Kowboj wyruszył

Redakcja
(INF. WŁ.) Wczoraj w południe - żegnany łzami żony i córki, dobrym słowem przyjaciół, góralską muzyką - Władysław Mrowca-Piekarz z zakopiańskiej Olczy wyruszył konno na 60-dniową wyprawę dookoła Polski. Przed nim 3,5 tysiąca kilometrów do przebycia, dzikie pustkowia, odludne doliny, bieszczadzkie bagna, niebezpieczne roztocza. Dla otuchy za pazuchą ma ciupagę, na chłodne noce - dobrą wódeczkę i piwo, na tęsknotę - czekoladę i zdjęcie swoich dwóch kobiet.

Na koniu dookoła Polski

 - _Dziękuję tym wszystkim, którzy mnie wspierali, gdy miałem momenty wahań, gdy chciałem już się wycofać, zrezygnować z tej ciężkiej wyprawy i dziękuję tym, którzy dziś przyszli tu, by mnie pożegnać - _tuż przed wyruszeniem powiedział kowboj z Tatr.
 Potem jeszcze zaśpiewał starą góralską pieśń: "_Zegnom jo wos góry i uboce, moze jo sie jesce ku wom wróce", _zrobił znak krzyża, wskoczył na koń, ucałował żonę i 4-letnią córeczkę, i odprowadzany przez góralską świtę na koniach - ruszył na wschód: ku Gorcom, Beskidom i Bieszczadom.
 Podróżował będzie przez 60 dni, w czasie których chce objechać całą Polskę: góry, wschodnią ścianę, Pomorze, zachodnie ziemie - i wrócić pod Tatry. Jeżeli mu się uda przebyć zaplanowaną trasę, będzie pierwszym Polakiem, który tego dokona i ma szansę ustanowić rekord Guinnessa. Jedzie na dwóch koniach: większość drogi chce pokonać na 8-letniej Toli, ale na wszelki wypadek bierze z sobą też 4-letniego Jantara.

Tekst i fot. (HAK)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie