Koszmar zamiast ekskluzywnego osiedla

Redakcja
Jednym z wielkich problemów Żabińca jest brak zieleni i zakorkowane ulice Fot. Kamila Zarembska
Jednym z wielkich problemów Żabińca jest brak zieleni i zakorkowane ulice Fot. Kamila Zarembska
NASZA AKCJA. Żabiniec - pustynia w sercu Krakowa. Zamiast terenów zielonych - bloki. Zamiast luksusowych mieszkań - rozsypujące się budynki. Zamiast ciszy i spokoju - zakorkowane ulice. Zamiast czystego powietrza - trujące opary pralni chemicznej. Tak właśnie wygląda żabiniecka bańka mydlana - obietnica ekskluzywnego osiedla, która przemieniła się w architektoniczny koszmar.

Jednym z wielkich problemów Żabińca jest brak zieleni i zakorkowane ulice Fot. Kamila Zarembska

Pustynia w sercu krakowa

- Rozmawiałem z projektantem tego osiedla, który mówił mi, że projekt przewidywał zupełnie co innego, niż powstało w rzeczywistości. Miał być piękny park, basen, korty tenisowe, boiska dla młodzieży. A teraz co? Blok na bloku, kościół i sklepy. Nie tak, to miało wyglądać - mówi oburzony Tomasz Szczypa, mieszkaniec ul. Bobrzyckiej, sąsiadującej z os. Żabiniec. Taki rozwój wypadków potwierdza wielu mieszkańców. Ewa Łucyk, mieszkała na Żabińcu przeszło 7 lat, z których wszystkie bez wyjątku spędziła na kłótniach ze Spółdzielnią Mieszkaniową "Ziemia Krakowska". - Kiedy oglądałam plany osiedla, było tam połączenie ulicy Reja ze Zdrową. Były też dwie drogi wyjazdowe. Na Konecznego miały być tereny zielone. I co po tych obietnicach zostało? - pyta Ewa Łucyk.

Specjaliści z biur nieruchomości są zgodni. Jeszcze kilka lat temu, ceny mieszkań na Żabińcu były zdecydowanie wyższe. - Począwszy od roku 1996, kiedy Żabiniec dostał nagrodę dla najciekawszego osiedla w Krakowie, ceny w nowym budownictwie rosły szybciej. W czasie boomu na rynku nieruchomości, ceny przekraczały nawet 9000 zł za metr kwadratowy. Obecnie, jesteśmy w stanie kupić tam mieszkanie nawet za około 7000 zł za metr kwadratowy - mówi Michał Sakowski, specjalista ds. nieruchomości. Według niego, "nowy" Żabiniec cieszył się niegdyś sławą modnego osiedla, które zdołało przyciągnąć głównie młodych, wykształconych ludzi, do 40 roku życia. - Dziś osiedle jest już mniej popularne, m.in. ze względu na to, że nie ma tam nowych inwestycji. Poza tym atrakcyjność poszczególnych ulic jest krańcowo różna, z uwagi na fakt, że Żabiniec jest osiedlem kontrastów. Od strony ul. Prądnickiej są stare kamienice i bloki z wielkiej płyty, od Al. 29 Listopada - nowe budownictwo - tłumaczy Michał Sakowski.

Mieszkaniec bloku, przy ul. Żabiniec, Robert Dudek zauważa też, że najlepszym świadectwem wyjątkowej marki Żabińca było ogromne zainteresowanie celebrytów nieruchomościami w tej okolicy. - Kiedyś mieszkał tu Radek Majdan z Dodą. Teraz został już tylko Szymkowiak. Sen o zielonym, ekskluzywnym Żabińcu dla wybranych ginie dziś na dobre - mówi Robert Dudek.

Państwo Pilszczkowie kupili domek szeregowy na ul. Żabiniec blisko 10 lat temu. - Braliśmy pod uwagę przede wszystkim świetną lokalizację, obietnice pięknych terenów zielonych i spokojnego miejsca zamieszkania. Dziś, wokół nas zamiast drzew, są bloki, a zamiast ciszy mamy z jednej strony wiecznie zakorkowaną i głośną ulicę, a z drugiej strony bloki na Reja, pełne od imprezujących studentów. Czasem chuliganie podpalają śmietniki i co chwilę wzywana jest tu straż - opowiada Krystyna Pilszczek. Jakby było tego mało, już w pierwszych latach mieszkania w nowym domu państwo Pilszczkowie musieli wymieniać dach, balkony i tynki. Wraz z sąsiadami zmobilizowali się również do wyłożenia kostką brukową chodnika z własnych pieniędzy. Krawężniki zostawili miastu. Już trzeci rok czekają i nie mogą się doczekać. Sama jezdnia też woła o pomstę do nieba. Biorąc pod uwagę przepustowość tej trasy i jej niezbędność, sytuacja jest zatrważająca.
Jak mogło do tego dojść, że na osiedlu liczącym ponad 9 tysięcy mieszkańców jest tylko jedna droga wyjazdowa? Istnieją dwie możliwości. Za pierwszą, opowiadają się mieszkańcy. - Planowo Żabiniec miał mieć kilka szeregowców i niskich apartamentowców. Miał też nie przekraczać tysiąca ludzi. Kiedy jednak spółdzielnia zaczęła uprawiać wolną amerykankę i stawiać bloki, kierując się zasadą, że im więcej i wyżej, tym lepiej, nagle okazało się, że jezdnie w cudowny sposób się nie rozmnożą i nie poszerzą - mówi Grażyna Zamorska, mieszkanka bloku przy ul. Solskiego. Zgoła inne stanowisko zajmuje Urząd Miasta. - Ciężko poprowadzić tutaj nową drogę wyjazdową. Na południu i wschodzie są tory kolejowe, na zachodzie budynki - komentuje wiceprezydent Krakowa Kazimierz Bujakowski.

Rada Dzielnicy stara się jednak o rozwiązanie tego problemu. Jednym z nich, jest pomysł budowy ronda na skrzyżowaniu ulic Żmujdzkiej, Żabiniec i Zdrowej. Innym, budowa drugiej drogi wyjazdowej, która miałaby przebiegać od ulicy Reja do Zdrowej. Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem wydaje się być połączenie ulic Jaracza z Siemaszki. Obecnie geodeci weryfikują własności działek i jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, już na przełomie 2010/2011 mieszkańcy Żabińca będą mogli cieszyć się drugą drogą wyjazdową z osiedla.

Także pod koniec roku mają rozstrzygnąć się losy pralni, znajdującej się na terenie pobliskiego szpitala miejskiego im. Narutowicza. Mieszkańcy walczą z dyrekcją szpitala już od 2003 r., oskarżając zakład o gryzący dym, powodujący choroby płuc, wzroku i problemy z głosem. - Z przyszpitalnej pralni powstało okazałe przedsiębiorstwo obsługujące nie tylko szpitale, ale i hotele z całej Małopolski. Do tego, beczki z chemikaliami trzymają niezabezpieczone, na zewnątrz budynku. Pracują 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu! Nie ma chwili bez smrodu i uciążliwego hałasu - mówi oburzona Grażyna Zamorska.

Są jednak i tacy, którzy chwalą sobie kupno mieszkania na Żabińcu. Pośród nich Państwo Kurleto z ul. Reja, którzy zdecydowali się na własne M już 10 lat temu. - To wspaniałe, kameralne osiedle. Wszędzie jest blisko. A dzięki temu, że jest tylko jedna droga wyjazdowa, dzieci są bezpieczne. Każdy się tutaj zna, sąsiedzi, sprzedawcy w sklepach - mówi Joanna Kurleto.

(ALIMA)

Nasza akcja - radni zmienią prawo

Prowadzimy akcję "Pustynia w sercu Krakowa". Opisujemy blokowiska-koszmarki, które powstały pod dyktando deweloperów.

Jako pierwszą przedstawiliśmy Górkę Narodową - z chaotycznie rozplanowanymi blokami, do których prowadzą za wąskie ulice. Brakuje terenów zielonych, nie ma żłobka, przedszkola, ani szkoły. Niektórzy mieszkańcy uważają, że jedyne co pomoże Górce Narodowej to jej wyburzenie. - Są jeszcze inne sposoby uratowania zdegradowanych osiedli. Gmina może scalać i wykupywać tereny, które zarezerwuje pod budowę np. przedszkoli kontenerowych - mówi radny Grzegorz Stawowy z PO.
Jest pierwszy, bardzo konkretny efekt działań "Dziennika Polskiego". Radni chcą rewitalizować nowe, ale już zdegradowane osiedla i przygotowują projekt uchwały dla prezydenta, w której zobowiążą go do przygotowania planu rewitalizacji nowych osiedli. - Chcemy wymienić przykłady takich osiedli, np. Ruczaj, Górka Narodowa czy Wola Duchacka. Liczymy na to, że prezydent dopisze więcej - mówi radny Janusz Chwajoł, jeden z pomysłodawców projektu uchwały.

Wyższe mandaty od skarbówki z początkiem maja

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie