Koty między aniołami

Redakcja
W domu rodziców Anny Szałapak żyły razem, i zgoła nieprzysłowiowo, pies z kotem. W idealnej symbiozie, acz i w ustalonej z góry hierarchii, bowiem ojciec, zapalony brydżysta, psu nadał imię Honor, a kotu Blotka. Bo też, wspomina po latach pani Anna, Honor był nadzwyczaj inteligentny - nie tylko sam jeździł autobusem, wiedząc, gdzie ma wysiąść, ale przechodził wzorowo przez ulicę; spoglądał w prawo, potem w lewo i dopiero wtedy wchodził na jezdnię. Kotu Blotce, choć był czarujący, do takich przymiotów było daleko. Niemniej to miłość do kotów pozostała w pani Annie do dziś, podobnie jak absolutna niechęć do brydża, do którego nieraz, z rodzicami i bratem, musiała siadać jako czwarta.

{Takiej mnie jeszcze nie znacie: Anna Szałapak}

   Przez całe lata w mieszkaniu Anny Szałapak miejsca dla kotów nie było. A mówiąc ściślej - czasu. Studia na etnografii, uniwersytecki Zespół Pieśni i Tańca Słowianki, gdzie pani Anna tańczyła, a potem słynna Piwnica pod Baranami, gdzie śpiewała, liczne wyjazdy i jeszcze praca w Muzeum Historycznym Miasta Krakowa, gdzie pani Anna jest od lat m.in. kustoszem corocznych wystaw szopek krakowskich, nie pozwalały na posiadanie zwierząt. Aż stało się - i teraz po mieszkaniu pani Anny biegają dwa koty.
   Najpierw pojawił się Mamin, że niby maminsynek, a potem Ruta Buczyńska - a może Ewa Lipska, waha się pani Anna - orzekła, że to Ani kot, i tak Mamin został Anikotem. A później ktoś zauważył, że skoro on tak mlaszcze, to jest Mlaskot. - Pewne jest jedno, to mój osobisty Kot Pierwszy - śmieje się Anna Szałapak.
   - Kiedy przywiozłam go ze wsi, był taką białą włochatą kulką, jak z angory, miał tylko pręgowany ogonek, a teraz, w maju skończył cztery lata, wyrósł z niego piękny "pręgus", o srebrzystej maści, taka mieszanka między kotem syjamskim, dachowcem i czymś jeszcze. I ma piękne oczy, które mu się zmieniają zależnie od nastroju. Zdenerwowany - ma oczy czerwone, jak jest w dobrym nastroju - zielone. A niebieskie, gdy jest w nastroju niebiańskim - opowiada śmiejąc się właścicielka. I dodaje, że z nią (podobno?) jest tak samo, tyle że nigdy nie miewa oczu czerwonych.
   A Mamin, vel Anikot, vel Mlaskot, czerwone oczy miewa wcale nierzadko, bo poza tym, że jest wspaniały, że ma duże poczucie niezależności i kociej godności, wręcz histerycznie nie lubi jak pani wychodzi z domu. Owszem, niekoniecznie musi siedzieć jej na kolanach, ale chce mieć z nią choćby wzrokowy kontakt, słowem - widzieć, co się dzieje. A już na wyjazdy pani nie godzi się zdecydowanie, zatem gdy kiedyś, przygotowując się do podróży, zostawiła walizkę na wpół spakowaną, zastała ją pustą - Mamin wszystko z niej powyrzucał, za to sam się w niej ulokował, jakby mówiąc: - Jadę z tobą.
   Uwielbia za to Mamin gości. Kiedy przychodzą, zachowuje się jak gospodarz, każdego wita, czeka aż goście usiądą, sam też zasiada przy stole. I tylko jak zaczynają wychodzić, robią mu się czerwone oczy - dlaczego oni wychodzą, przecież jest tak miło?
   Od roku obok Mamina jest Gucio; i teraz już obaj pilnują pani. - One już trzy dni wcześniej wiedzą, że wyjeżdżam. Skąd? Podsłuchują moje rozmowy przez telefon? Doszło do tego, że się ukrywam z pakowaniem i w ogóle zamykam się w pokoju, bo widząc walizkę, od razu drapią ją pazurami.
   Oczywiście w czasie wyjazdów do kotów muszą przychodzić zaprzyjaźnione osoby i bynajmniej nie o jedzenie idzie, a o towarzystwo. Raz tylko młodego Mamina pani wywiozła do brata i ten przeżył horror. Kot demonstracyjnie zamieszkał w szafie, nie chciał z niej wyjść, nie chciał jeść. Pełna trauma. Od tego czasu nie ma mowy, żeby wyszedł z domu, do żadnego koszyka nie wejdzie.
   - Bałam się, jak Mamin zareaguje na Gucia, ale przyjął go świetnie - opowiada Anna. Gucio ma białe futerko, różowe uszka i czarne plamki. I, w przeciwieństwie do Mamina, jest kompletnie beztroski. Mamin, jakby świadom, że w mieszkaniu znajduje się masa bibelotów, porusza się na paluszkach. Przy nim mogły stać bezpiecznie rozmaite drobiazgi, w tym kolekcjonowane od lat przez Annę Szałapak - Białego Anioła Piwnicy pod Baranami - figurki anioła. A jest ich wiele: ceramiczne i drewniane, porcelanowe i z koronki. Wiszą na ścianach, zasiadają w fotelu, pilnują kuchni i reszty domostwa. Jest nawet pluszowy miś ze skrzydełkami. A Gucio wszystko strąca...
