Kopiści, fałszerze, dzieła...

Redakcja
Kopiowanie obrazów znanych mistrzów jest czynnością najzupełniej legalną. Z usług kopistów korystają również i muzea, np. w Centrum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha wisi kopia "Japonki" Pankiewicza, wykonana na prośbę Andrzeja Wajdy z oryginału znajdującego się w zbiorach Muzeum Narodowego w Krakowie. Kopiami zastępuje się czasem w muzealnych ekspozycjach oryginały znajdujące się w konserwacji bądź na dłużej wypożyczone itp.

(AN)

 (INF. WŁ.) Złodzieje, którzy skradli obraz Moneta z Muzeum Narodowego w Poznaniu, włożyli w ramy chyba jednak nie kopię, tylko zwykłą "fałszywkę".
 Kopiowanie dzieli od fałszowania kilka nienaruszalnych zasad. Po pierwsze - kopia musi różnić się formatem od oryginału. Dlatego choćby podróbkę Moneta mieszcząca się idealnie w ramach oryginału trudno nazwać kopią. Dalej - kopista kopiuje obraz, ale nie sygnaturę autora; tę odwzorowuje tylko fałszerz. Konieczna jest także przy kopiowaniu zmiana jakiegoś drobnego detalu, nie burzącego kompozycji obrazu; to sprawia, że znawca powinien natychmiast zuważyć, iż ma do czynienia nie z oryginałem. Konieczne jest również trwałe zapisanie na odwrocie informacji, że jest to kopia.
 Kopiowanie obrazów w polskich muzeach jest dozwolone, pod warunkiem uzyskania odpowiedniego zezwolenia od dyrekcji, to zaś obwarowane bywa szeregiem warunków, z których pierwszym, ale nie jedynym jest wyjaśnienie, po co?. Możliwe jest sporządzanie kopii w celach handlowych, wymaga jednak wniesienia opłaty i to najczęściej nie małej. Na jeszcze innych warunkach kopiują dzieła znajdujące się w ekspozycji muzealnej uczniowie średnich szkół plastycznych i studenci Akademii. W ostatnich latach jednakże kopie obrazów z Muzeum Narodowego mającego największe w Polsce południowej zbiory malarstwa wykonywane były głównie dla własnych potrzeb - jak choćby wspomniana "Japonka".
 Dobrym kopistą jest najczęściej malarz mający, oprócz warsztatu na odpowiednim poziomie, dużo cierpliwości i dość pokory aby wejść w krąg cudzej wyobraźni malarskiej, innego niż własne myślenia, swoje odsuwając na bok. Te same cechy jednakże miewają dobrzy fałszerze obrazów. Co więc różni, co dzieli obie te profesje? Najbardziej - tylko ten drobiazg, cienki jak włos, ale niekiedy mocniejszy niż stal: zwykła ludzka uczciwość.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie