reklama

Koniec pewnego mitu

(PAN)Zaktualizowano 
Piłkarze Niedźwiedzia wycofali się z rozgrywek IV ligi małopolskiej, w której po rundzie jesiennej zajmowali ostatnie, osiemnaste, miejsce. Klub nie zaprzestanie szkolenia grup młodzieżowych, w klasie B grać będzie drużyna rezerwowa, ale ligowa wizytówka już nie istnieje. We wrześniu Niedźwiedź wystartuje w klasie A, bo zgodnie z regulaminem zespół wycofujący się w trakcie sezonu z rozgrywek musi zacząć kolejny sezon dwa szczeble niżej. Czy musiało do tego dojść?

Niedźwiedź

   - Od lat czyniliśmy starania, aby drużyna seniorów istniała, ale kolejno wycofywali się sponsorzy i sytuacja stała się dramatyczna - _mówi członek zarządu Robert Domagała. - Będziemy się starali budować wszystko od podstaw. Stać nas na zatrudnienie dobrego grającego trenera, którego zadaniem będzie scalić zespół, złożony z wychowanków, i osiągać jak najlepsze wyniki w klasie A. Być może kiedyś awansujemy do klasy okręgowej...
   Przygoda Niedźwiedzia z większym futbolem zaczęła się w połowie lat dziewięćdziesiątych, kiedy drużyna awansowała z klasy A do V ligi. Sponsorem i prezesem klubu został Janusz Węgrzyn, przedsiębiorca mieszkający w sąsiadującym z Niedźwiedziem Ratajowie, prowadzący duża firmę transportową. Zespół grał wtedy w silnej klasie okręgowej i przez wiele sezonów stawiał czoła takim drużynom jak Górnik Wieliczka, Wiślanka Grabie, Alwernia, Proszowianka, Wieczysta Kraków czy Skawinka.
   Nigdy ekipa Niedźwiedzia nie należała do najlepszych, ale zawsze utrzymywała się na bezpiecznym miejscu. Bodaj tylko raz, w sezonie 1998/99, Niedźwiedziowi groził spadek i dopiero zwycięstwo w meczu ostatniej kolejki z Wieczystą uratowało go przed degradacją. Po tych zawodach o klubie było głośno, bowiem zwycięską bramkę zdobył w ostatniej minucie po samobójczym strzale bramkarza Wieczystej, który kilka dni później stał się zawodnikiem... Niedźwiedzia.
   Po tym wydarzeniu Janusz Węgrzyn postanowił wzmocnić drużynę i z roku na rok była coraz silniejsza. Trenerem został Zbigniew Kwaśniewski, który wprowadził ją do IV ligi. Awans ten przypłacił życiem, gdyż stres, spowodowany walką o wysoki cel, spowodował, że podczas zawodów z Gdovią doznał zawału serca.
   
- Nigdy nie mieliśmy i nie będziemy mieć lepszego trenera - powiedział po tym wydarzeniu Janusz Węgrzyn - i w stwierdzeniu tym było wiele prawdy. Zbigniew Kwaśniewski potrafił z nienajmocniejszej ekipy stworzyć zespół potrafiący wygrywać z najlepszymi.
   IV ligę Niedźwiedź przeszedł jak burza i choć miał silnego konkurenta w postaci Świtu Krzeszowice, zdołał awansować na "trzeci front", co było historycznym wydarzeniem dla małej miejscowości z gminy Słomniki oraz wydarzeniem na całą Polskę, bowiem na szczeblu centralnym Niedźwiedź był wtedy jedynym klubem ze Zrzeszenia Ludowe Zespoły Sportowe.
   Pierwszy mecz w III lidze z Pogonią Staszów był wielkim wydarzeniem. Na boisko przyszło około tysiąca widzów, a naszpikowana rutyniarzami ekipa gości wywalczyła tylko bezbramkowy remis. Była to zarazem jedna z najlepszych gier, jakie Niedźwiedź stoczył w ostatnich latach. Nigdy później na jego obiekcie nie było tak wesoło, i nigdy też walki nie obserwowała równie liczna widownia.
   Zespół, dowodzony przez Piotra Kocąba, przez dwa lata toczył uporczywą walkę o przetrwanie w lidze - i o przetrwanie w ogóle. Zmieniali się prezesi, piłkarze, tylko szkoleniowiec był ten sam. Piotr Kocąb z uporem i konsekwencją szukał wariantów utrzymania Niedźwiedzia w rozgrywkach i przekonania piłkarzy do gry prawie za darmo. Rok temu drużyna została zdegradowana i mimo ambitnych planów nie udało się odbudować jej ani Gerardowi Juszczakowi, ani Łukaszowi Hermaniukowi. Niedźwiedź zdobył zaledwie dziewięć punktów i wycofał się z walki.
   Nasuwa się pytanie, czy klubowi z małej miejscowości potrzebna była III liga, czy Janusz Węgrzyn zrobił dobrze inwestując w piłkarzy wielkie pieniądze? Dziś większość odpowie, że nie miało to sensu, że był to kaprys człowieka, któremu powiodło się w interesach. Trzeba jednak na sprawę spojrzeć z innej strony. Janusz Węgrzyn nigdy nie zabiegał o rozgłos, reklamy nie potrzebował, dziennikarzy przyjmował na meczach z uśmiechem, ale gdyby ich nie było - też by się nie zmartwił. Dla niego wagę miało to, że LKS się rozwijał. Za jego kadencji wyremontowano gruntownie klubowy budynek, zamontowano foteliki dla 500 widzów, odnowiono główną płytę boiska i stworzono poletko treningowe. Tego nikt Niedźwiedziowi nie zabierze, to pozostanie pamiątką po pięknym okresie i pozwoli kolejnym generacjom piłkarzy uprawiać sport w dobrych warunkach.
   Dzięki Węgrzynowi piłkarska Polska usłyszała o Niedźwiedziu, wsi, która jeszcze długo będzie kojarzona wyłącznie z klubem sportowym. Swoją pasję obecny honorowy prezes LKS przypłacił kłopotami firmy - i na to też trzeba zwrócić uwagę.
   
- Janusz Węgrzyn był jedyną osobą, z którą można było prowadzić negocjacje - ocenia po latach ekspiłkarz Niedźwiedzia Wojciech Gruchała. - _Pozostali działacze byli szalenie oddani klubowi, ale nie mogli za bardzo czegoś załatwić. W ostatnich latach prezes Węgrzyn w zasadzie sam utrzymywał ten klub, poślizgi w wypłatach były, ale nie zdarzyło się, aby obiecanej kwoty nie wypłacił.
   Pomocy Niedźwiedziowi udzielała także Rada Wojewódzka Zrzeszenia Ludowe Zespoły Sportowe w Krakowie. - Jako centrala wspomagamy sportowców wybijających się w województwie małopolskim, ale bezpośrednio wspierać klubów nie możemy - _mówi sekretarz tej instytucji Jacek Kucybała.**- Zawsze _staraliśmy się pomagać Niedźwiedziowi, który był piłkarską wizytówką zrzeszenia. Organizowaliśmy tam większość turniejów i zawodów, służyliśmy radami i kontaktami. Niedźwiedź stał się sławny dzięki Januszowi Węgrzynowi, człowiekowi całym sercem oddanemu sportowi. Od wielu lat jego biuro turystyczne funduje wycieczkę zagraniczną dla najlepszego sportowca LZS - za co jesteśmy mu niezmiernie wdzięczni.
   Pierwsza drużyna Niedźwiedzia zniknęła z mapy piłkarskiej, ale tylko na chwilę. Historię trzeba znać, aby wyciągać z niej wnioski i chronić się przed powtarzaniem błędów. W małym piłkarskim środowisku trzeba spokojnie realizować sportowe cele, myśleć głównie o rozwoju młodzieży. Gdy Niedźwiedź grał w III lidze, działacze narzekali, że położona w sąsiedztwie stadionu firma przeznacza na jego rzecz znikome dotacje. Dziś tylko ta dotacja pozostała jako pewnik w klubowym budżecie, chwilowi darczyńcy prysnęli zaś niczym bańka mydlana...
(PAN)

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3