Kosztowne ładunki

Redakcja
Oczyszczalnia ścieków w Płaszowie (obejmująca większość Krakowa, poza Nową Hutą) była budowana od 1969 do 1974 roku; mogła przejąć 132 tysiące metrów sześciennych ścieków na dobę, a było 240 tysięcy. - Od początku była już za mała w stosunku do potrzeb i część ścieków od razu musiała płynąć, przelewem burzowym do Drwiny, a później do Wisły - mówi Jan Szlachta, kierownik Zakładu Oczyszczania Ścieków Płaszów. Na dodatek jest tam tylko oczyszczanie mechaniczne; zbierane są grube zanieczyszczenia, jest piaskownik, a osadniki zatrzymują drobną zawiesinę; części biologicznej do dzisiaj jednak nie ma. Skuteczność usuwania podstawowych zanieczyszczeń wynosi od 35 do 50 (zawiesiny) procent. W latach osiemdziesiątych MPWiK, własnym sumptem, zwiększyło wydolność oczyszczalni do 180 tysięcy metrów sześciennych na dobę; później zaczęto stosować strącanie chemiczne - dodawano koagulant żelazowy, który powodował zwiększenie skuteczności usuwania zanieczyszczeń o kilkanaście procent. Do Drwiny wlatuje więc nieco mniej niż dawniej nie oczyszczonych ścieków, ale i tak jest to 50 - 60 tysięcy metrów sześciennych na dobę; reszta jest tylko częściowo oczyszczona.

Ponieważ nie uzyskano pozwolenia na odprowadzanie ścieków do rzeki - można powiedzieć, że teoretycznie główna oczyszczalnia Krakowa nie istnieje...

 Oczyszczalnia ścieków w Płaszowie nie ma pozwolenia na odprowadzanie ścieków do rzeki, czyli w praktyce na działalność. - Rzeczywiście, co pewien czas występujemy do Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Wojewódzkiego o takie pozwolenie, ale odpowiedź jest odmowna. Jest to forma nacisku, by doprowadzić do wybudowania oczyszczalni mechaniczno-biologicznej. Ponieważ nie ma pozwolenia - można powiedzieć, że teoretycznie ta oczyszczalnia nie istnieje - powiedziano nam w Miejskim Przedsiębiorstwie Wodociągów i Kanalizacji. Żeby zaistniała - trzeba znaleźć 300 milionów złotych.
 Z uwagi na to, że w Krakowie w większości jest kanalizacja ogólnospławna - w deszczowe dni do Płaszowa płynie więc też deszczówka. - Jeśli średnia ilość ścieków wynosi 235 tysięcy metrów sześciennych na dobę, to w niektóre deszczowe dni mieliśmy... 660 tysięcy metrów. Wystarczy to porównać z przepustowością obiektu - _mówi kierownik Jan Szlachta. - _Nie da się już bardziej oczyścić ścieków bez rozbudowy i modernizacji całego obiektu.
 Wodociągi płacą za każdy "kilogram odprowadzanego do rzek ładunku" (czyli ścieków); jeśli jest to gorzej oczyszczone, czyli "cięższe" - opłaty są znacząco wyższe. Niezależnie jednak do tego nakładane są kary za odprowadzanie zanieczyszczeń do rzeki (jeśli ścieki nie są oczyszczone, choć to, że powstała i działa taka oczyszczalnia - w minimalnym stopniu zależało od MPWiK). W ubiegłym roku kary wyniosły 2,7 miliona złotych, przy czym MPWiK musi to płacić z zysku firmy, nie może wliczać w koszty działalności przedsiębiorstwa. Ponadto, gdyby to, co się oczyszcza, było czystsze - firma nie musiałaby płacić za "odprowadzanie ładunków" do rzeki 12, ale około 2 miliony złotych rocznie. Co jeszcze ważniejsze - czystsze byłoby środowisko.
 - _Mam nadzieję, że jeśli zostanie podjęta inwestycja - kary zostaną zawieszone. Konieczna jest - w miejsce obecnej - nowoczesna, mechaniczno-biologiczna oczyszczalnia, która będzie w stanie przyjąć i oczyścić całość ścieków - _mówi przedstawiciel MPWiK. Według założeń - część mechaniczna powinna dać sobie radę z 660 tysiącami metrów sześciennych na dobę, natomiast biologiczna z 350 tysiącami metrów. Przepustowość obu liczona jest z naddatkiem - z uwagi na okresy dużych opadów. Oprócz tego potrzebny będzie też "kompleks do przeróbki osadów", które powstają w "ogromnej ilości". Obecnie na tzw. lagunach składowanych jest dziennie około 25 ton osadów. - _To jest rozwiązanie tymczasowe. Osady powinny być dobrze wysuszone i mogłyby stanowić paliwo, gdyż mają wartość energetyczną - jako paliwo alternatywne - _usłyszeliśmy.
 Na niezbędną już przebudowę oczyszczalni w Płaszowie potrzeba około 300 milionów złotych. Czynione są starania o pozyskanie dotacji ze specjalnych funduszy, gdyż ani gmina Kraków, ani sama firma nie są w stanie tego sfinansować. - _Jeśli nie będzie specjalnych dotacji - to nie będzie oczyszczalni, która, w dobrych okolicznościach, i tak będzie powstawać 3 - 4 lata. Ja nawet nie myślę o tym, że może się nie udać, że tych pieniędzy Kraków na oczyszczalnię nie pozyska. Nie biorę takiego wariantu pod uwagę - _mówi Jan Szlachta.

(J.ŚW)

Przedsiębiorcy nie godzą się na lockdown

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie