Komandosi z doskoku, czyli rezerwa pobawi się w GROM

Piotr Subik
Żołnierze Terenowych Oddziałów Specjalnych NSR mają być szkoleni przez instruktorów Wojsk Specjalnych
Żołnierze Terenowych Oddziałów Specjalnych NSR mają być szkoleni przez instruktorów Wojsk Specjalnych Wojciech Matusik
Wojsko. Oddziałów specjalnych Narodowych Sił Rezerwowych jeszcze nie ma, a już ich żołnierzy nazywa się "partyzantami"

- Nie wyobrażam sobie, że komandosi skoczą na spadochronach, na ziemi będą czekać na nich jacyś partyzanci i ramię w ramię pójdą w bój. Takie rzeczy można włożyć między bajki - mówi publicysta militarny i ekspert ds. wojsk specjalnych Jarosław Rybak.

To reakcja na zapowiedź komendanta-rektora Akademii Obrony Narodowej (AON) gen. Bogusława Packa o utworzeniu Terenowych Oddziałów Specjalnych Narodowych Sił Rezerwowych. Miałyby być powołane we wszystkich województwach, podlegałyby Wojewódzkim Sztabom Wojskowym i liczyły 10 tysięcy żołnierzy. Szkoliliby ich instruktorzy Wojsk Specjalnych.

- Rezerwiści w czasie konfliktu zbrojnego działaliby jako formacje zbrojne, wspierające oddziały specjalne. Zadania mieliby w części podobne do obrony terytorialnej, a w części o charakterze specjalnym i antydywersyjnym, zbliżonym do działań wojsk specjalnych - mówił gen. Bogusław Pacek podczas prezentacji planów reformy NSR przygotowanych przez zespół ekspertów AON. Szczegóły nowego pomysłu na rezerwistów poznały na razie jednak tylko MON i Sztab Generalny. Ale już o członkach tych oddziałów mówi się "partyzanci".

- To jakieś nieporozumienie, bo Wojska Specjalne kojarzą się z najwyższym poziomem wyszkolenia, gotowości do działania. Wrzucanie ich do jednego worka z rezerwistami to absurd- zwraca uwagę gen. Piotr Makarewicz, były dyrektor Departamentu Kontroli MON i b. zastępca dowódcy Krakowskiego Okręgu Wojskowego. Na blogu internetowym regularnie krytykuje on polską armię pod rządami ministra Tomasza Siemoniaka.

Podobnie odebrano zapowiedź gen. Packa w krakowskim Centrum Operacji Specjalnych, które odpowiada za dowodzenie polskimi jednostkami specjalnymi m.in. w Afganistanie.

- Nikt z nami na ten temat nie rozmawiał! W czym mieliby nam pomagać "harcerze" z NSR? Nie będziemy sobie brali garba na plecy - mówi "Dziennikowi Polskiemu" anonimowo jeden z oficerów COS.

Przypomina, że bardzo trudno byłoby znaleźć instruktorów do szkolenia oddziałów NSR, bo w tym roku polscy "specjalsi" będą przechodzić sprawdzian gotowości do dowodzenia akcjami komandosów Sojuszu Północnoatlantyckiego, a w przyszłym rozpoczynają roczny dyżur w ramach Sił Odpowiedzi NATO.

Podobny problem widzi Jarosław Rybak: - Tak naprawdę nie wiem, na czym miałoby polegać takie szkolenie. Każdy, kto zna Wojska Specjalne, wie, że w weekend komandosa nie da się wyszkolić. To kwestia wzajemnego poznawania się ludzi, żeby byli partnerami. Poza tym nie wiadomo, na czym miałoby polegać wspieranie komandosów przez żołnierzy z NSR: czy na wspólnym działaniu, czy na przechowywaniu ich w stodole i przynoszeniu bochenka chleba.

Były dowódca GROM-u i były wiceszef Biura Bezpieczeństwa Narodowego gen. Roman Polko nie przekreśla pomysłu stworzenia nowych struktur w NSR. Przypomina, że gen. Pacek ma w tej kwestii doświadczenie, gdyż był twórcą oddziałów specjalnych Żandarmerii Wojskowej, z których jeden z czasem przekształcono w specjednostkę Agat. A dwa pułki rezerwowe ma brytyjski SAS.

- Podchodzę jednak do sprawy z dystansem. Bo żeby ten plan wcielono w życie, potrzebna jest wola polityczna i pieniądze. Inaczej żołnierze będą się nudzili, a wszystko będzie siermiężne i bardzo ograniczone jak obecny NSR - kwituje gen. Polko.
Narodowe Siły Rezerwowe powołano do życia w połowie 2010 r., za rządów w MON ministra Bogdana Klicha. Mobilizowane mają być na wypadek wystąpienia klęsk żywiołowych lub wybuchu wojny. Dotąd do służby przyjęto 27 tys. osób, jednak ponad 10 tys. przeszło już do służby zawodowej.

Po powstaniu Terenowych Oddziałów Specjalnych NSR liczyłyby 30 tys. osób. MON szuka nowego pomysłu na siły rezerwowe, by były one atrakcyjniejsze. Dlatego przygotowano też system zachęt, m.in. finansowych dla kandydatów do NSR.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Ja
Takie rozwiązania funkcjonują lub funkcjonowały w zróżnicowanej formie w wielu krajach. Od całych zakonspirowanych sieci dywersyjno-sabotażowych, przez jednostki rezerwy do zadań specjalnych (osobno i przy konkretnych jednostkach sił specjalnych), po regularne szkolenie WYBRANYCH pododdziałów rezerwy/gwardii narodowych/OT przez siły specjalne do działań partyzanckich. Tylko wtedy nie może być mowy o rezerwistach wg dotychczasowego polskiego modelu, "harcerzach" i dzieciakach od ASG, ani o jednostce specjalnej, która będzie i wzmacniać wały przeciwpowodziowe, i zwalczać specnaz i działać jako partyzantka, tylko o również wyselekcjonowanych ludziach (m.in. po służbie w wojskach i służbach specjalnych, AT itd.), którzy nadal będą podtrzymywać poziom z pomocą np. JW Komandosów. Inaczej to znowu nadużycie słowa "specjalne"...
C
Coyote
Po co psy wieszacie ? Polska nie może mieć grup sabotażowych w typie starego dobrego "Gladio" ? O to tu chodzi , żeby specjalsi nauczyli te dzieciaki taktyki walki lekkiej piechoty i podkładania IED na drogach . Żeby miał kto psuć krew ruskim po tym jak ich tanki wgniotą te śmieszne 90 tys regularnego wojska w piach .
o
obserwator
W USA są odziały specjalne Gwardii Narodowej i nikt na nich psów nie wiesza (poza etatowymi operatorami jednostek specjalnych). Fakt że przed NSR długa droga do porównania ich z GN ale zamysł nie jest zły. Trzeba tylko przemyśleć regulacje, procedury użycia rzeczonych jednostek, ich podporządkowanie odpowiedniemu rodzajowi sił zbrojnych oraz - rzecz najważniejsza - ich szkolenia i ciągłej weryfikacji.
Dodaj ogłoszenie