Kontrowersyjny sygnał

Redakcja
Udostępnij:
- Karetka pogotowia jest pojazdem uprzywilejowanym, jeśli jedzie na sygnale. Oznacza to, że jej kierowca może nie stosować się do przepisów ruchu drogowego, ale jednocześnie musi być zachowane bezpieczeństwo, by np. nie doprowadzić do zderzenia czy potrącenia pieszego - mówi podinsp. Ryszard Grabski, naczelnik Sekcji Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Krakowie. - Ponieważ zdarzeń na krakowskich drogach z udziałem karetek trochę się uzbierało - kierownictwo Krakowskiego Pogotowia Ratunkowego uzgodniło z nami przeprowadzenie specjalnego szkolenia dla kierowców.

Po sporach ustalono, że kierowcy karetek nie będą odpowiadać materialnie, jeśli dojdzie do wypadku, gdy pojazd był uprzywilejowany, chyba że prowadzący był nietrzeźwy, odurzony lub jechał po wariacku

   Komisarz Krzysztof Burdak, ekspert Sekcji Ruchu Drogowego powiedział nam, że w zajęciach wzięło udział około 170 osób. - Mówiliśmy o przepisach, bezpieczeństwie w ruchu drogowym, prawach i obowiązkach kierującego pojazdami uprzywilejowanymi.

Komisja wypadków

   O ile jednak samo szkolenie kierowców nie wzbudziło kontrowersji, to powstały one, gdy w pogotowiu, po powołaniu komisji wypadków i kolizji, przygotowano regulamin, którym miałaby się ta komisja kierować. Wielu kierowców uznało, że niektóre zapisy będą prowadziły m.in. do odpowiedzialności materialnej za spowodowane wypadki czy kolizje (związane ze zniszczeniem sprzętu), wtedy, gdy powstałyby one w trakcie jazdy na sygnale. - Przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie chce spowodować wypadku; jeśli do niego dochodzi to z uwagi na to, że nie zawsze kierowcy innych aut reagują na sygnał świetlny czy dzwiękowy; trudno się dziwić skoro czasami mają słuchawki na uszach - powiedział nam jeden z kierowców karetki. - Jeśli więc zniszczenie powstało w sytuacji nadzwyczajnej, gdy musimy kluczyć na ulicy, wtedy nie powinniśmy być obciążani kosztami wypadku.

W połowie zawinili

   W Krakowskim Pogotowiu Ratunkowym powiedziano nam, że sprawy odpowiedzialności materialnej pracownika za wyrządzoną szkodę regulują już przepisy kodeksu pracy. - Można by dokładnie stosować te zasady, co nie byłoby z pewnością korzystne dla kierowców; jest szkoda, sprawa idzie do sądu i jeśli była wina kierowcy (jest przecież opinia policji) - finał wydaje się prosty. Myśmy postanowili je nieco złagodzić, właśnie regulaminem - powiedziano nam Paweł Bielecki, inspektor zajmujący się sprawami BHP, przyznał, że w 2001 roku pojazdy pogotowia brały udział w ok. 60 wypadkach i kolizjach, w połowie (jak wynika z ustaleń), spowodowanych przez pracowników pogotowia; w pierwszym półroczu br. tego typu zdarzeń było już 25, także połowa spowodowana przez kierowców.
   - Po jednym z wypadków ford musi iść do kasacji. A samo auto, bez wyposażenia, kosztowało 120 tys. zł. Auta są ubezpieczone, ale zwrot, zważywszy, że ford był już używany, a wypadek powstał z winy naszego kierowcy, nie będzie pełny; dostaniemy może 80 tys. zł. A my musimy kupić nowe auto - _usłyszeliśmy w pogotowiu. - _Ten cały problem powstał z tego powodu, że tych wypadków jest dużo. Trzeba też pamiętać o dodatkowych kosztach. W jednym z wypadków zostały ranne 4 osoby, więc także ktoś je musi zastąpić, a to kolejne wydatki. Część zdarzeń, do których doszło, powstała po przejechaniu na czerwonym świetle, inne z uwagi na nieostrożność przy cofaniu, pokonywaniu przeszkód na drodze itp.
   W pogotowiu jest około 100 pojazdów, w tym: fordy, toyoty, fiaty ducato, mercedesy, także polonezy. - Pierwsze półrocze to 25 klepanych, naprawianych lub skasowanych aut. To znaczący procent. Nie kierowaliśmy spraw do sądu, choć można to robić, gdy wina jest ewidentna. Pracowników nie obciążano wcześniej kosztami napraw; niedawno mieliśmy jednak przypadek, że pracownik sam zwrócił się o obciążenie go kwotą 300 zł za naprawę. Ale kierownictwo pogotowia generalnie uznało, że nie jest dobrze i właśnie stąd te szkolenia i regulamin. Są kierowcy, którzy jeżdżą 10 lat bez wypadku, są też tacy, którzy w stosunkowo krótkim okresie mają ich kilka.

Punkt sprzeciwu

   Główny punkty regulaminu, który wzbudził sprzeciw m.in. związków zawodowych, a dotyczący kierowców, przewidywał możliwość obciążenia ich zwrotem części kosztów, gdy wypadek powstał z winy prowadzącego, który jechał na sygnale. Zgodnie z zapisem regulaminu komisja wypadkowa miałaby prowadzić rozmowy, negocjować ugodę, zasugerować kierownictwu pogotowia, jakie ewentualnie konsekwencje (jeśli już) winien ponieść pracownik (wysokość odszkodowania, jakie może zapłacić pracownik jest ograniczona do 3-miesięcznego wynagrodzenia). Kierowcy uznali jednak, że nie mogą odpowiadać za powstałe zdarzenie, gdy jechali na sygnale. - Na to nie mogliśmy się zgodzić. Co innego, jeśli kierowca jedzie bez sygnału i spowoduje wypadek, to wtedy może odpowiadać, gdy naruszył przepisy - mówi Adam Cholewa, przewodniczący Związku Zawodowego Technicznej Obsługi Służby Zdrowia.

Korekta zapisu

   Jak się dowiedzieliśmy, w końcu ubiegłego tygodniu niektóre z pięciu działających w pogotowiu związków zawodowych przystały, jednak po korekcie wstępnej wersji, m.in. na zapisy nowego regulaminu (rozmowy dotyczyły także innych spraw firmy). - Ostatecznie ustalono, że kierowcy nie będą odpowiadać, w tym materialnie, gdy dojdzie do wypadku pojazdu jadącego na sygnale, chyba, że prowadzący byłby nietrzeźwy, pod wpływem środków odurzających, lub "ewidentnie jechał po wariacku" - dodaje Adam Cholewa. Po sporach i dyskusjach pod tym względem pozostanie więc tak jak było dotychczas.
   _- W trakcie szkoleń przypominaliśmy, że włączenie sygnału nie stawia nikogo ponad prawem, a gdy dojdzie do wypadku, nie zwalnia - gdy chodzi o działania policji - z odpowiedzialności kierowcy, jeśli była jego wina - _mówi podinsp. Grabski.
(J.ŚW)

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie