Komando zabójców w komplecie?

Redakcja
- Nie wiem; tą sprawą zajmuje się specjalna grupa policyjna. Zapewne dowiem się o ich przybyciu w momencie wylądowania samolotu w Polsce.

Rozmowa z prokuratorem MARKIEM WOŹNIAKIEM z Wydziału ds. Przestępczości Zorganizowanej Prokuratury Okręgowej w Krakowie

   - W najbliższych dniach mają zostać deportowani z Nowego Jorku do Polski zatrzymani w maju dwaj członkowie nowosądeckiego "komanda" zabójców - 30-letni Ryszard Ch. i 28-letni Sebastian W. Zadecydował o tym 27 lipca sędzia Victor Pohorelsky. Kiedy będzie Pan mógł przesłuchać obu podejrzanych?
   - O grupie Al Capone zrobiło się głośno rok temu, gdy za podejrzanymi o morderstwa rozesłano międzynarodowe listy gończe.
   - Ale grupa ta aktywnie działała już w połowie lat dziewięćdziesiątych. Pod koniec 1998 roku zajął się nimi nowosądecki Wydział Przestępczości Zorganizowanej. Rozpoczęliśmy śledztwo w sprawie wymuszeń rozbójniczych w agencjach towarzyskich w Nowym Sączu i Zakopanem. Po roku do sądu trafił akt oskarżenia, a domniemany szef grupy, Władysław Ch., został skazany na 8 lat więzienia.
   - Mówimy o 33-letnim Al Capone - przywódcy gangu, którego członkowie w tej chwili podejrzani są nie tylko o handel narkotykami i wymuszenia, ale także aż o pięć zabójstw.
   - Sam Władysław Ch. nie przyznaje się do używania tego pseudonimu. Twierdzi, że tak nazwała go prasa. Kiedy pierwsza sprawa gangsterów została zakończona prawomocnym wyrokiem, zaczęto ujawniać kolejne elementy związane z działalnością nowosądeckiego półświatka. Śledztwa nabrały tempa po tym, jak w maju 1999 roku został zabity Leszek J. "Lechman" - lokalny konkurent Władysława Ch. Wiosną tego roku skierowałem akt oskarżenia przeciwko czterem mężczyznom w sprawie tego zabójstwa. 11 września w Nowym Sączu odbędzie się jedna z ostatnich rozpraw.

   - Wyeliminowanie "Lechmana" nie było jedynym morderstwem, jakiego mogli dopuścić się zabójcy z grupy Al Capone.
   - W czasie prac operacyjnych policji okazało się, że nie był on jedyną ofiarą gangsterskich porachunków. W ubiegłym roku w sądeckich lasach wykopano ciała czterech mężczyzn. Zabito ich przy użyciu broni palnej, niektóre zwłoki poćwiartowano i polano kwasem, aby utrudnić identyfikację.
   - Czy ustalono tożsamość ofiar?
   - Medycy sądowi potwierdzili, że trzej zamordowani to mieszkańcy okolic Nowego Sącza, osoby znane członkom gangu. Na liście wyroków śmierci wykonywanych przez bandytów znalazł się także tarnowianin, pobity i wrzucony do Dunajca. Szczegółowo badamy każde z tych zdarzeń.
   - Ilu osobom przedstawiono zarzuty w tej najpoważniejszej i najbardziej spektakularnej sprawie porachunkowej prowadzonej w Polsce?
   - Od września ubiegłego roku 11 osobom zarzucono uczestnictwo w dokonaniu czterech morderstw, do jakich doszło w latach 1997 - 2000. Precyzyjnie dat tych zabójstw nie da się określić. Nie wykluczam, że ustalenie tożsamości piątego zabitego będzie oznaczało dodatkowe zarzuty wobec aresztowanych, wśród których jest jedna kobieta i dwóch obywateli Ukrainy.
   - Jaka była w tym rola czekających na ekstradycję Sebastiana W. i Ryszarda Ch., brata szefa gangu Władysława Ch.?
   - Pierwszemu z nich postawiono zarzut uczestnictwa w dwóch zabójstwach, drugiemu - w trzech. Więcej na ten temat będzie można powiedzieć po przewiezieniu podejrzanego do Polski. Po tym, jak ich przesłucham, być może pojawią się nowe elementy w tej sprawie. Nie wykluczam także nowych zarzutów.
   - Czy wszystkie te zabójstwa to tylko efekt rozliczeń finansowych i walki o przestępcze wpływy? Jaka była w tym rola przebywającego od dwóch lat w celi przywódcy gangu?
   - Powodem działania podejrzanych było podporządkowanie sobie konkurentów lub porachunki finansowe. Władysław Ch. dzięki pomocy strażników więziennych kontaktował się ze swymi podwładnymi na wolności. Postawiono mu zarzut nakłaniania do zabójstwa "Lechmana", ale nie wykluczamy, że przy pozostałych morderstwach jego rola mogła być podobna.
   - Nie obawia się Pan, że sprawa może trwać kilka lat, tak jak w przypadku procesu gangu "Krakowiaka" lub łódzkiej "ośmiornicy"?
   - Wierzę, że akt oskarżenia w sprawie czterech zabójstw trafi do sądu jeszcze w tym roku, a nowe elementy zostaną wyłączone do odrębnego postępowania. Liczę na szybkie rozstrzygnięcia. Podejrzanym grozi minimum 12 lat pozbawienia wolności, aż do dożywocia.
   - Korzysta Pan z zeznań świadków incognito. Czy już wszystko wiadomo o zbrodniach "komanda śmierci"?
   - Przy prowadzeniu takich spraw nigdy nie można powiedzieć, że prokurator czy policja mają pełną wiedzę. Tym bardziej gdy podejrzani działali profesjonalnie, bo przecież przez tyle lat po dokonaniu pierwszych zabójstw udawało im się robić interesy i funkcjonować w lokalnym środowisku. Policjanci mieli problemy z rozpracowaniem grupy - ktoś znikał, ale pojawiały się tylko plotki o jego wyjeździe do USA czy Hiszpanii.
   - Policja podkreśla, że w porównaniu z coraz częstszymi porachunkami gangsterów ta sprawa jest inna. Dlaczego?
   - W innych przypadkach zazwyczaj pod dyskotekę podjeżdżali wykonawcy wyroku, zabijali ofiarę, zostawiali zwłoki i łuski. Policji brakowało tylko sprawców. Przy tej sprawie nie mieliśmy nic, nawet ofiar. Środowisko było zastraszone; dopiero teraz udało się częściowo przełamać blokadę milczenia. A sprawa o zabójstwa i wymuszenia to nie wszystko - kilku nowosądeckich bandytów jest przecież podejrzanych również o pięć brutalnych napadów na plebanie.
    Rozmawiał: MAREK DĘBICKI

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie