Koniec marzeń o eldorado

Maciej HołujZaktualizowano 
Myślenicki Zakład Zagospodarowania Odpadów cierpi na... brak śmieci
Myślenicki Zakład Zagospodarowania Odpadów cierpi na... brak śmieci FOT. MACIEJ HOŁUJ
Kontrowersje. Spełnia się czarny scenariusz dla Zakładu Utylizacji Odpadów. Jedna ze sztandarowych inwestycji w ostatnich latach, zamiast przynosić Myślenicom oczekiwane dochody, generuje poważne straty. W 2013 roku było to – zdaniem burmistrza – 2,6 mln zł, w 2014 – 1,7 mln zł.

Kosztujący 47 mln złotych obiekt, zarządzany przez ZUO, już wkrótce będzie miał najprawdopodobniej nie tylko jednego właściciela. Gmina chce sprzedać część udziałów spółki śmieciowej (dzisiaj ma 100 proc.) i właśnie rozpoczęła poszukiwania nabywcy.

Wiele wskazuje, że to nowy początek burzliwej historii, która w ostatnich latach skutecznie podzieliła znaczną część myślenickiego społeczeństwa.

Burmistrz nie posłuchał, czyli jak powstawało składowisko

Protesty społeczne towarzyszyły budowie Zakładu Zagospodarowania Odpadów (ZZO) od samego początku. Szczególnie mieszkańców najbliższych okolic składowiska powstającego na granicy Myślenic i Borzęty. Ludzie nie zgadzali się na to, aby w pobliżu ich domostw funkcjonowała instalacja przerabiająca śmieci.

Burmistrz Maciej Ostrowski był jednak odmiennego zdania. 10 listopada 2010 roku gmina podpisała umowę z firmą budowlaną. Po niecałych dwóch latach, 18 maja 2012 roku, prace dobiegły końca i ZZO rozpoczęło swoją działalność.

Na 48 mln złotych ogólnych kosztów inwestycji złożyło się: 26 mln zł z Funduszu Spójności z Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko, 18 mln zł z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska oraz 4 mln zł z budżetu gminy.

Tymczasem działające w Borzęcie Stowarzyszenie Czyste Miasto i Gmina zaskarżyło do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego decyzję wydania pozwolenia na budowę ZZO. Sąd poparł wniosek i uchylił pozwolenia wydane zarówno przez starostę, jak i przez wojewodę. Nakazał także wstrzymanie budowy.

Prace jednak trwały nadal – wbrew wszystkiemu – a gmina tłumaczyła je tym, że musi nastąpić... zabezpieczenie placu budowy. W taki sposób władze działały metodą faktów dokonanych, nie zważając na decyzje sądu.

Władze Myślenic: wszystkiemu jest winny marszałek

Nowa instalacja miała przyjmować 60 tysięcy ton śmieci rocznie. Teoretycznie miały być one przywożone z terenu dwóch powiatów: myślenickiego i limanowskiego.

Problemy rozpoczęły się wówczas, kiedy decyzją marszałka Małopolski Marka Sowy status instalacji regionalnych otrzymały także inne wysypiska, wcześniej nie wymieniane w Wojewódzkim Planie Gospodarowania Odpadami.

Strumień śmieci płynący do Myś­lenic zmniejszył się diametralnie. Na tyle, że placówka wykorzystywała tylko połowę swoich możliwości, nie mogąc sprostać obsłudze należności związanych ze spłatą kredytu zaciągniętego na budowę instalacji. Dzisiaj gmina za dramatyczny stan finansowy ZUO obarcza winą marszałka. W listopadzie ubiegłego roku wystosowano w tej sprawie skargę do Komisji Europejskiej.

Kolejnym gwoździem do trumny ZUO wydaje się wygrany przez małżeństwo Ćwierzyków proces sądowy o odszkodowanie za zanieczyszczenie odciekami z wysypiska prowadzonych w Zawadzie stawów rybnych. Wysokość odszkodowania wyniosła prawie milion złotych. Z naszych informacji wynika, że komornik już ściągnął tę kwotę.

Radni: burmistrz może ratować ZUO za wszelką cenę

W marcu Rada Miejska podjęła uchwałę o przyznaniu kwoty pół miliona złotych zasilającej kapitał spółki Zakład Utylizacji Odpadów, która zarządza składowiskiem. Na pytanie radnego Roberta Pitali, czy to na inwestycje, skarbnik gminy Myślenice Anita Kurdziel odpowiedziała, że środki te mają być przeznaczone na bieżącą działalność ZUO.

Podczas kwietniowej sesji Rada Miejska podjęła kolejną uchwałę dotyczącą ZUO, tym razem upoważniającą burmistrza Macieja Ostrowskiego do podjęcia wszelkich działań mających na celu poprawę sytuacji finansowej ZUO.

Te działania, jak się później okazało to zbycie części udziałów w spółce przez gminę. Podczas posiedzenia połączonych komisji działających przy Radzie Miejskiej burmistrz oraz zaproszony na to posiedzenie prawnik Łukasz Mróz z kancelarii prawnej Nikiel i Wspólnicy z Krakowa wyjaśniali na jakich warunkach może nastąpić zbycie części udziałów.

Warunki te nie są dla potencjalnych kupujących zbyt zachęcające. Gmina chce, aby przyszły nabywca zagwarantował jej wpływ na cenę odpadów komunalnych, umowa ma mieć charakter umowy przedwstępnej, zaś umowa ostateczna ma zostać podpisana dopiero po upływie pięciu lat, kiedy minie karencja nałożona przez pożyczkodawcę. Gmina chce także, aby nabywca udziałów wniósł zaliczkę w wysokości nie mniej niż 30 procent ceny i aby niecka wysypiska została wypełniona nie wcześniej jak 31 grudnia 2027 roku. Zdając sobie sprawę z tego, że przy tak postawionych warunkach kupiec może się nie znaleźć Maciej Ostrowski nie wyklucza innych, alternatywnych działań zmierzających do poprawy kondycji finansowej spółki.

Udziały są dla radnych „bezcenne”

Zanim radni zagłosowali nad uchwałą znowu pojawiły się wątpliwości. – Czy istnieje scenariusz zakładający sytuację, w której nabywca udziałów ogłasza upadłość? – pytał Robert Pitala. – Pojawi się wtedy pewien problem, nie jesteśmy bowiem w stanie zapobiec takiej ewentualności. Jest to pewne ryzyko dla gminy – odpowiadał prawnik. – Dlatego musimy wybrać oferenta dysponującego wysokim kapitałem i doświadczeniem w branży.

Radni pytali także o cenę udziałów, ale burmistrz nie podał jej zasłaniając się tym, że przed podjęciem negocjacji kupujący nie powinien jej znać. Radny Mateusz Suder uważa jednak, że radni powinni wiedzieć, jaka jest wysokość ceny udziałów zanim gmina przystąpi do negocjacji z potencjalnym nabywcą. – Uważam, że nasze zdanie w tak ważnej sprawie powinno być brane pod uwagę i powinniśmy poznać cenę udziałów jeszcze przed podjęciem negocjacji, aby stwierdzić czy jest ona korzystna dla gminy czy też nie – mówił.

Ostatecznie podczas głosowania nad uchwałą trzynastu radnych było za, siedmiu przeciw.

Jak mówi Ostrowski, po majowym weekendzie w prasie ogólnopolskiej ma pojawić się ogłoszenie o chęci zbycia udziałów ZUO.

– Chcemy przekonać się, jakie będzie zainteresowanie ze strony potencjalnych nabywców – tłumaczy burmistrz.

myslenice@dziennik.krakow.pl

polecane: Flesz - Co piąta transakcja będzie wymagać użycia PIN-u

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 6

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

p
prawnik

A dlaczego marszałek jeszcze nie siedzi za taką " gospodarkę " odpadami, za doprowadzenie do wyłudzenia funduszy europejskich i ich zmarnowania w województwie małopolskim

G
Gość

,,Podczas kwietniowej sesji Rada Miejska podjęła kolejną uchwałę dotyczącą ZUO, tym razem upoważniającą burmistrza Macieja Ostrowskiego do podjęcia wszelkich działań mających na celu poprawę sytuacji finansowej ZUO."
Czy w planach są licytacje mienia ? jak szerokie uprawnienia dostał Pan Burmistrz?

Gdyby była licytacja to chciałbym kupić ,,Tereskę" i nie przeszklone drzwi do gabinetu jednego ,,Pana z Myślenic"

M
M007

Ostrowski obwinia Sowę za własne decyzje które podejmował za namową Nawary, niestety biznes i polityka nie są mocną stroną Ostrowskiego który może na własnym podwórku stanowi lokalny autorytet dla grona ludzi zależnych od urzędu, jednak już choćby w skali województwa nikt się z Ostrowskim nie liczy. Wybudował jak kazali a teraz odsprzeda jak mu karzą. Zwykły lokalny urzedniczy pionek któremu się wydaje ze na tej politycznej szachownicy jest przynajmniej gońcem. Teraz pora go rozliczyć za falszywe obietnice o "tanich smieciach" i "zyskach dla gminy" razem z radnymi którzy zaklepali tą inwestycję.
Cytując klasyka: "Widzisz [...] Ostrowski [...] coś narobił? Urwałeś kurze złote jaja"...

d
don corleone

Wiadomo, że śmieci to interesy mafijne. Ogłoszenie to zaproszenie jakiegoś bossa do szemranego interesu kosztem mieszkańców. A co tam po mnie, spalona ziemia, grunt żebym nie odpowiadał.
Wysypisko to kolejny przykład na to jak się kończą interesy osób co tak naprawdę nie mają nic wspólnego z biznesem bo ich pensja wpływa na konto niezależnie od tego czy jest strata czy jest zysk! Gratulacje! Trzeba mieć fantazję!

s
szczur z wysypiska

jak mozna tak nisko oceniać naszą władzę żę doprowadziła zakład do takiego stanu?A może to właśnie było od początku celem,przejęcie za grosze jednego z nowocześniejszych zakładów zbudowanego za grubą kasę?Warunkowe pozwolenia na inne wysypiska kiedyś się skończą i zakład będzie dla kogoś żyłą złota.Wybiorą oferenta z kapitałem i doświadczeniem w branży jak mówi prawnik czyli podobnie jak w przypadku PKS z kapitałem i doświadczony .

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3