Komandosi Zbigniewa Ziobry, czyli kreowanie nowej armii w bloku PiS

Anita CzuprynZaktualizowano 
Młodzi, zdolni, ambitni, przerastają średnią członków PiS nie tylko wykształceniem, ale i zdolnością do działań politycznych. Komandosów ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry łączy fachowość, pracowitość i wielkie ambicje. Czy to oni pomogą mu zdobyć w przyszłości przywództwo i rząd dusz?

To ich przede wszystkim widać i słychać, to oni są aktywni w Sejmie i poza nim, a po prezydenckim wecie komentują, krytykują, przypuszczają ataki, wymieniają ciosy. Patryk Jaki, Michał Wójcik, Łukasz Piebiak, Kamil Zaradkiewicz, Marcin Warchoł. Komandosi Zbigniewa Ziobry. Jego najbliżsi współpracownicy. Nazywani też muszkieterami, gwardzistami, halabardnikami, doboszami, a nawet spuszczonymi ze smyczy bulterierami. Nie ulega wątpliwości, że są to ludzie z ręki samego ministra Zbigniewa Ziobry. To on ich wybrał, on ich promuje, a oni pod patronatem swojego szefa czują się mocni, jak nigdy wcześniej.

Ostatnia wymiana ciosów między zastępcami ministra sprawiedliwości a Pałacem Prezydenckim jasno pokazuje, że ministrowi sprawiedliwości ciężko pogodzić się z decyzją prezydenta Andrzeja Dudy, który zawetował dwie ustawy - o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa. Co prawda prezydent podpisał ustawę o ustroju sądów publicznych, co i tak daje Zbigniewowi Ziobrze szerokie uprawnienia: gdy ustawa wejdzie w życie, to minister sprawiedliwości będzie mógł powoływać i odwoływać prezesów sądów, wysyłać ich na emeryturę czy decydować o dodatkach funkcyjnych. To nie wszystko, bo też nominowani przez niego prezesi będą decydować o tym, kto z sędziów trafi do jakiej placówki. Niemniej, zawód z powodu podwójnego weta prezydenta musiał być niezwykle srogi, jeśli atak na Andrzeja Dudę przypuścili zastępcy Zbigniewa Ziobry. Już wcześniej wiceminister Marcin Warchoł wyrażał obawy, że zmiany, jakie proponował prezydent Duda mogą zahamować reformy wymiaru sprawiedliwości.

CZYTAJ TAKŻE: Paweł Kukiz: Panie prezydencie, stoję za panem murem!

- To byłoby fatalne w skutkach dla wszystkich Polaków - mówił. Następnie Patryk Jaki i Michał Wójcik skrytykowali decyzję prezydenta. -Jestem bardzo zawiedziony decyzją prezydenta Andrzeja Dudy o wetach do ustaw o Sądzie Najwyższym i KRS; nie tak się z nim umawiałem jako jego wyborca - mówił Jaki. Michał Wójcik ubolewał: - Prezydent publicznie powiedział, że jeżeli jego poprawki zostaną wprowadzone do ustaw, to on je podpisze. Złamał publiczną obietnicę - mówił wiceminister Wójcik.

No i się zaczęło - głos zabrał rzecznik prezydenta Krzysztof Łapiński: - Nie wypada, żeby wiceministrowie pouczali prezydenta. Jeśli któryś z wiceministrów osiągnie taki wynik wyborczy jak prezydent, czyli zdobędzie ponad 8,5 miliona głosów wyborców, to wtedy będą partnerami do dyskusji z prezydentem- mówił rzecznik na antenie TVN24. Jaki błyskawicznie zareagował na Twitterze: „Partnerem do dyskusji dla mnie nie będą ludzie od „PR-u”. Bo oni nigdy nie rozumieją dlaczego trzeba robić “niePRowe” reformy państwa - napisał. I dalej: „Zaczepka KŁ daje szanse TVN na rozgrywanie obozu oraz podtrzymanie tematu konfliktu i emocji postKODu. Teraz widać kto ma jakie intencje - dodał Jaki. Oliwy do ognia dolał sam Zbigniew Ziobro, odpowiadając na wypowiedź Łapińskiego: - Znam prezydenta od lat, zawsze był skromny, zalecam jego rzecznikowi, żeby również zachował skromność i umiar.

Nie wchodząc w dywagacje, czy to początek wojny na górze, czy na tym się skończy czy nie skończy, czym od kilku dni emocjonują się media, warto zwrócić uwagę na coś innego, co w gruncie rzeczy jest oczywiste: Zbigniew Ziobro buduje sobie kadrę wewnątrz bloku PiS. W ramach oficjalnej władzy w środowisku Zjednoczonej Prawicy tworzy krąg ludzi, których można by nazwać drugim zakonem środowiska PiS.
- Pierwszy zakon to ludzie z dawnego Porozumienia Centrum, którzy zawsze byli przy Jarosławie Kaczyńskim. Ale teraz tworzy się nowy zakon - ludzi młodych, zdolnych, ambitnych, którzy przerastają średnią członków PiS. Nie tylko wykształceniem, ale i zaciekłością, zdolnością do działań politycznych - mówi Piskorski, dodając: - To nie są ludzie, których główna zasługa jest taka, że kiedyś znaleźli się we właściwym miejscu i byli lojalni. Ich zasługą jest to, że mają duże ambicje, żeby się wybić, i jednocześnie mają patrona, któremu jest na rękę, żeby się wybili. Wyraźnie widać, że Zbigniew Ziobro ma plan i jest to plan długoterminowy. Widać też, że wyciągnął wnioski z lat 2005-2007, kiedy był ministrem sprawiedliwości rządu PiS.

- Nauczył się, że taktyka pod tytułem „hajda na Turczyna” się nie opłaca. Wszystkie te szarże z doktorem G. i inne działania de facto go osłabiały, a nie wzmacniały. Generalnie powodowało to, że był uznawany za polityka skrajnego, a polityk skrajny nigdy nie ma szans na liderowanie. Może, jak Antoni Macierewicz mieć silną niszę, ale nie ma szansy na przywództwo dusz. A jeśli zadamy sobie pytanie, kto ma w tym środowisku szanse na rząd dusz w momencie, gdyby kiedyś Jarosława Kaczyńskiego zabrakło, bo takie pytania zapewne się rodzą, to z pewnością takich szans nie mają ludzie z zakonu PiS. Nawet gdyby Piotr Gliński został przewodniczącym partii, to wiadomo, że nie jest to osoba, która porywa miliony Polaków, mobilizuje, jednoczy prawicę; to byłby tylko kłopot wewnętrzny. Ziobro ma świadomość, że musi być przygotowany, jako polityk poważny, umiarkowany, który ma doświadczenie, który robi dobrą zmianę dla Polski, a jednocześnie nie ma opinii furiata - wymienia Piskorski.

Ale to nie wszystko. Istotni są też ludzie, których musi mieć. - Bywały przypadki, kiedy ktoś uchwycił przywództwo jednoosobowo, ale wtedy otacza go zgraja różnych koterii, które nawzajem ze sobą rywalizują, i które ścierając się, osłabiają rolę przywódcy, przez co w końcu staje się on zakładnikiem tych koterii - przypomina politolog.

CZYTAJ TAKŻE: Paweł Kukiz: Panie prezydencie, stoję za panem murem!

Zbigniew Ziobro budując swoje kadry postanowił wykreować nową armię ludzi. I robi to jako jedyny w obozie PiS. Jarosław Gowin nie zajmuje się kreowaniem postaci ze swojego środowiska, z kolei PiS raczej konserwuje stare kadry, Jarosław Kaczyński nie kreuje nowego wojska. A nikt inny nie ma tam takiej pozycji, żeby budować kadry.

- Poszczególne osoby w PiS jakoś się indywidualnie wyróżniają, na ogół negatywnie, jak Pawłowicz czy Suski, ale to nie są poważne osoby, działające w środowisku. To są indywidualne harce ludzi którym pasuje, aby media o nich mówiły. Z tego punktu widzenia Zbigniew Ziobro jest jedynym, który planuje długoterminowo - podkreśla politolog. Faktycznie - minister sprawiedliwości w mediach występuje mało, a jeśli się pokazuje, to w sposób zorganizowany. Unika przypadkowych wywiadów, nie chce być złapany na niezręcznych wypowiedziach. Na pierwszy plan wysuwa swoich ludzi, świadomie ich kreując.

- A jak dziś się kreuje ludzi? Nie robi się tego spokojną dyskusją, nie bierze się akademików z tytułami naukowymi, żeby następnie ulepić z nich polityków, jak było to za czasów pierwszej Solidarności. Dziś kreuje się tym, że muszą oni zacząć funkcjonować w opinii społecznej, w mediach - mówi ekspert. A do mediów trafia się dziś najczęściej nie z powodu tego, że czegoś się dokonało, a przez wygłaszanie kontrowersyjnych poglądów, jak na przykład Patryk Jaki. - To klasyczny przykład gościa, który działa w taki sposób, żeby się nagłośnić. Najważniejsze, aby nie pomylono nazwiska.

- Kiedy popatrzymy na karierę Zbigniewa Ziobry w ostatnich latach, trzeba przyznać, że niewiarygodnie wręcz wyrobił się politycznie. Bardzo dojrzał, jest poważnym politykiem, powściąga emocje, a przynajmniej na takiego wypada przy harcach Patryka Jakiego, któremu z kolei imponuje i zachwyca, że jego twitty są pokazywane w telewizji - nie szczędzi złośliwości Marek Migalski.

Patryk Jaki jest jednym z tych, którzy po przegranych przez Solidarną Polskę wyborach europejskich w 2015 roku pozostał przy Zbigniewie Ziobrze. Jedyny, który wśród najbliższych współpracowników Ziobry nie ma wykształcenia prawniczego, za to nie można mu odmówić pracowitości.

Patryk Jaki fot marek szawdyn/polska press

Ale równie pracowici są Łukasz Piebiak, który raz w wywiadzie przyznał, że czuje się jak vice-Ziobro, czy Marcin Warchoł, o których mówi się, że to oni mają być autorami poselskich projektów ustaw dotyczących zmian w wymiarze sprawiedliwości. Sędzia Piebiak, absolwent wydziału prawa UMCS w Lublinie, ukończył studia podyplomowe prawa europejskiego oraz ekonomii i prawa gospodarczego dla sędziów oraz studia podyplomowe z prawa konstytucyjnego dla sędziów. Marcin Warchoł ukończył prawo na Uniwersytecie Warszawskimj, był studentem prof. Piotra Kruszyńskiego. - Był nie tylko moim studentem, pisał u mnie doktorat, jest moim wychowankiem. Mam o nim jak najlepsze zdanie. Studentem był znakomitym, zawsze wspaniale przygotowany. Napisał świetny doktorat o nadużyciu prawa. Teraz napisał habilitację, to samodzielna praca o ciężarze dowodów, ale ją znam. W wielu kwestiach się z nim nie zgadzam, ale dobrze ją napisał. Jako człowiek - sympatyczny, miły, daje się lubić, jest fanem piłki nożnej, kibicem Legii. Jako urzędnik jest fachowcem. Można z nim się zgadzać bądź nie, ale bardzo bym chciał, aby wszyscy moi młodsi współpracownicy byli tacy jak pan Marcin Warchoł - mówi w rozmowie z „Polską” prof. Kruszyński, dodając, że Marcin Warchoł zna też kilka języków obcych.
Prof. Kruszyński tak samo dobrze wypowiada się zarówno o Michale Wójciku, który polityczną karierę zaczynał w PiS, a współpracę ze Zbigniewem Ziobrą - od budowania struktur Solidarnej Polski w okręgach częstochowskim i gliwickim. Doświadczony mecenas zna też Kamila Zaradkiewicza, który w kwietniu 2017 roku został dyrektorem nowo powstałego Departamentu Prawa Administracyjnego w Ministerstwie Sprawiedliwości.

- To bardzo dobry cywilista, jego praca habilitacyjna była nagradzana - mówi adwokat.

Jeden z polityków związany z prawą stroną uważa, że to nie Zaradkiewicz przyszedł do Ziobry, tylko Ziobro po Zaradkiewicza sięgnął świadomie, bo po pierwsze, od razu wyczuł, że jego fachowość dobrze wykorzysta, a po drugie, Zaradkiewicz miałby nosić zadrę po tym, że główny PiS go pominął, a przecież udzielał się z wielkim zaangażowaniem przy okazji sporu związanego z Trybunałem Konstytucyjnym.

CZYTAJ TAKŻE: Paweł Kukiz: Panie prezydencie, stoję za panem murem!

- Zbigniew Ziobro stosuje dziś zasadę znaną z rosyjskiego przysłowia - „Tisze jediesz, dalsze budiesz”. Uważa, że im mniej będzie eksponował swoją pozycję, tym bardziej prezes PiS Jarosław Kaczyński będzie mu pozwalał na to, by swoją realną pozycję wzmacniać. Uważam zresztą, że jeśli chodzi o szeroko pojęte sądownictwo i wymiar sprawiedliwości, to nie jest koniec - wróży politolog. Tylko patrzeć, jak jego komandosi przedstawią nowe projekty. Nawet jeśli nie będą aż tak jednoznacznie pro-Ziobrowe, nawet jeśli będą miały stosowne zabezpieczenia, nawet jeśli bardziej będą się one opierać o ciała kolegialne, to i tak wszystko to będzie działaniem na rzecz Zbigniewa Ziobry. Bo też wydaje się, że dziś nie ma w rządzącym obozie nikogo, kto mógłby Zbigniewa Ziobrę w dobrej zmianie związanej z dokonywaniem reform wymiaru sprawiedliwości, zastąpić, nikogo, kto mógłby tę robotę wykonać. - Jarosław Kaczyński jest przekonany, że zmiana w wymiarze sprawiedliwości to nie tylko dekomunizacja systemu sądownictwa, ale przede wszystkim chodzi o stworzenie nowych sądów, które mogą być znacznie bardziej podległe, czy też myślące w sposób, jaki oni wyznają. Gdyby mógł kimś zastąpić Ziobrę, to by to zrobił, bo też Ziobro wciąż nie ma takiej pozycji, że gdyby Jarosław Kaczyński zdecydował się go wyrzucić, to Ziobro mógłby liczyć, że istotna część obozu poszłaby za nim - komentuje Piskorski. Dlatego, konsekwentnie, ale po cichu Ziobro buduje swoją pozycję, choć póki co, dzieje się tak z przyzwoleniem Jarosława Kaczyńskiego.

Ale za parę lat? Zbigniew Ziobro doskonale zdaje sobie sprawę, że chodzi o zdobycie rządu dusz po tej stronie sceny politycznej, który dziś ma Jarosław Kaczyński. Widzi też, że w zakonie PiS nie ma nikogo innego, kto potrafiłby porwać tłumy. Można się spodziewać, że dzisiejszy minister sprawiedliwości liczy na to, że za jakiś czas będzie jawił się jako jedyny poważny polityk, na dodatek wyposażony w ekipę fachowców, która może utrzymać dla prawicowego obozu władzę i nie pozwolić na powrót układu.

polecane: Flesz - Co piąta transakcja będzie wymagać użycia PIN-u

Wideo

Materiał oryginalny: Komandosi Zbigniewa Ziobry, czyli kreowanie nowej armii w bloku PiS - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 31

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

m
małpa w czerwonym

których doświadczył od krula i kiedy tylko nadarzy się okazja, to mu się odwdzięczy i to w bardzo spektakularny sposób.

s
szambiarz

, trzeba je mieć , aby jeszcze bardziej nie zfiksować .

s
szambiarz

myślenie nie boli , myślenie ma przyszłość . Boleć to może kogoś kto pluje jadem i widzi że nic z tego nie wynika .

P
Pelagia

Widać, że prawdziwa Pelagia komuś nie pasuje. No, cóż. Takie mamy czasy, w których prawda w oczy kole, a niewiedza jest totalna. Np. "barany" chodziły na spędy, które podstępnie organizowali wysłannicy Sorosa. Fundacja "Otwarty Dialog" jest tego klasycznym przykładem. Później POwiedzą. Nie wiedziałam, nie wiedziałem, coś tam słyszałem. A wystarczy prześwietlić Bartosza Kramka i jego "ferajnę". Czekam, kiedy ta antynarodowa organizacja zostanie zdelegalizowana.

G
Gość

Inkwizycja.

Vjm (gość) 30.07.17, 18:17:38

Zgłoś naruszenie treści
Już oceniłeś tę opinię.
/ +10
/ 1

Lewacko -globalistyczna inkwizycja. Rudy w jej szeregach, dzielny giermek , dobrze placony, na obcym dworze..

h
hens

PiS rozbija PADalec. Zauważyła, czy nietomna* ?

?

Zbieracie sobie chłopców, jak Maciorewicz?

31x

do budy

,

głupi

t
tia

Młodzi, tępi, agresywni i z dużym apetytem!

ś
św.NH

Brawo Ziobro! Słoik z miodkiem Duduś razem z wami wylądował na śmietniku historii, PIS to my a nie wy!

J
Jadzia

To już było, nieopierzone, ambitne, bez wiedzy i bez doświadczenia kadry wtedy w 89 i 90 roku we flanelowych koszulkach, dziś w garniturkach taniutkich. Skończyło się nędzą milionów obywateli. Do dziś są te kadry w szpitalach-dyrktorzy z teczek solidarnościowych, dorabiający studia w trakcie. Polacy nigdy się nie nauczą, nigdy nie byli mądrzy ani przed ani po szkodzie. Wystarczy 500 złotych i się cieszą. Zawsze dadzą się złapać na propagandę, populizm, bo to łatwe. Nie trzeba myśleć a myślenie jak wiadomo boli i powoduje zlewne poty.

G
Gość

rozleci się w drobny mak.
Oni pomylili epoki i cele.
Zemsta,chciwość i zakłamanie to ich hasła,a nie Bóg,Honor,Ojczyzna!

K
Król

Widziałem film jak się rozbił ten tupolew prezydencki w Smoleńsku. Były dwa wybuchy jeden całkiem w tyle i drugi przy skrzydle. Widziałem jak leci do góry kołami. I się uśmiałem bo paru przeżyło. To miejscowi ze Smoleńska ruchali w dupę Lecha Kaczyńskiego, Wasermana i jakiegoś generała. Ten generał od pasa w dół był nagi a oni go ruchali w dupę. A jak Wasermana ruchali to krzyczał powiedzcie córce że ją bardzo kocham. Lecha Kaczyńskiego jak ruchali, w trzech go ruchali na przemian, to dwóch panów oficerów jeszcze żyło to żaden się nie ruszył żeby mu pomóc. - O to tacy bohaterowie za BOR - u.

A
Aśka Krupa

A ja się rozbiorę i wróg podda się

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3