"Koniec świata 2011". Każdego dnia wydarza się gdzieś koniec świata. Wystawa w Muzeum Manggha

Anna Piątkowska
Anna Piątkowska
"Koniec świata 2011" wystawa Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha i japońskiego Rias Ark Museum of Art do końca maja w Muzeum Manggha Joanna Urbaniec / Polska Press
Rozerwana siatka ogrodzeniowa, a do niej przypięte fotografie, jakby wyłowione z wody fragmenty czegoś, co było ogrodzeniem, domem, życiem. W tle słychać szum wody, fale oceanu. "Innego końca świata nie będzie" - chce się powtórzyć za poetą patrząc na fotografie wykonane w Japonii po serii trzęsień ziemi, które wywołały ogromne fale tsunami. Poruszająca fotograficzna relacja o zdarzeniach, które miały miejsce 11 marca 2011 roku to wystawa "Koniec świata 2011" w Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha.

FLESZ - Lockdown w całej Polsce

11 marca 2011 roku Japonię nawiedziła fala trzęsień ziemi o niespodziewanej sile, które wywołały fale tsunami sięgające 20 metrów.

"Blisko 15 tysięcy osób straciło wtedy życie, a ponad 2 tysięcy wciąż nie udało się odnaleźć. Z zagrożonych okolic ewakuowano 400 tysięcy osób. Finansowe straty oceniono na 16,9 biliona jenów (590 miliardów złotych), z czego 62% stanowiło wycenę zniszczonych wtedy budynków. W bilansie tym nie uwzględniono strat związanych z awarią elektrowni atomowej w Fukushimie" -

- czytamy w opisie wystawy, która została zrealizowana we współpracy z Rias Ark Museum of Art z Kesennumy, jednej z miejscowości, która ucierpiała podczas tych wydarzeń. Misją japońskiego muzeum jest edukacja na temat trzęsień ziemi na tym terenie i zapobieganiu ich skutkom. Fotografie, które składają się na wystawę, zostały wykonane przez kuratorów Rias Ark Museum of Art tuż po katastrofie.

- Mniej więcej co 40 lat w tym rejonie Japonii ma miejsce trzęsienie ziemi, które wywołuje tsunami. Po jednym z największych trzęsień ziemi w 1896 roku w Sanriku spisano ustawę zakazującą budowy domów na terenach, które zostały zalane. Po wojnie ominięto ten zakaz budując sztuczny półwysep - większość ewakuowanych ludzi, prawie pół miliona, i szkód w katastrofie z 2011 roku dotyczy właśnie tego półwyspu. Rias Ark Museum of Art postawiło sobie za cel zwrócenie uwagi na te właśnie ludzkie błędy, które przyczyniły się do tej skali strat - wyjaśnia kuratorka wystawy Monika Pawłowska.

"Idąc przez miejsce dotknięte katastrofą tsunami, doznaję 'zatrzymania pracy mózgu' na widok scen i obrazów krańcowo odbiegających od tego, co normalne. Przez ułamek sekundy przychodzi mi do głowy dziwnie dziecinna myśl i nie potrafi już myśleć logicznie. Mam wrażenie, ze to jakiś wybryk olbrzyma. Jednak ta scena obłędu trwa bez końca" - czytamy w jednym z opisów, komentarza do surrealistycznych obrazków kanapy na plaży, kolorowej, przepełnionej słońcem fotografii przedstawiającej jacht wbity dziobem w ulicę, jak zabawka porzucona przez znudzone dziecko.

- Jednocześnie japoński kurator Hiroyasu Yamauchi skupia się na przekazaniu tej wiedzy przemawiając do emocji, budząc współczucie. Taki wymiar mają także podpisy zdjęć stanowiące integralny element wystawy - to nacechowane emocjonalnie wspomnienia ludzi, z którymi kuratorzy i fotografowie rozmawiali - wyjaśnia Monika Pawłowska.

Choć po dziesięciu latach od tych wydarzeń wiele udało się odbudować, to jednak ślad po katastrofie pozostał. Materialne straty udało się oszacować, ale śladów, które katastrofa pozostawiła po sobie w ludziach nie sposób wymazać. Dla tych, którzy stracili bliskich, dach nad głową 11 marca 2011 roku wydarzył się koniec świata.

Dziesiąta rocznica tego wydarzenia wypada dodatkowo w tak specyficznym czasie, jakim jest trwająca pandemia. Od roku przekonujemy się na własnej skórze, jak ważna w takich momentach jest wzajemna troska, pomoc.

- Ta wystawa ma też inny aspekt, ma być swego rodzaju przestrogą, apelem, że nie możemy bez końca wykorzystywać natury, musimy nauczyć się z nią żyć, ponieważ jesteśmy nie tylko w pandemii, ale też na skraju katastrofy ekologicznej - dodaje Monika Pawłowska.

Wystawa czynna będzie po otwarciu instytucji kultury do 30 maja.

Wideo

Materiał oryginalny: "Koniec świata 2011". Każdego dnia wydarza się gdzieś koniec świata. Wystawa w Muzeum Manggha - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie