Kościół a koronawirus. Gdy taca pusta, wstrzymywane są inwestycje i remonty. Parafianie wesprą przelewami?

Małgorzata Mrowiec
Małgorzata Mrowiec
Łukasz Winczura
Łukasz Winczura
Taki widok - nieprędko, a na pewno nie w nadchodzące święta Piotr Krzyżanowski
Pandemia koronawirusa i wprowadzane w związku z nią ograniczenia wymiotły wiernych ze kościołów. Najpierw w mszach św. i nabożeństwach mogło uczestniczyć do 50 osób, teraz może ich być maksymalnie pięć. Brak ludzi w świątyniach oznacza jednocześnie pustą tacę, „co łaska” nie płynie za chrzty czy śluby, bo te się nie odbywają, a w zabytkowych kościołach bez turystów nie ma też wpływów z wejściówek. Jak radzą sobie proboszczowie?

FLESZ - Koronawirus. Rząd zaostrzył kwarantannę

W kościele Mariackim w Krakowie codziennie celebrowanych jest 12 mszy z „nikłą grupą wiernych”, jak mówi proboszcz ks. Dariusz Raś. Odwołane zostały wszystkie publiczne uroczystości – śluby, chrzty i bierzmowania. Jak w większości parafii, także i tutaj duchowni borykają się z problemami finansowymi.

- Ofiarność wiernych z punktu widzenia praktycznego jest zawieszona. Nie ma też ruchu turystycznego. Natomiast ostatnio jedna osoba publicznie znana wsparła nas pewną kwotą – mówi nam ks. Raś. Nie chce jednak zdradzić, kto był darczyńcą oraz jakiej wysokości ofiarę przekazał. Proboszcz parafii mariackiej dodaje natomiast, że pieniądze zostaną przekazane na biednych i potrzebujących.

Czytaj także

Skutki ograniczenia liczby wiernych, którzy pojawiają się na nabożeństwach, odczuwa już także m.in. parafia św. Jacka w Krakowie.

- Jesteśmy właśnie na etapie budowy nowej świątyni przy ulicy Radzikowskiego. Mieliśmy w tym roku wykonać dwa z trzech zaplanowanych etapów budowy ścian kościoła (obecnie są fundamenty), ale najprawdopodobniej zrealizujemy tylko jeden etap. Nie da się ukryć, że najważniejszym źródłem wpływów są dla nas datki z tacy. Niektórzy wierni przelewają nam teraz datki na konto, ale i tak musimy zaciskać pasa – powiedział nam ks. Jacek Piszczek, proboszcz parafii pw. św. Jacka.

Wspomniał, że np. dzień wcześniej przyszedł rachunek za prąd – opiewa na 700 zł i trzeba go zapłacić. - Staramy się funkcjonować w tej nowej rzeczywistości i ograniczać zużycie właśnie prądu itd. Ja mam jednego pracownika, czyli organistę, któremu muszę zapłacić, ale są parafie, gdzie pracowników jest więcej i tam problem może być duży – zwrócił uwagę ks. Piszczek.

Taca zdalna, przelewem?

Kościół gros swojej działalności przeniósł do internetu. Tam można znaleźć transmisje on-line mszy i nabożeństw czy np. e-rekolekcje. Analogicznie przelewy za pośrednictwem sieci mogłyby zastąpić tradycyjną tacę. Niektórzy wierni już o tym pomyśleli.

- Dopóki było 50 osób na mszach, to ludzie byli bardzo ofiarni i mogliśmy pewne rzeczy zaplanować. Teraz mało jest okazji do tej ofiarności: chrzty na przykład są, ale jedna dziesiąta tego co zwykle, poza mszami, z udziałem tylko rodziców i chrzestnych. Ale jakieś oszczędności mieliśmy, a katecheci mają pensje – wymienia ks. Wiesław Wilmański, proboszcz parafii Matki Bożej Pocieszenia w Nowej Hucie.

Prezydent Andrzej Duda na Jasnej Górze modlił się o ustanie ...

Jednocześnie podkreśla, że bardzo docenia, iż w ciągu dwóch ostatnich niedziel około 800 zł przyszło na parafialne konto – wpłaty nawet po 5 czy 10 zł, jako ofiara na tacę. - Nawet o to nie prosiłem. Ale zauważyłem takie wpłaty, podziękowałem za nie i wtedy zaznaczyłem, że jest taka możliwość – relacjonuje proboszcz. Większą sumę (ok. 40 tys. zł) musi zapłacić do świąt stolarzowi za wykonane ławki, są też do opłacenia rachunki. - A dużo ludzi się zgłasza o doraźną pomoc, np. coś do zjedzenia, musimy mieć na to. Ale wierzę, że się wykaraskamy z tego i wiem, że wielu ludzi jest w gorszej sytuacji – dodaje ks. Wilmański.

Rzecznik krakowskiej kurii ks. Łukasz Michalczewski, pytany o sytuację finansową w diecezji odpowiada, że kuria tego jeszcze nie analizowała, nie miała też dotąd zgłoszeń w tej sprawie. - Pojawiają się oddolne akcje i zachęta, by ci, którzy mogą, wpłacali ofiary dla parafii na konto. Wiadomo, że jak proboszcz nie będzie miał ofiar, to nie będzie mógł przeprowadzić poważniejszych inwestycji. Piąte przykazanie kościelne mówi o tym, żeby troszczyć się o potrzeby wspólnoty Kościoła. Ale na dzisiaj ta sprawa nie jest priorytetowa. Chcemy, żeby ludzie byli teraz zaopatrzeni w sakramenty, wyspowiadani, wiedzieli, jak przeżyć święta i na tym się skupiamy – podkreśla ks. Michalczewski.

Kościół ma być ubogi

W diecezji tarnowskiej składka z każdej pierwszej niedzieli miesiąca jest w całości wysyłana do kurii. Z niej opłacane są dzieła ogólnodiecezjalne, jak seminarium, kuria czy szkoły katolickie. Wspomagane są też budujące się kościoły. Oprócz tego, dwa razy w roku – w drugie dni świąt Bożego Narodzenia i Wielkanocy – ofiary od wiernych idą na konto Papieskiego Uniwersytetu Jana Pawła II w Krakowie.

Rozmawiamy z proboszczem parafii, która liczy około 6 tys. wiernych. Jakie są jej finanse? - Rocznie z tacy mamy około 400 tys. zł. Z tych pieniędzy trzeba opłacić pracowników parafii, rachunki za prąd czy ogrzewanie, kupić hostie, komunikanty, wino mszalne, świece czy udekorować kościół. Nie liczę bieżących remontów czy koniecznych napraw. Do tacy dochodzą też ofiary z chrztów, ślubów i pogrzebów, które też są przeznaczane na cele parafialne. Z intencji mszalnych utrzymuje się odprawiający je ksiądz - wylicza.

Księża diecezji tarnowskiej bardzo niechętnie rozmawiają o pieniądzach w obecnej sytuacji. - Jestem bardzo wzruszony troską o finanse Kościoła w czasach obecnego kryzysu. Szczególnie, że nagle zaczęli się o nas martwić wrogowie Kościoła. Proszę pana, są teraz ważniejsze rzeczy niż stan konta. Zapewniam, Pan Bóg nie zostawi nas samymi. Bywały gorsze czasy i Kościół przetrzymał. Dziś bardziej potrzebna jest modlitwa niż wypełniona czy pusta sakiewka. I do patrzenia w tej perspektywie serdecznie zachęcam – słyszymy od ks. dr. Tadeusza Piwowarskiego, proboszcza w Jurkowie koło Limanowej.

Czytaj także

Wtóruje mu ks. prof. Janusz Królikowski, dziekan Wydziału Teologicznego UPJPII w Tarnowie. - Kościół, w myśl tego, co mówi papież Franciszek, ma być ubogi. I zawsze działa według ewangelicznej zasady „Niech nie wie prawica, co czyni lewica”. Pytanie więc o finanse będzie kwestią płynną. I nie chodzi o to, że mamy coś do ukrycia – twierdzi.

Wstrzymany remont, starcza tylko na rachunki

W kościele św. Józefa w Oświęcimiu wstrzymane zostały wszystkie prace remontowe. Świątynia nie jest wprawdzie stara, ale stawiana była w czasach "późnego Gierka", gdy różnie bywało z jakością materiałów. Proboszcz ks. Fryderyk Tarabuła obawia się, że prac nie uda się już wznowić w tym roku. - Oszczędności zgromadzone na koncie pozwalają jedynie na opłacenie podstawowych wydatków, czyli rachunków za prąd, gaz i wodę – mówi.

Jak w wielu parafiach diecezji bielsko-żywieckiej, w każdą trzecią niedzielę miesiąca proboszczowie zwracali się do wiernych o dodatkowe wsparcie na remonty i inwestycje w poszczególnych kościołach. Dlatego tam, gdzie były one prowadzone, teraz będą problemy z ich kontynuacją.

Ks. Bogdan Leśniak, proboszcz parafii Najświętszej Maryi Panny w Chełmku podkreśla, że - jak wszędzie - jej utrzymanie oparte jest w 100 proc. na datkach wiernych. Nie ukrywa, że liczy na parafian. - Nie ogłaszałem jeszcze żadnej prośby o wsparcie, ale myślę, że parafianie będą pamiętać o swojej świątyni - mówi kapłan z Chełmka.

Czytaj także

Zwierzają Bożej Opatrzności

Na Podhalu parafie jak na razie radzą sobie z utrzymaniem swoich nieruchomości. Niektórzy księża nie chcą w ogóle mówić o kwestiach finansowych w czasach, gdy zagrożone jest życie i zdrowie ludzkie.

- Wiadomo, że także i parafie, kościoły, podobnie jak wszyscy inni odczuli finansowo pandemię – przyznaje ks. Marian Mucha, kustosz sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej na Krzeptówkach w Zakopanem. - Teraz, zgodnie z zaleceniami, ludzi w kościele nie ma praktycznie w ogóle. My nie mamy z nimi bezpośredniego kontaktu. Zresztą, zanim weszły w życie te przepisy, gdy w Polsce zaczął obowiązywać stan zagrożenia epidemicznego, poleciłem, by w czasie nabożeństw nie zbierać datków od parafian. Teraz wszyscy mają problemy z finansami - mówi.

Ks. Mucha dodaje, że obecnie najważniejsze jest życie i zdrowie. - A jak się pandemia skończy, wszyscy jakoś sobie poradzimy z problemami finansowymi – kwituje.

Z kolej ks. Stanisław Parzygnat, proboszcz parafii św. Marii Magdaleny w Poroninie dodaje, że kościół zawierza Opatrzności Bożej także i w tych sprawach.

Współpraca: (POG), (ARM), (ŁB), (BOK)

Czytaj także

Czytaj także

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Magdalena Kowalewska

Nie dziwię się, że teraz parafie mają problemy.. działa już system który umożliwia prowadzenie zbiórki, nazywa się tacaonline.pl - na ich stronie jest więcej szczegółów: https://tacaonline.pl/

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3