Kompromitacja rezerw Termaliki Bruk-Bet

Redakcja
Polan Żabno - Grybovia Grybów (1-3)

PIŁKA NOŻNA. Grała V liga

Daniel Krzaczek, trener Polanu: - Mimo, że zagraliśmy nieco lepiej niż w ostatnim pojedynku na własnym boisku z Olimpią Pisarzowa, to ponownie daliśmy sobie strzelić trzy bramki. Po pierwszej bezbramkowej części meczu można było mieć nadzieję na korzystny wynik. Niestety, po przerwie przydarzyły nam się proste błędy, które tak doświadczona drużyna jak Grybovia potrafiła wykorzystać. Murawa naszego bocznego boiska, gdzie rozgrywamy teraz swoje mecze nie pozwala na płynne rozgrywanie akcji, dlatego trzeba być nastawionym na walkę. Doskonale wiedzieli o tym piłkarze gości, ograni w wyższych ligach, którzy wykorzystali swoja rutynę i gdy było potrzeba potrafili uderzyć z dystansu, w ten sposób zdobywając dwie bramki. Obecna piąta liga jest o wiele mocniejsza niż przed rokiem, gdyż sporo zespołów wzmocniło swoje składy z myślą o awansie do czwartej ligi. U nas nastąpiła wręcz odwrotna sytuacja, zespół opuścili bowiem doświadczeni zawodnicy, a ich miejsce zajęła młodzież, co niestety jak na razie jest widoczne na boisku. (JB)

Tuchovia Tuchów - Termalica Bruk-Bet II Nieciecza (6-0)

Leszek Kraczkiewicz, szkoleniowiec Tuchovii: - Pokazaliśmy w tym spotkaniu, że jesteśmy w dobrej formie, a nasze dotychczasowe rezultaty nie były dziełem przypadku. Zagraliśmy twardo i rozegraliśmy naprawdę dobry mecz. W moim zespole nie było w nim słabych punktów i mogliśmy nawet wygrać w jeszcze wyższych rozmiarach. Po tym zwycięstwie zasiedliśmy w fotelu lidera. Postaramy się zachować dobrą formę i utrzymać tę pierwszą pozycję do końca rundy. Na pewno nie będzie o to łatwo, ale powalczymy o osiągnięcie tego celu.

Paweł Piotrowicz, trener Termaliki Bruk-Bet II: - Jestem bardzo zawiedziony postawą zawodników w pierwszej połowie. Byłem na nich wręcz wściekły za podejście do meczu i organizację gry. Trafiliśmy na dobrego przeciwnika, bardzo przy tym zdeterminowanego i moi zawodnicy zanim zorientowali się, że przyjechali na mecz to przegrywali już 0-3. Dodam przy tym, że był to dla nas najniższy wymiar kary. W przerwie porozmawialiśmy sobie nieco ostrzej i w początkowych minutach drugiej połowy w naszej grze widać było jakąś poprawę. Niestety, czerwona kartka dla Marka Madejskiego spowodowała, że pozostało nam już tylko walczyć o to, żeby uniknąć blamażu. Wynik tego meczu jest jak najbardziej zasłużony, uważam nawet, że przegraliśmy za nisko, bo gospodarze mieli jeszcze kilka bardzo dobrych okazji. Trzeba się zastanowić, jak to ma dalej wyglądać, bo ten rezultat oznacza wstyd dla klubu, dla mnie i dla zawodników. To była po prostu kompromitacja.

Iskra Tarnów - Piast Czchów (0-0)

Maciej Smagacz, szkoleniowiec Iskry: - W obliczu dwóch ciężkich wyjazdów straciliśmy dwa punkty. Są jednak takie mecze, w których jeżeli nie można odnieść zwycięstwa, to trzeba powalczyć o remis. Cieszy mnie z pewnością fakt, że zagraliśmy z tyłu na zero. Mam również powody do zadowolenia z tego, że drużyna zaczyna się konsolidować i rozumieć, że tylko w grupie jest siła. Pozycja, jaką w tej chwili zajmujemy w tabeli nie jest adekwatna do miejsca, które powinniśmy zajmować. Proszę pamiętać, że Iskra awans do piątej ligi wywalczyła przecież "w cuglach". Naszym problemem jest z pewnością uboga kadra, przy czym w meczowej piętnastce było aż 13 wychowanków. Widoczny jest również brak w drużynie pełnowartościowego młodzieżowca. Wracając do meczu, chciałbym pochwalić chłopców za podjęcie walki, jak również za to, że starają się realizować założenia taktyczne, jakie stawiam przed nimi przed poszczególnymi spotkaniami.
Marcin Manelski, grający trener Piasta: - Szkoda tych straconych dwóch punktów, bo mogliśmy to spotkanie rozstrzygnąć na swoją korzyść. Z drugiej strony trzeba się jednak cieszyć, że wywalczyliśmy jeden punkt, a nie zakończyliśmy meczu z zerowym dorobkiem. W pierwszej połowie zagraliśmy bardzo dobrze, mieliśmy kilka sytuacji i myślałem, że po przerwie złapiemy gospodarzy. Niestety, nie udało się i trzeba się cieszyć z tego jednego punktu. Pamiętać też trzeba, że odnieśliśmy jednak pewien, choć połowiczny tylko, sukces. Dzięki wygranej serii rzutów karnych awansowaliśmy bowiem do dalszej rundy Pucharu Polski. (STM)

Olimpia Wojnicz - Orzeł Dębno (3-1)

Mariusz Lasota, szkoleniowiec Olimpii: - Wbrew pozorom był to dla nas ciężki mecz, zespół z Dębna mimo niskiej pozycji w tabeli gra bowiem dobry, dojrzały futbol. Spotkanie to miało wyrównany charakter, a o naszym zwycięstwie zadecydowały indywidualne błędy przeciwników, które moja drużyna potrafiła wykorzystać. Z uporem maniaka podkreślam, że Olimpia boryka się w tym sezonie z problemami kadrowymi. W meczu z Orłem, nie mogłem skorzystać z chorego Daniela Kurzawskiego i pauzującego za kartki Jacka Malisza. Musiałem więc dokonać dwóch znaczących zmian w linii pomocy, co wpłynęło na jakość naszych poczynań. Cieszą mnie kolejne zdobyte punkty oraz to, że przesuwamy się stopniowo w górę tabeli. Muszę przy tym dodać, że za nami jest już sporo ciężkich meczów. Zespoły z terenu dawnego województwa nowosądeckiego przed tym sezonem solidnie się bowiem wzmocniły i o punkty w meczach z nimi jest naprawdę ciężko.

Marek Przeklasa, trener Orła: - Mecz był wyrównany, niestety dwie pierwsze bramki "zawalił" nam bramkarz. Pierwszy stracony gol ustawił to spotkanie. Przy stanie 0-2 zerwaliśmy się do walki i strzeliliśmy kontaktową bramkę. W dalszych minutach na boisku trwała zacięta walka i cały czas utrzymywało się jednobramkowe tylko prowadzenie Olimpii. Do samego końca walczyliśmy o jak najlepszy wynik, trzecią bramkę tracąc dosłownie w ostatnich sekundach; po jej strzeleniu sędzia nie wznowił już gry, odgwizdując koniec meczu. Trochę szkoda tej porażki, bo z gry nie byliśmy wcale gorsi od gospodarzy. Myślę, że najbardziej sprawiedliwym wynikiem byłby w tym spotkaniu remis. (STM)

Nowa Jastrząbka - Łosoś Łososina Dolna (3-1)

Filip Król, szkoleniowiec Nowej Jastrząbki: - Przez większą część spotkania to my byliśmy stroną przeważającą i prowadziliśmy grę. Dość szybko objęliśmy prowadzenie, na początku drugiej połowy straciliśmy wprawdzie bramkę, ale w końcowych minutach strzeliliśmy dwa gole, które przechyliły szalę zwycięstwa na naszą korzyść. Zaczęliśmy wreszcie wygrywać, nie zmienia to jednak faktu, że gra się nam w tej rundzie bardzo ciężko. Łosoś okazał się groźnym przeciwnikiem, równocześnie spotkanie to pokazało jednak, że pomimo bardzo zaciętej walki o czwartą ligę, praktycznie wszystkie drużyny są w naszym zasięgu. Jedynym wyjątkiem jest tu drugi zespół Termaliki Bruk-Bet Nieciecza, pod warunkiem że występuje wzmocniony zawodnikami z pierwszego zespołu. W przeciwnym razie traci on sporo na wartości, co widać było w niedzielę w Tuchowie.

(STM)

tarnow@dziennik.krakow.pl

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie