Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Koronawirus w Polsce. Pracujący Polacy ratują gospodarkę. To nasza prawdziwa tarcza antykryzysowa. Na razie jedyna realna

Zbigniew Bartuś
Zbigniew Bartuś
Lukasz Gdak
Miliony pracujących - mimo strachu przed koronawirusem - Polek i Polaków to najsilniejsza i dotąd jedyna broń polskiej gospodarki przeciwko zagrażającej krajowi recesji. Los firm produkcyjnych, budowlanych, usługowych, magazynowych, logistycznych, transportujących towary oraz innych, które nie zostały objęte rządowymi restrykcjami związanymi z pandemią, zależy dziś bardziej niż kiedykolwiek od postawy pracowników, ich odpowiedzialności i solidarności. Jeśli – zgodnie z ogólnymi zaleceniami – „zostaną w domach” i nie pojawią się w pracy, ich firmy, a z nimi cała polska gospodarka popadną w niewyobrażalne tarapaty. A w budżecie państwa szybko braknie pieniędzy na służbę zdrowia, emerytury i zasiłki dla potrzebujących.

FLESZ - Koronawirus. Nie panikuj. Nie kupuj wszystkiego jak leci

- Za mało dziś mówimy o tych wszystkich ludziach, którzy pomimo zagrożenia koronawirusem nie przerywają pracy. Nie każdy może pracować zdalnie i zostać w domu. Większość pracowników w Polsce, z uwagi na charakter pracy, musi codziennie stawiać się w swoich firmach i to ich powinniśmy dziś szczególnie docenić. Dzięki odpowiedzialnym pracownikom firmy są w stanie dalej funkcjonować i zapewniać nam potrzebne towary i usługi, życie może toczyć się dalej, a nasza gospodarka ma szanse przetrwać kryzys. To jest prawdziwa tarcza antykryzysowa! – komentuje Katarzyna Woszczyna, szefowa małopolskiego Business Centre Club.

Pracowniku, NIE zostań w domu

Krakowscy przedsiębiorcy z branż, których nie objęły administracyjne ograniczenia, w tym produkcyjnej i usługowej, robią wszystko, by zapewnić swym pracownikom maksimum bezpieczeństwa w czasach zagrożenia koronawirusem. W większości firm obowiązują specjalne procedury, służące minimalizacji bezpośrednich kontaktów międzyludzkich, normą stało się regularne dezynfekowanie powierzchni, zwłaszcza tych najczęściej dotykanych przez pracowników. Mimo to, jak przyznają przedsiębiorcy, część załóg boi się przychodzić do pracy.

- Ja się im nie dziwię: ludzie władzy i służby sanitarne na okrągło apelują do Polaków, żeby nie wychodzili z domów. A tymczasem do takiej firmy, jak moja, zatrudniającej w produkcji ponad 200 osób, trzeba fizycznie przyjść, stanąć przy maszynie, zrobić swoje. Nie da się tego zrobić z domu – mówi nam pan Janusz, przedsiębiorca ze Skawiny. Podkreśla, że ma zamówienia, zagraniczni kontrahenci za nie płacą, problemem jest „tylko” wykonanie roboty na czas – bo w ostatnim tygodniu część pracowników wzięło urlopy na żądanie, inni opiekują się dziećmi, jeszcze inni nagle się rozchorowali.

- Tych, którzy przychodzą do fabryki, traktuję trochę jak bohaterów. I to na poważnie: jeśli ich zabraknie, to ich koledzy, którzy pozostali w domach, nie będą mieli dokąd wrócić! Firma upadnie i wszyscy pójdziemy z torbami – wyjaśnia przedsiębiorca. Tłumaczy, że maszyny ma w leasingu, który trzeba spłacić. Na rozbudowę hali zaciągnął kredyt pod zastaw rodzinnego domu. Raty musi spłacać – bo szumnie zapowiadany przez rząd pakiet antykryzysowy póki co nie działa. A czas leci.

- Również zasiłki chorobowe – ostatnio liczniejsze niż kiedykolwiek – muszę finansować z własnej kieszeni. Takie jest w Polsce prawo. Prawo na zwykłe czasy. A dzisiaj czasy są mocno niezwykłe – mówi pan Janusz.

Pracownik potrzebny przy taśmie, a uczy dzieci. Gdzie są nauczyciele?

Krakowscy i małopolscy przedsiębiorcy zwracają uwagę, że część pracowników nie przychodzi do pracy nie tylko z powodu strachu przed zarażeniem czy pod wpływem hasła „zostań w domu”, ale i z dwóch innych przyczyn. Pierwszą jest – jak mówią – totalny blamaż państwa w segmencie edukacji, zwłaszcza organizacji nauczania dzieci z młodszych klas podstawówki. A ściślej – braku jakiejkolwiek organizacji.

Życie w czasach koronawirusa. Relacje mieszkańców USA, Islan...

Próba nakłonienia dziewięcio-, dziesięciolatków, by uczyły się na podstawie przygotowanych przez resort edukacji i wrzuconych na internetową stronę skryptów i materiałów dydaktycznych, jest uważana przez rodziców za skrajnie niepoważną.

- Sama jestem mamą i wiem, że jak nie stanę nad dzieckiem i nie zrobię z nim całych lekcji, to ono samo nie zrobi nic. Gdzie są nauczyciele? Gdzie zdalne nauczanie przez Skype’a itp.? – pyta Katarzyna, 30-letnia współwłaścicielka krakowskiej firmy budowlanej. Firma ta mogłaby pracować w miarę normalnie – gdyby nie dzieci na głowie szefostwa i pracowników.

Znaczna część rodziców musi decydować, kto zostanie z dzieckiem. To są coraz bardziej dramatyczne wybory, zwłaszcza wówczas, gdy ojciec pracuje w firmie budowlanej, a matka w firmie usługowej czy produkcyjnej – i obu pracodawcom dotkliwie brakuje pracowników.

Wysyp chorych przez telefon. A kontrolerzy ZUS nie wychodzą z domów

Przyczyną braków jest także rekordowa absencja chorobowa. Rząd wprowadził uproszczone procedury uzyskiwania zwolnień lekarskich – po telefonicznych lub mejlowych konsultacjach chorego z lekarzem. Intencja jest dobra: chodzi o to, by zredukować do minimum rozprzestrzenianie się chorób zakaźnych, nie tylko koronawirusa, ale i „zwykłej” grypy (notujemy w Polsce ponad 200 tys. zachorowań i średnio 7 zgonów na grypę tygodniowo). Przychodniom i szpitalom groziłoby wtedy przeciążenie, a wtedy pacjenci zaczną umierać z powodu niewydolności systemu, jak w Lombardii.

Kraków w piątek, 13 marca

Koronawirus. Kraków kompletnie opustoszał. Na przystankach n...

Stosunkowa łatwość w uzyskaniu L-4 grozi jednak tym, ze część ludzi będzie tego trybu nadużywać, zwłaszcza że pracownicy ZUS, zajmujący się na co dzień kontrolami zwolnień lekarskich, z przyczyn bezpieczeństwa, zostali… uziemieni w domach.

- Apelujemy do wszystkich pracowników o odpowiedzialność i solidarność. Wszyscy, którym zależy na przyszłości swoich firm, a chyba każdemu zależy, powinni dziś okazać tę odpowiedzialność i solidarność. Chylę czoła przed tymi, którzy to robią – mówi Katarzyna Woszczyna.

4 miliony uziemionych, 10 milionów powinno pracować, bo Polska upadnie

Pierwsza od 30 lat recesja grozi Polsce, bo w ramach wojny z ekspansją koronawirusa polski rząd przyjął strategię wygaszania tych sektorów i branż, w których ryzyko rozprzestrzeniania się epidemii jest największe: turystyki, przewozów pasażerskich, hotelarstwa, gastronomii, wielkiego handlu... Ograniczenia dotknęły niemal z dnia na dzień półtora miliona firm zatrudniających 4 mln osób.

Około 2,5 miliona pracowników – głównie sektora zajmującego się obsługą biznesu, a także informacją - pracuje od przynajmniej tygodnia zdalnie, czyli w domach.

Pozostałych 10 mln zatrudnionych w Polsce nie ma jednak takiej możliwości. Większość, by wykonać pracę, musi stawić się w miejscu zatrudnienia.

Koronawirus: aktualizowany raport

🔔🔔🔔

Pobierz bezpłatną aplikację Dziennika Polskiego i bądź na bieżąco!
Oprócz standardowych kategorii, z powodu panującej epidemii, wprowadziliśmy do niej zakładkę, w której znajdziesz wszystkie aktualne informacje związane z epidemią koronawirusa.

Aplikacja jest bezpłatna i nie wymaga logowania.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wideo
Wróć na dziennikpolski24.pl Dziennik Polski