Koralowie kręcą lody

RedakcjaZaktualizowano 
Józef Koral Fot. Jerzy Cebula
Józef Koral Fot. Jerzy Cebula
Sądeccy miliarderzy w swoim rodzinnym mieście żyją od dziecka. Wychowali się w kamienicy przy ul. Sobieskiego, nieopodal rynku. Sąsiedzi pamiętają, że zaczynali od zera i majątek zawdzięczają wyłącznie swojej pracowitości oraz determinacji, dlatego darzą ich szacunkiem.

Józef Koral Fot. Jerzy Cebula

Małopolscy milionerzy - Józef Koral

Mówią, że Koralowie nie zadzierają nosa tylko dlatego, że lepiej im się powodzi. Dla starych kumpli raz do roku, w maju, organizują zamkniętą imprezę w męskim gronie w sądeckiej siedzibie firmy. Jest muzyka na żywo, jedzenia i picia w bród. Alkohol z każdej półki. - Kto chce, może napić się najdroższej whisky, wina czy wódki. Ale gdyby ktoś miał ochotę wypić "jabola", i to zamówienie zostałoby zrealizowane - mówi bywalec corocznych spotkań, który chce zachować anonimowość. Wśród gości są osoby różnych zawodów od nocnego stróża po przedsiębiorcę, nawet bezrobotni. - Marian i Józef z wszystkimi są na ty, nie ma wywyższania się - mówi nasz rozmówca. Bywalcy imprezy u Korali przestrzegają jednej zasady - nie opowiadają o niej i nikomu nie pokazują zdjęć.

Józef Koral, gdy zobaczy znajomego, pierwszy się kłania.

- Normalny gość - mówią koledzy z Sobieskiego.

***

Nie dla wszystkich są jednak równie przystępni. Stronią od kontaktów z mediami. W sprawach firmy reprezentuje ich dyrektor Bogdan Workiewicz. To on udziela informacji dziennikarzom, on wręcza ufundowane przez firmę nagrody. Bracia Koral z zasady nie udzielają wywiadów i nie występują publicznie. Wyjątek zrobili w 2005 r., gdy po śmierci papieża Jana Pawła II ufundowali mu pomnik. Tej sprawy pilnowali osobiście na każdym etapie realizacji. Brali też udział w uroczystym odsłonięciu. To jeden z niewielu momentów, kiedy cała rodzina pokazała się razem przy oficjalnej okazji.

***

Barbara Koral, żona Józefa - młodszego z braci - lubi wtopić się w tłum i usiąść w ogródku kawiarnianym na rynku. Posłuchać i popatrzeć na ludzi. Choć zachowanie anonimowości uniemożliwia jej fakt, że wysiada z jednego z najdroższych aut świata. Sądeczanki mogą ją spotkać w zakładzie kosmetycznym. Zachowuje się tam swobodnie, opowiada o wakacyjnych planach, pomysłach na dekorację domu. Z wykształcenia jest humanistką, otacza się więc książkami i obrazami. Ma słabość do dużych formatów, dlatego wysoki na osiem metrów salon w rezydencji zdobią dwumetrowe kopie znanych dzieł sztuki. Barbara i Józef Koralowie zamówili swoje portrety w XIX-wiecznej manierze. Podobno dla artystów, u których zamawiają rzeźby i obrazy, są hojni.

Czasem zdarzy się, że maybach na limanowskich numerach (firma zarejestrowana jest w Limanowej) podjedzie pod osiedlowy supermarket. Sześciometrowy samochód przykuwa uwagę. Przechodnie robią mu zdjęcia. Dziwią się, że właściciel jeździ limuzyną bez szofera. Lokalną sensacją stały się dwa Rolls-Royce Phantom LWB, biały Józefa, czarny Mariana, które bracia sprawili sobie w lipcu ubiegłego roku. Każdy za trzy miliony złotych. Komentator "Forbesa" napisał wtedy: "Trudno o lepszy dowód na to, że ich przedsiębiorstwo kwitnie".

***

Istniejące od prawie 30 lat Przedsiębiorstwo Produkcji Lodów "Koral" kontroluje niecałe 20 proc. polskiego rynku lodów. Centrala mieści się w Nowym Sączu, fabryki w Limanowej i w Rzeszowie.
Najpierw terminowali u najstarszego brata Jana, który od 1968 r. do dziś przy ul. Sobieskiego w Nowym Sączu prowadzi maleńką cukierenkę o wdzięcznej nazwie "Bajka". Ma też kilka innych punktów sprzedaży. Jest jednak bardziej rzemieślnikiem niż biznesmenem. Bracia Józef i Marian też zaczynali skromnie. W 1979 r. uruchomili pierwszą lodziarnię w Limanowej. Początkowo wynajmowali pomieszczenia u rodziny Hańskich przy rynku. Ciężko tam pracowali, ręcznie kręcąc lody i rozwożąc je po okolicznych sklepikach i odpustach. Najpierw na rowerze, a potem "maluchem", w wielkim termosie. Potem był większy zakład przy ul. Marka. W 1991 r. postanowili odkupić od miasta zniszczony magazyn przy ul. Fabrycznej.

- Opowiadali, że zainstalują w tej hali włoską maszynę do robienia lodów. Pamiętam ich entuzjazm, gdy mówili, że to urządzenie w niewiele ponad pół sekundy produkuje jednego loda. Wzięli wtedy ogromny kredyt w markach - chyba półtora miliona - który mieli spłacić w pięć lat. Spłacili go w dwa lata! To był początek ich prosperity - wspomina Rudolf Zaczyński, dziś emeryt, a w latach 90. wiceburmistrz Limanowej. Zakład przy ul. Fabrycznej działa do dziś. Zatrudnia około 200 osób.

"Koral" daje zatrudnienie w sumie dwóm tysiącom ludzi. Produkują 50 rodzajów lodów, które znają nie tylko polskie dzieci. Koralowie eksportują lody do Niemiec, Czech, Wielkiej Brytanii, Rosji, na Ukrainę i do krajów bałtyckich.

Ich droga od rzemieślników do miliarderów świadczy o przemyślanej strategii, jaką przyjęli od początku, produkując lody tanie i kuszące dzieci kolorowymi opakowaniami. Dziś pewnie każdy maluch zna ich hasło reklamowe, które nie zmienia się od lat: "Zawsze jest pora na lody Koral".

Dlatego kampanii reklamowych "Koral" nie kieruje do najmłodszych konsumentów. - Byłem zdumiony, gdy w reklamach firmy Koral zobaczyłem Marylę Rodowicz z Danielem Olbrychskim, Helenę Vondráčkovą i Dodę. Potem zrozumiałem, że to przemyślana taktyka, a oni kierują tę reklamę nie do dzieci, ale do hurtowników i dystrybutorów - głównie mężczyzn w wieku 40 plus - komentuje Krzysztof Pawłowski, twórca i rektor Wyższej Szkoły Biznesu-NLU w Nowym Sączu. - A już strzałem w dziesiątkę było wyposażenie w lodówki z logo ich firmy małych wiejskich i osiedlowych sklepików. Było to chyba w latach 90., gdy taki sprzęt był relatywnie drogi. Dzięki temu dotarli bezpośrednio do odbiorców i zyskali ich lojalność.

Zastrzega jednak, że opiera swoją opinię wyłącznie na obserwacji, bo do ścisłego grona znajomych rodziny Koral się nie zalicza. Kontakt z nimi ma sporadyczny, podobnie zresztą jak większość przedstawicieli sądeckiego biznesu.

***

Ile zarabiają bracia Koralowie? Według szacunków "Newsweeka" (z 25 lipca 2010 r.) około 20 proc. udziałów w obrotach rynku lodów w Polsce daje im co najmniej 150 mln zł rocznych przychodów i 15-20 mln zł zysku. To wystarcza na luksusowe życie. Jego zewnętrzne przejawy to między innymi rezydencja Józefa i Barbary Koralów na rogu ulic Krańcowej i Gwardyjskiej w Nowym Sączu. Przyjezdni robią sobie przy niej zdjęcia. Komentują. Porównują do terminala na lotnisku. Uwagę przykuwają: ogrodzenie w złotym kolorze, złote lwy na dziedzińcu i kontrastujące z futurystyczną szklaną bryłą kryształowe żyrandole na balkonach, do tego tarasy na dachach, a na nich sosny formowane w stylu japońskim.
Na Boże Narodzenie rezydencja rozbłyska kolorowymi światełkami. Ich imieninowe pokazy sztucznych ogni przyćmiewają sylwestrowe fajerwerki fundowane przez miasto dla mieszkańców. Koralowie bawią się z rozmachem. Na urodziny syna Michała rodzice urządzili mu koncert jego wówczas ulubionego wykonawcy - słynnego polskiego rapera o artystycznym pseudonimie Peja.

Trójka dzieci Józefa i Barbary Koralów: Izabela, Monika i Michał, ma do dyspozycji ekskluzywne samochody - lamborghini murciélago i ferrari F430. Na wzgórzu w Dąbrowie koło Nowego Sącza wybudowali córkom dwie okazałe rezydencje. Brat Marian i jego małżonka mieszkają skromniej, nieco na uboczu, w ładnym, okazałym domu z basenem i stajnią dla koni. Rodzina ma też posiadłość w Piwnicznej.

***

Głośnym dowodem rodzicielskiej miłości Józefa Korala była inicjatywa, z jaką zgłosił się w 2004 r. do ówczesnych władz Nowego Sącza. Jego syn Michał uczył się wówczas w ostatniej klasie w Szkole Podstawowej nr 18. Żeby zmniejszyć stres związany z przejściem do gimnazjum, rodzice postanowili przekonać samorząd do utworzenia gimnazjum na bazie tej podstawówki. Obiecali, że ich własna ekipa wyremontuje budynek, a oni pokryją wszelkie koszty adaptacji. - Propozycja była imponująca, w grę wchodziło kilka milionów złotych, więc nie można było tego zlekceważyć, ale niestety nie mogliśmy skorzystać - opowiada Stanisław Kaim, w latach 2002-2006 wiceprezydent miasta. - To był kwiecień, do września zostało kilka miesięcy, urząd musiałby najpierw na takie przekształcenie uzyskać zgodę kuratorium, potem ogłosić przetarg. Zresztą już istniejące gimnazja narzekały na niż demograficzny, kolejne stworzyłoby im konkurencję. W tych okolicznościach musieliśmy odmówić.

W roku 2005, poruszeni śmiercią Jana Pawła II, bracia Koralowie zgłosili się do ratusza z propozycją budowy pomnika polskiego papieża. - Spotkaliśmy się w czteroosobowym gronie z braćmi Józefem i Marianem Koralami oraz świętej pamięci ks. prałatem Waldemarem Durdą. Od razu rozmawialiśmy o konkretach, rzeczowo i szybko. Takich spotkań było wiele. Zawsze kończyły się ustaleniami - mówi ówczesny prezydent Nowego Sącza Józef Antoni Wiktor. Podobno Koralowie sami wybrali artystę rzeźbiarza - prof. Czesława Dźwigaja, autora kilkudziesięciu papieskich pomników w Polsce, oraz zaoferowali, że dodatkowo ufundują dla miasta fontannę multimedialną. Sami też wybrali miejsce budowy pomnika - miejski rynek. Wydali prawie dwa miliony złotych. Pomnik został odsłonięty w rocznicę pontyfikatu, w październiku 2005 r. Marian i Józef Koralowie nadzorowali cały proces. Odwiedzali artystę, akceptowali projekt. Ufundowane obiekty przekazali miastu. - Nie dołożyliśmy ani złotówki - podkreśla Wiktor.

Budowa pomnika papieża tuż obok ratusza wywołała w mieście kontrowersje. Były zastrzeżenia co do lokalizacji, a nawet co do sensu stawiania pomnika. Społeczny opór nie zniechęcił fundatorów. - Zaimponowało mi to, że pomnik jednak stanął. Po latach nikt nie będzie pamiętał, kto i w jakich okolicznościach go postawił. On po prostu tam będzie stał - chwali Zygmunt Berdychowski, prezes Instytutu Studiów Wschodnich, radny Sejmiku Województwa Małopolskiego i organizator Forum Ekonomicznego w Krynicy.
***

Bracia Koralowie zostawią po sobie nie tylko pomnik papieża. W 2009 r. ufundowali dla sądeckiego pogotowia w pełni wyposażoną karetkę reanimacyjną wartą pół miliona złotych. Nie przyszli pozować do zdjęć przy jej przekazaniu.

Wspierają też wybrane imprezy i akcje. Od kilku lat są głównym - platynowym - sponsorem Jesiennego Festiwalu Teatralnego organizowanego przez Miejski Ośrodek Kultury w Nowym Sączu. Czasem wybierają się na spektakl. Przez wiele lat wspierali też finansowo organizację Międzynarodowego Festiwalu Dziecięcych Zespołów Regionalnych Święto Dzieci Gór, prócz kilkudziesięciu tysięcy złotych fundując lody dla jego uczestników. W tym roku po raz pierwszy dyrektor Małopolskiego Centrum Kultury "Sokół" Antoni Malczak dostał odmowę. Sponsor nie musi jej uzasadniać.

Bracia Koralowie z zasady stronią od polityki i nie chcą być z nią kojarzeni. Odmawiają wspierania kampanii wyborczych. Z rozwagą decydują się również na sponsoring. Od roku firma "Koral" jest głównym sponsorem Koral Maratonu z Nowego Sącza do Krynicy-Zdroju w ramach Festiwalu Biegowego. Fundują główną nagrodę - samochód osobowy - ale kluczyki w ich imieniu wręcza dyrektor Workiewicz. Zygmunt Berdychowski, wielokrotny maratończyk, przez kilka lat przekonywał braci Koralów do wsparcia finansowego jego festiwalu.

- Po raz pierwszy zwróciłem się z propozycją współpracy przy organizacji biegu maratońskiego w 2004 r. Grzecznie, acz stanowczo mi wtedy odmówili, informując, że nie są zainteresowani. Co roku próbowałem ich do tego przekonać, zawsze uzbrojony w argumenty. I zawsze rozmowa była rzeczowa, a odmowa stanowcza. Aż w 2009 r. przedstawiłem bardzo rozbudowaną koncepcję festiwalu biegowego, oczywiście, szedłem na spotkanie z myślą, że i tym razem ich nie przekonam, nie zamierzałem jednak rezygnować. Ku mojemu zdziwieniu powiedzieli "tak" - relacjonuje Berdychowski.

Koral Maraton odbył się po raz pierwszy w 2010 r. We wrześniu 2011 r. będzie druga jego edycja. Bracia Koralowie ponownie ufundują główną nagrodę, a maratończycy pobiegną pod ich marką.

W Nowym Sączu krążą legendy o działalności dobroczynnej Koralów. O tym, jak budują domy pogorzelcom lub powodzianom. O comiesięcznym wspieraniu przez nich biednych rodzin. Nikt nie potrafi jednak takiej rodziny wskazać.

O braciach można usłyszeć tyle samo złego co dobrego. Jednych kłuje w oczy ich bogactwo i zamiłowanie do jego zewnętrznych przejawów. Inni podziwiają ich za to, że potrafią z kolegą z dzieciństwa uciąć sobie pogawędkę o życiu, a nawet pamiętają imiona jego żony i dzieci. Wszystkich intryguje, co kryje się za murem, jakim otaczają się najbogatsi sądeczanie, którzy tak zazdrośnie strzegą swojej prywatności.

Monika Kowalczyk

Producenci lodów JÓZEF I MARIAN KORALOWIE mają łącznie - według szacunków - 1,2 mld zł, daje im to drugie miejsce w rankingu najzamożniejszych Małopolan tuż za Bogusławem Cupiałem, właścicielem Tele-Foniki Kable S.A. Młodszy z braci - Józef Koral, z majątkiem szacowanym na 500 mln złotych, znalazł się w tym roku na 34. miejscu listy najbogatszych Polaków miesięcznika "Forbes".

polecane: FLESZ: 10 matek, które zmieniły świat

Wideo

Materiał oryginalny: Koralowie kręcą lody - Dziennik Polski

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3