   - Ciągle mi coś tłucze i się śmieje w dodatku, w oczach ma taki błysk: O, jak fajnie, znowu coś spadło i się stłukło - pani Anna też się śmieje, nie kryjąc słabości do rocznego Gucia. Bo i jak go skarcić, skoro nie dość, że się cieszy, to jeszcze od razu przymilnie się przytula?
   Bo też Gucio, ufny i łagodny, rozbrykany i pełen chęci do zabaw, natychmiast zawojował wszystkich. Bo jest to kot przytulanka. I to pieszczoch działający leczniczo. Gdy panią boli gardło, kładzie go sobie na dekolt i ból przechodzi.
   Tak więc, choć są całkiem inni, Mamin i Gucio, bardzo się lubią. Starszy jest przy tym na tyle opiekuńczy, że czeka aż Gucio odejdzie od wspólnej miski. Najedz się mały, zdaje się mówić, zachowując elegancki spokój, bo on ma, jak ocenia pani Anna, arystokratyczne maniery, więc niech się plebejusz naje. A jedzą zgoła nie plebejsko. Oczywiście - rozmaitości produkowane z myślą o kocim menu, ale i bardzo chętnie bitą śmietanę, i lody, lubią też oliwki, i nawet wodę z nich, a ryb nie, chyba że jest to łosoś w sosie koperkowym, z dodatkiem cytryny, rzecz jasna. I mleka nie lubią. Jak ich pani.
   - Mogłabym napisać książkę o kotach, gdybym codziennie notowała ich zachowania, reakcje. A obserwowanie kotów i ich min dostarcza mi wiele relaksu. Na przykład tak samo jak ja reagują na pogodę. Ja padam, to i one są senne... - mówi Anna Szałapak.
   Sama natomiast fotografuje koty, jako że wśród pasji i upodobań - poza kotami, aniołami, nartami - jest i fotografia. Świadectwo tego odnajdziemy na stronie internetowej: www.annaszalapak.com, gdzie naturalnie jest i ślad jeszcze jednej słabości, tej dostrzegalnej na co dzień, czyli miłości do kapeluszy. Anna Szałapak bez nakrycia głowy czuje się ubrana niekompletnie, nosi zatem kapelusze nie tylko na scenie. I też ma ich niemało - po babci, ciocio-babci, mamie i od przyjaciół, w tym ten od Agnieszki Osieckiej - piękny, słomkowy, z kokardą i błękitnym słonecznikiem.
   I oczywiście śpiewa o kotach; dwie piosenki otrzymała od Ewy Lipskiej. Do jednej muzykę napisał Zygmunt Konieczny, do drugiej Andrzej Zarycki.
   Bo mój kot/ to jest splot/ dobrych not/ bo kot mój dobre ma maniery /żadne skandale i afery /na kocią łapę żyje ze światem /już starożytnym będąc cytatem. Gucio nawet siedział swej pani na ramieniu, gdy śpiewała tę piosenkę w galerii Bronisława Chromego, ale był tak zestresowany, że pani uznała, iż go więcej zabierać nie będzie.
   A druga piosenka mówi o zakochanym kocie: Bo kiedy kot jest zakochany /wypija uczuć oceany... Może i powstanie cały program o kocie?
   Oczywiście koty są też świadkami, gdy artystka ćwiczy nową piosenkę. - Zawsze starałam się polegać na własnej intuicji, poza tym odnośnikiem i wyrocznią był Piotr Skrzynecki, słuchałam też uwag Zygmunta Koniecznego, którego wiele utworów śpiewałam, i Agnieszki... A teraz mam dwa autorytety, dwa koty. O, Autorytet to byłoby dobre imię dla kota - zauważa ze śmiechem Anna Szałapak. I choć mówi żartem, to przyznaje, że są piosenki, przy których koty siadają i słuchają jak zaczarowane.
   Pani Anna pokazuje, jak w rytm się kołyszą na boki, kręcąc z zadowoleniem głowami. A jak im się nie podoba, idą w kąt. Albo przebiegną po klawiaturze... Jakie piosenki lubią? - Oczywiście obie o kotach, ale też zauważyłam, że kiedyś przy "Ucisz serce" bardzo były uciszone i kontente. Również piosenki Ewy Lipskiej z płyty "Serca na rowerach" na nie dobrze działają.
   A są koty Twoimi powiernikami? - dociekam. - Z Guciem szepczemy sobie czasem na ucho, ale to już nasze intymne sprawy - _śmieje się moja rozmówczyni.
   Zmieniłaś się, od kiedy masz koty?
- Na pewno dobrze na mnie wpływają, tak mnie wyciszają, dlatego i mniej lubię wyjeżdżać, bo nie lubię się z nimi rozstawać. Już sobie nie wyobrażam domu bez nich._
WACŁAW KRUPIŃSKI

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie