Kościół niszczeje

DOM
Udostępnij:
Dziekanowice

   Zabytkowy kościół pod wezwaniem św. Mikołaja i św. Marii Magdaleny sąsiaduje z nową świątynią, zbudowaną w 1966 roku. Sanktuarium Macierzyństwa Najświętszej Marii Panny, którego powstanie jest w wielkiej mierze zasługą ks. Stefana Muniaka, poświęcił we wrześniu 1966 r. ówczesny metropolita krakowski abp Karol Wojtyła. Stary kościół, stojący tuż przy drodze Kraków - Dobczyce, niszczeje tymczasem w oczach - a jest to jeden z najstarszych zabytków sakralnych w Małopolsce.
   Ze względu na romański styl prezbiterium ocenia się, że powstał pomiędzy XI a XII stuleciem, a najstarsza jego część mogła powstać nawet w wieku X. Dokładnych prac badawczych nigdy jednak nie przeprowadzono. Na przeszkodzie stanął brak dostatecznych środków finansowych, jak i obawy, że dalsze działania wykopaliskowe mogą zagrozić trwałości zabytku. Przeprowadzone w II połowie lat 50. ubiegłego stulecia badania warstwowe wewnętrznych ścian kościoła ujawniły istnienie polichromii z II połowy XII w. Podobne malowidła, których treścią były sceny z Nowego Testamentu, istnieją jeszcze w Siewierzu, Tumie i Czerwińsku.
   Po wybudowaniu nowej świątyni stary kościół zaczął popadać w zaniedbanie. - Kościół ten przestał być używany - tłumaczy proboszcz ks. Jan Cendrzak. - Bardzo sporadycznie odprawiane są w nim nabożeństwa. Człowiek z drżeniem serca w nim przebywa, bo w każdej chwili na przykład może odpaść tynk z sufitu - i nieszczęście gotowe. Dlatego też kościół jest zamknięty dla turystów. Parafię naszą, biedną i niewielką, nie stać na ratowanie niszczejącego zabytku...
   Droga obok kościoła należy obecnie do bardzo często uczęszczanych przez kierowców, jest niejako alternatywną trasą wobec "zakopianki". Mur oporowy może runąć, już teraz są w nim dziury. Drogowcy postawili przed zakrętem i kościołem znak ostrzegający przed spadającymi kamieniami. Znak jednak nie uratuje kościelnego muru. Nie daj Boże, aby skarpa z kościołem ruszyła się: w niej są bowiem nisze grobowe.
   Ostatnie roboty konserwatorskie przeprowadzono w 2001 r. staraniem byłego generalnego konserwatora zabytków Aleksandra Brody. Kosztem 105 tys. zł położono wówczas zewnętrzny tynk renowacyjny na najstarszej romańskiej części. Wokół kościoła zgromadzona jest dachówka wartości 15 tys. zł, którą zakupiono za pieniądze uzyskane przez proboszcza z funduszu kościelnego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji.
   Długa jest lista działań, które trzeba podjąć, aby zabytkowy obiekt sakralny nie odszedł w zapomnienie. Ksiądz proboszcz z troską w głosie mówi o 14 dziurach w blaszanym dachu, przez które do wnętrza świątyni leje się woda. Należy także liczyć się z niebezpieczeństwem przegnicia i zapadnięcia się sklepienia, nie mówiąc już o wspomnianym wcześniej murze kamiennym wokół kościoła oraz XVII-wiecznej drewnianej dzwonnicy.
   Przed póltora wiekiem ówczesny proboszcz z Dziekanowic pisał w parafialnej kronice, że "na pokrycie dachu zużyto 20 kop gontów". Gonty wyszły już z mody, ale z serc ewentualnych darczyńców nie może zniknąć los zabytkowej świątyni, w której do 1966 r. gościł cudowny wizerunek Matki Bożej Dziekanowskiej, przeniesiony następnie do nowego kościoła, który być może jesienią tego roku wreszcie zostanie konsekrowany.
(DOM)

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie