polsce, lecz wszędzie tam, gdzie swoją usługę oferuje Netflix. Praktycznie na całym świecie. Na początku 2018 r. liczba abonentów przekroczyła 115 milionów. Nawet jeśli ktoś nie obejrzał dostępnych dotychczas trzech sezonów, to słyszał o serialu. Choćby z tego powodu, że jeden ze scenarzystów produkcji został zastrzelony podczas szukania nowych lokalizacji.

- Ale to stało się w Meksyku - zabroniła łączyć tę sprawę z Kolumbią Ana. - Ja nie oglądałam i nie mam zamiaru! Z trudem obejrzałam tylko trzy odcinki pierwszego sezonu, by się przekonać, że nie warto. Ludzie nie zdają sobie sprawy, że dla nas, Kolumbijczyków, to bardzo bolesne rozdrapywanie ran - dodała, choć jej rodzina w krwawych czasach nie ucierpiała, ale jej znajomi już tak.

Aaron co chwilę przypomina, by z Kolumbijczykami nie poruszać tematu Pablo Escobara. Tylko jak tego nie robić, jeśli stał się on niemal postacią kultową. Pozostaje im kręcić z niesmakiem głową, gdy idzie chłopak w koszulce z nadrukowanymi z przodu łuską naboju, białym proszkiem i zwiniętym w rulon dolarem amerykańskim. Podpisane: NARCOS.

Serial tylko odświeżył niechlubną historię Kolumbii. Co jakiś czas podawane są informacje o przechwyceniu przemytu, o znalezieniu nielegalnych produktów w rzeczach, w których trudno sobie wyobrazić, że można było coś ukryć. Przy okazji mundialu są to repliki pucharów świata. Hitem w internecie był też filmik, na którym fani z Kolumbii na trybunach piją substancję ukrytą w lornetce.

- To niewinne przewinienie, jakich pełno na stadionach - uśmiechnął się Mathias. Nasza znajomość nie zaczęła się najlepiej. Po meczu, gdy zobaczył, że jestem z Polski, zaproponował wymianę reprezentacyjnych koszulek. Nie miałem naszej, ale z ciekawości (z głupoty?) zapytałem, ile z przetworzenia jego koszulki odzyskam kokainy. Gdyby Mathias miał wzrok Supermana, pozostałby ze mnie popiół. Jego dwóch rodaków, którzy przed chwilą śpiewali „El Tigre Falcao!”, zaczęło krzyczeć coś po hiszpańsku.

- Znamy swoją historię. Nic z nią nie zrobimy. Ale chcemy pokazać, że Kolumbia to dziś zupełnie inny kraj. Dzieci nie muszą już na bosaka usługiwać dilerom, by zarobić na buty. Chodzą do szkoły, uczą się. W Medellin więcej jest dzielnic, w których nic ci nie grozi - przekonywał Mathias.

Ponoć miasteczko Envigado coraz częściej kojarzone jest z Jamesem, a nie z Escobarem. To tam mieściła się La Catedral, czyli tymczasowe więzienie dla barona narkotykowego. Escobar zgodził się w nim zamknąć w 1991 r. w zamian za uniemożliwienie ekstradycji do Stanów Zjednoczonych, gdzie miałby być sądzony za swoje winy.

Choć więzienie to w tym przypadku termin umowny. To willa wyposażona w luksusowy sprzęt, którą wybudowano według widzimisię Escobara. Stąd mógł nadal kierować kartelem. Już wtedy były tam boiska, na które przyjeżdżały gwiazdy estrady czy piłkarskie. Był Rene Higuita, bramkarz, który zasłynął „kopnięciem skorpiona”. Dopiero lata później powstał tam klasztor, a dziś jest szkółka, w której grać w piłkę nauczył się James.

- La Catedral i akademia nie mają ze sobą nic wspólnego, poza tym, że są na tym samym terenie. Escobar kochał futbol, zawsze miał pod ręką parę korków, ale przez niego był on przesiąknięty korupcją. To samo dotyczy kartelu z Cali - opowiadał Mathias. - Andres Escobar? - pytam o zamordowanego obrońcę reprezentacji, który w mistrzostwach świata w 1994 r. strzelił samobója, przez co Kolumbia straciła szanse wyjścia z grupy.

- To wciąż żywy i trudny temat. Mówi się, że został zastrzelony przez spadkobierców Pablo za tego samobója, ale to nie jest pewne. Może po prostu znalazł się w złym miejscu i w złym czasie? Dziś taka sytuacja jest nie do pomyślenia. Poza tym pamiętaj, że Pablo wtedy już nie żył.

Escobar został zastrzelony podczas obławy pod koniec 1993 r. Przed tym ukrywał się przez półtora roku. W poszukiwaniach brały udział specjalnie powołane jednostki specjalne.

- Nie powinnam tak mówić, ale to był jeden z najlepszych dni w historii naszego kraju - krępowała się Ana. Jej znajomi kiwają głowami. W tej kwestii są jak napis na koszulkach reprezentacji: „Unidos por un pais”, zjednoczeni przez kraj. Mathias: - Oby nikt taki już się nie pojawił, a nasza drużyna w Rosji sprawiła, że Kolumbia kojarzyć się będzie tylko dobrze i z piękną grą w piłkę.

Kolumbijski bębniarz od 10 lat mieszkający w Polsce Syn jest za Lewandowskim, ale dziś wygra James!

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

NAUCZYCIEL ROKU | Wielki finał wojewódzki

NAUCZYCIEL ROKU | Wielki finał wojewódzki

Krakowskie restauracje wyróżnione w czerwonym Przewodniku Michelin

Krakowskie restauracje wyróżnione w czerwonym Przewodniku Michelin

SPORTOWIEC MAŁOPOLSKI 2018 | Wybieramy najlepszych i najpopularniejszych sportowców

SPORTOWIEC MAŁOPOLSKI 2018 | Wybieramy najlepszych i najpopularniejszych sportowców

Bezdymna rewolucja - czy Polska wykorzysta tę szansę?

Bezdymna rewolucja - czy Polska wykorzysta tę szansę?